Ostatni kurs starej szoli

Reporter „Trybuny Górniczej” był ostatnim gościem tarnogórskiej Zabytkowej Kopalni Srebra, który do jej podziemnych korytarzy zjechał starą klatką. Na wiosnę turyści będą korzystali już z nowoczesnego wyciągu, który bardziej przypomina wygodną windę w wieżowcu, niż ciasną górniczą szolę.

W budynku kopalni srebra cisza jak makiem zasiał. Rankiem w dół zjechała obsługa techniczna. Wraz z Józefem Mosznym, kierownikiem ruchu zakładu szykujemy się do drugiego zjazdu na pozom 40 m. Sygnalista Franciszek Marczyk kilkakrotnie uderzył w dzwon. Klatka zjawiła się niemal natychmiast.

– Trzeba się będzie pomału z nią żegnać. Służyła ćwierć wieku. Czuję do niej jakiś nieopisany bliżej sentyment. Ilu ludzi zwiozłem nią na dół? Nie skłamię, jak powiem, że ze sześćset tysięcy – szacuje.

Wysłużona staruszka mogłaby notabene dalej wozić turystów, ale po pierwsze – technika idzie naprzód, a po drugie – liczy się rachunek ekonomiczny. Nowa, to już nie klatka, a kabina. Posiada prawie dwukrotnie większy udźwig i może zabrać z sobą nie 9, a 13 osób. Ponadto, w zależności od natężenia ruchu turystycznego, ma możliwość regulacji prędkości opadania – od 2,5 do 1,8 metra na sekundę. Posiada nowoczesne sterowanie mikroprocesorowe.

Szafy zostaną

Gdy się słyszy o tych wszystkich nowinkach techniki, starej szoli żal jeszcze bardziej. Nowa przypomina raczej windę w wieżowcu, niż typową kopalnianą klatkę. Dlatego też pozostawiono szafy sygnalizacyjne. Dzięki nim pozostanie odrobina klimatu prawdziwej kopalni. Nad prawidłowym funkcjonowaniem nowego dźwigu nadal czuwać będzie Stanisław Opara – były zawodowy maszynista z ZG „Piekary”.

Na dole wita nas nadsztygar Rudolf Kornas. Prezentuje stan techniczny obiektu na podszybiu. Na dobrą sprawę turyści mogliby już dziś wejść do podziemi kopalni, lecz w wielu miejscach trwają jeszcze prace remontowe. Gdy się zakończą, sprawność urządzeń zbadają jeszcze eksperci z Urzędu Górniczego do Badań Kontrolnych Urządzeń Górniczych oraz Okręgowego Urzędu Górniczego w Gliwicach.

– Wszystko musi chodzić jak w zegarku, bo to jest zakład górniczy o specyficznym charakterze – zwraca uwagę Moszny.

Dla niepełnosprawnych

Nadsztygar Kornas ma za sobą lata praktyki w górniczym fachu. Pełnił funkcję nadsztygara ds. elektrycznych w kopalni „Szombierki”. Bez niego – jak mawia Moszny – ani rusz.

– Elektryczność, oświetlenie, bezpieczeństwo, konserwacja maszyny wyciągowej, naprawa, remonty – z tym wszystkim muszę sobie radzić. Nauczyłem się nawet obsługiwać urządzenie sterowania łodziami. Takiego dziwadła w prawdziwej kopalni nie spotkasz. A dla mnie z kolei nie ma rzeczy niemożliwych. Od 12 lat pracuję przecież w nietypowej kopalni – śmieje się Kornas.
Dla turystów szykowane są od kwietnia dwie trasy zwiedzania. Pierwsza ma w sumie 1740 m długości, z czego 300 przepływa się łodziami. Druga wiedzie podziemnymi korytarzami na odcinku 400 metrów. Obie przystosowano dla osób niepełnosprawnych. Wykonano w tym celu specjalne podejścia. Zmodernizowano także siedzenia na łódkach.

