Oskarżeni ws. Halemby mogą opuścić areszt

Dwaj główni oskarżeni w sprawie katastrofy w kopalni Halemba mogą opuścić areszt. Sąd Okręgowy w Gliwicach odrzucił wniosek prokuratury, która domagała się wstrzymania decyzji o zwolnieniu obu mężczyzn za kaucją do czasu rozpatrzenia zażalenia w tej sprawie przez sąd apelacyjny.

Były dyrektor Halemby Kazimierz D. oraz główny inżynier wentylacji i kierownik działu wentylacji w tej kopalni Marek Z. to dwie ostatnie osoby, które w związku z zarzutami w sprawie wypadku ciągle przebywają w areszcie. Ciążą na nich najpoważniejsze zarzuty - sprowadzenia katastrofy, w której w listopadzie 2006 r. zginęło 23 górników. Grozi im do 12 lat więzienia.

Kilka dni temu gliwicki sąd zdecydował, że oskarżeni wyjdą na wolność, jeśli w imieniu każdego z nich zostanie wpłacone po 150 tys. zł poręczenia majątkowego.

Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, która zaskarżyła tamtą decyzję, domagała się, by sąd wstrzymał jej wykonanie do czasu rozpatrzenia zażalenia przez sąd apelacyjny. W czwartek gliwicki sąd nie zgodził się na to. - Sąd podtrzymał swoje wcześniejsze stanowisko, że ustały przesłanki aresztowania obu oskarżonych - powiedział PAP sędzia Jacek Wieczorek.

Według niego, w imieniu Marka Z. wpłacono już całą wymaganą kwotę poręczenia; oznacza to, że mężczyzna ten wyjdzie na wolność jeszcze w czwartek lub najpóźniej w piątek.

- Trwają wszystkie formalności z tym związane. Dokumenty z sądu trafią do aresztu jeszcze dzisiaj. Kiedy dojdzie do zwolnienia oskarżonego - czy dzisiaj, czy jutro - będzie zależało już od aresztu - powiedział PAP sędzia Wieczorek.

Także bliscy Kazimierza D. oświadczyli, że wpłacili już całą kaucję. Sąd jednak nie ma jeszcze bankowego potwierdzenia, że faktycznie tak się stało. Dlatego procedury związane ze zwolnieniem tego oskarżonego odbędą się najprawdopodobniej w piątek.

Teoretycznie obaj oskarżeni mogą jeszcze wrócić do aresztu. Stanie się tak, jeśli sąd apelacyjny przychyli się do zażalenia prokuratora i zmieni postanowienie sądu okręgowego.

Kilka dni temu gliwicki sąd okręgowy przedłużył Markowi Z. i Kazimierzowi D. areszt do 4 stycznia przyszłego roku, ale z zastrzeżeniem, że jeśli w imieniu każdego z nich na konto sądu wpłynie po 150 tys. zł kaucji, to areszt zostanie zastąpiony innymi środkami zapobiegawczymi. Sąd uznał, że materiał dowodowy w tej sprawie został już zgromadzony, więc nie istnieje obawa matactwa.

Sąd okręgowy wziął też pod uwagę, że za Marka Z. poręczenie osobiste złożył biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej Gerard Bernacki, za byłego dyrektora Halemby poręczył senator PO z Rybnika Antoni Motyczka.

Po wyjściu na wolność oskarżeni trafią pod dozór policji, będą też mieli zatrzymane paszporty i zakaz opuszczania kraju.

Ponad tydzień temu gliwicka prokuratura okręgowa przesłała do sądu akt oskarżenia w sprawie tragedii w Halembie. W procesie poza Kazimierzem D. i Markiem Z. odpowie 25 innych osób. 9 z nich chce się dobrowolnie poddać karze.

Do katastrofy w rudzkiej kopalni doszło 21 listopada 2006 r. podczas likwidowania ściany wydobywczej 1030 m pod ziemią. Z powodu zaniechania - na podstawie fałszywych odczytów - profilaktyki przeciw zagrożeniom naturalnym, po zapaleniu i wybuchu metanu w wyrobisku wybuchł pył węglowy, czyniąc największe spustoszenie i zabijając większość ofiar tragedii.

Jak ustaliły prokuratura i nadzór górniczy, kierujący kopalnią przyzwalali w niej na łamanie przepisów i zasad sztuki górniczej. Obaj aresztowani odpowiedzą m.in. za sprowadzenie katastrofy, która skutkowała śmiercią górników, za co grozi do 12 lat więzienia. Zarzuty stawiane pozostałym oskarżonym dotyczą m.in. narażenia górników na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu oraz niedopełnienia przepisów bezpieczeństwa i fałszowania dokumentów. O te przestępstwa podejrzani są zarówno pracownicy \"Halemby\", jak i firmy Mard, która na zlecenie kopalni wykonywała prace pod ziemią.

W pobocznych wątkach głównego postępowania w sprawie katastrofy zapadły już dwa wyroki. Pod koniec marca na dziewięć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz grzywnę sąd w Rudzie Śląskiej skazał Ewę K. z firmy Góreks, oskarżoną o poświadczenie nieprawdy w dokumentach przy przetargu na prace likwidacyjne 1030 metrów pod ziemią.

Kobieta już w czasie śledztwa przyznała się do winy i poprosiła o wymierzenie kary bez procesu. W tym samym wątku oskarżony jest szef firmy Mard Marian D. Jego proces rozpoczął się 9 maja.

12 marca katowicki sąd skazał na rok więzienia w zawieszeniu byłego nadsztygara z \"Halemby\" Franciszka S. za składanie fałszywych zeznań w śledztwie. Także on wniósł o wymierzenie mu kary bez procesu. Franciszek S. usłyszał też zarzuty w głównym wątku śledztwa. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Rokitnica nabiera mocy. W Zabrzu rośnie jedna z kluczowych stacji energetycznych południa Polski

Budowa stacji 400/110 kV Rokitnica w Zabrzu systematycznie postępuje. Budynek technologiczny jest już w około 90 proc. doprowadzony do stanu surowego zamkniętego, a PSE planują jeszcze w tym roku rozpocząć montaż pierwszych urządzeń technologicznych.

GAZ-SYSTEM wspiera ochotnicze straże pożarne. Ponad 70 jednostek otrzyma dofinansowanie

Do 73 jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych z całej Polski trafi blisko 1,5 mln zł wsparcia w ramach pierwszej edycji programu „GAZ-SYSTEM dla Bezpieczeństwa”. Pieniądze posłużą m.in. zakupowi sprzętu ratowniczo-gaśniczego, wyposażenia ochronnego oraz finansowaniu szkoleń i rozwoju kompetencji druhów.

Laureaci konkursów wiedzy BHP w górniczych spółkach odebrali wyróżnienia

W siedzibie Wyższego Urzędu Górniczego, prezes WUG Piotr Litwa oraz prezes zarządu Fundacji „Bezpieczne Górnictwo” im. prof. Wacława Cybulskiego dr inż. Robert Hildebrandt wręczyli pamiątkowe dyplomy sześciu laureatom konkursów wiedzy w zakresie przepisów BHP, organizowanych przez Jastrzębską Spółkę Węglową i Polską Grupę Górniczą.

Moduły kotła już na miejscu. Powstaje nowe źródło ciepła dla Gliwic

Najcięższy moduł kotła – technologicznego serca Parku Zielonej Energii w Gliwicach – ważył blisko 60 ton. Z Poręby do Gliwic przyjechał na zestawie transportowym, który wraz z ładunkiem miał około 40 metrów długości. Wszystkie trzy główne części kotła osadzono już w konstrukcji powstającego bloku energetycznego.