Koncert w kaskach

Każda wycieczka obowiązkowo musi zobaczyć sporej wielkości wyrobisko, zwane srebrną komorą. Jest ono kilka razy w roku udostępniane dla potrzeb rozmaitych inscenizacji i spektakli. Niedawno podziemny koncert dał studencki zespół muzyki dawnej z Gliwic. Była też inscenizacja Dziadów, konkurs walentynkowy na najlepsze wyznanie miłosne oraz niezliczone finały konkursów fotograficznych i filmowych.

Największe emocje towarzyszyły koncertowi Józefa Skrzeka. Śląski kompozytor rozmiłowany w eksperymentach z muzyką elektroniczną, nie sądził nawet, że prócz całej gamy doznań estetycznych, zafunduje przy okazji słuchaczom i sobie samemu sporą dawkę adrenaliny. Oto bowiem na głowy zgromadzonych posypał się w pewnym momencie drobny rumosz skalny. Na szczęście wszyscy obecni wraz z mistrzem mieli kaski na głowach.

– Po tej imprezie zdecydowaliśmy się na dodatkowe zabezpieczenie stropu stojakami metalowymi. Tak będzie lepiej i bezpieczniej – śmieje się Moszny.

Zostali na dłużej

Największą atrakcją srebrnej komory są dwie „mieszkające” tam od lat postacie: górnika-kopacza oraz dozorcy górniczego. Zostały wykonane przez miejscowego plastyka Artura Lubosa na 20-lecie kopalni. Był plan, że znikną zaraz po uroczystościach. Tak bardzo jednak pasowały do całości, że pozostawiono je w komorze i stoją tam do dziś.

Krótką wizytę w podziemnych czeluściach tarnogórskiej kopalni srebra kończy próba funkcjonowania elektryczności. Jest przeprowadzana każdego dnia. I nieistotne, że na dole nikt akurat nie przebywa. Duży poziom wilgotności wymaga, aby raz na dobę włączyć wszystkie światła przynajmniej na jedną godzinę.

Gotowi na wszystko

Z powrotem pod szyb wracamy stromym, ciasnym, wąskim i niskim korytarzem. Nie mogę uwierzyć, gdy dowiaduję się, że podążali nim nie tak dawno zawodnicy amerykańskiej ligi koszykówki NBA. Gości z zagranicy, którzy chcą zwiedzać kopalnię, z roku na rok przybywa. Od kwietnia do pracy przystąpi ponad 20 przewodników, w tym obcojęzyczni.

– Trzeba być przygotowanym na wszystko. Coraz częściej z różnych stron kraju wpływają do nas zamówienia od grup, deklarujących chęć zwiedzenia obiektu, ale z przewodnikiem mówiącym po... śląsku – wyjawia Józef Moszny.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Minister infrastruktury rozmawia z szefem MAP o przyszłości Polregio

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział, że rozmawia z szefem MAP Wojciechem Balczunem o koncepcji rozwoju Polregio. Wskazał, że nie chodzi o to, kto ma nadzorować tę spółkę, tylko o plan na jej przyszłość. Zdaniem szefa Polregio ewentualna zmiana nadzoru mogłaby ułatwić zakup taboru.

PKP Cargo ma dwie umowy na przewozy dla górniczej spółki

PKP Cargo w restrukturyzacji zawarło dwie umowy na usługi przewozu koleją węgla kamiennego, mączki wapiennej i kamienia wapiennego dla PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna - podał w piątek przewoźnik.

Polscy przewoźnicy zdominowali drogowy transport towarów w UE

Przewoźnicy z Polski odpowiadają za ponad 20 proc. drogowego transportu towarów w krajach Unii Europejskiej – wynika z danych Eurostatu opublikowanych w piątek, 31 lipca 2026 r. Przewożą najwięcej w całej UE.

Polska idzie po suwerenność amunicyjną. PGZ podsumowuje pierwszy rok budowy trzech fabryk 155 mm

Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) zamknęła pierwszy rok realizacji strategicznego programu budowy trzech fabryk amunicji artyleryjskiej 155 mm. Przedstawiono postępy inwestycji w czterech spółkach domeny amunicyjnej oraz harmonogram osiągnięcia pełnej suwerenności produkcyjnej do końca 2028 roku.