Opinia o wygórowanych górniczych wynagrodzeniach jest przesadzona

Place wojewodztwa 2009 TG

fot: Trybuna Górnicza

fot: Trybuna Górnicza

Górniczy kalendarz charakteryzuje się powtarzalnością. Z góry określone i przewidywalne są nie tylko terminy świąt i rocznic, ale także negocjacji na dostawy węgla z energetyką czy największego zapotrzebowania na surowiec. Od lat też tematem, którym żyły na przełomie roku górnicze załogi, były płacowe negocjacje.

Korowód zaczynał się wczesną jesienią, kiedy Komisja Trójstronna ustalała „maksymalny roczny wskaźnik przyrostu miesięcznego wynagrodzenia” na rok następny. Jeśli Komisji nie udało się określić wskaźnika, Rada Ministrów miała obowiązek ogłosić jego wysokość do 1 grudnia. To otwierało drogę do płacowych negocjacji w zakładach pracy. Rozmowy te, zgodnie z ustawą, powinny być zakończone do końca lutego.

Tak sformułowane rozwiązania prawne nie dawały możliwości manewru górniczym pracodawcom, którzy pod presją czasu i groźbą protestów godzili się na płacowe rozwiązania nie do końca korzystne dla spółek. Cóż, obowiązywał przecież wskaźnik, podczas płacowych rozmów sytuacja ekonomiczno-finansowa przedsiębiorstwa była słabszym argumentem niż makroekonomiczne kryteria. Ale wskaźnik wiązał także ręce stronie społecznej, bowiem nawet, gdy spółka osiągała znaczny zysk, nie mogła podzielić się nim z pracownikami ponad to, co przewidywały oficjalne wskazania.

1 stycznia ustawa o negocjacyjnym systemie kształtowania przyrostu przeciętnych wynagrodzeń została uchylona. Zadowolenia z tego powodu nie kryją uczestnicy dyskusji o górniczych płacach.

– Nie ma nareszcie kagańca, strony będą musiały usiąść i porozmawiać merytorycznie – kwituje sytuację szef górniczej „Solidarności” Dominik Kolorz.

Stwierdzenie, że za ciężką i niebezpieczną pracę należy się godne wynagrodzenie, to truizm. O prawie górników do należytego wynagradzania przekonany jest każdy, kto choć raz wsiadł do szoli i na własne oczy zobaczył przodek. Z drugiej strony co roku, gdy przez prasę przetacza się lawina artykułów o negocjacjach płacowych w branży, opinia publiczna – szczególnie poza Śląskiem – nie kryje oburzenia, że górnicy chcą więcej.

Zdementować mity

Zgodnie z danymi publikowanymi przez Główny Urząd Statystyczny przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w listopadzie 3403,92 zł brutto. Najlepiej – średnio 4242,92 zł – zarabiało się w województwie mazowieckim.

Śląskie jest na drugim miejscu tego rankingu, ale średnie płace w naszym regionie są jedynie o kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych wyższe niż w kilku innych województwach. Przedstawiciele zawodów górniczych nie odbiegają znacznie od średniej: wynagrodzenie robotnika przeróbki mechanicznej węgla, w jednej ze spółek węglowych, wyniosło 3259 zł brutto. Na wyższą pensję liczyć mogli pracownicy zatrudnieni pod ziemią: górnicy pracujący w wyrobiskach zarabiali średnio 4774 zł brutto, a ponoszący odpowiedzialność za pracę i życie ludzi sztygarzy zmianowi w oddziałach pozaprzodkowych – 4944 zł brutto. Do jeszcze ciekawszych spostrzeżeń prowadzi porównanie górniczych płac ze średnim wynagrodzeniem w wybranych branżach (statystykę, opublikowaną na łamach „Gazety Wyborczej”, opracowała firma Sedlak&Sedlak).

Do najlepiej wynagradzanych pracowników należą informatycy – średnia pensja w tej branży wynosi 5 tys. zł, pracownicy telekomunikacji (4,6 tys. zł) i ubezpieczeń (4,2 tys.). Zatrudnieni w przemyśle ciężkim zarabiają średnio 3,7 tys. zł, nieco mniej niż energetycy i ciepłownicy.

Pracodawcy analizują

Wraz z uchyleniem ustawy o negocjacyjnym systemie kształtowania przyrostu przeciętnych wynagrodzeń, zmienią się zasady górniczej debaty o podwyżkach.

– W tej chwili analizujemy i podsumowujemy miniony rok pod względem wynagrodzeń. Niezwłocznie po przeprowadzeniu tej analizy przystąpimy do rozmów na temat płac z partnerami społecznymi – wyjaśnia Ryszard Fedorowski, rzecznik prasowy Katowickiego Holdingu Węglowego.

Na pytanie, czy pracownicy Kompanii Węglowej mogą w tym roku liczyć na podwyżki płac, Zbigniew Madej, rzecznik prasowy spółki, stwierdził, że trudno na ten temat rozmawiać, skoro rada nadzorcza nie przyjęła jeszcze planu techniczno-ekonomicznego. Jedynie prezes JSW Jarosław Zagórowski publicznie stwierdza, że w 2009 roku spółka „pożyczyła” od swoich pracowników 100 mln zł, które zwróci im w ciągu dwóch najbliższych lat. Zagórowski podkreśla jednak, że w JSW opracowywany jest nowy system płacowy, który będzie wynagradzał za pracę, a nie za samo przychodzenie do pracy.

Związkowcy chcą negocjować

Z faktu, że system wskaźnikowy został uchylony, z reguły zadowoleni są górniczy związkowcy. Podkreślają, że nawet gdy spółki węglowe osiągały spore zyski, wskaźnik hamował apetyty na podwyżki. W pamięci mają też sytuację sprzed roku, gdy kryzys nie pozwolił na zwiększenie płac do określonej przez wskaźnik wysokości. Przebieg tegorocznych rozmów płacowych jest jednak zagadką.

– Oczekiwania strony społecznej będą określone po spotkaniu wszystkich organizacji związkowych. Powinno to mieć miejsce w ciągu najbliższych dwóch tygodni – informuje Dominik Kolorz, przewodniczący Sekcji Górnictwa NSZZ „Solidarność”.

Ostrożnie na temat efektów płacowych dyskusji wypowiada się Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce:

– W PTE Kompanii Węglowej założono, że wskaźnik wzrostu płac wyniesie 0,0. Negocjacje zaczniemy więc od bardzo niskiego poziomu. Pierwsze spotkania, na których pracodawcy i strona społeczna będą badać swoje stanowiska, odbędzie się prawdopodobnie na przełomie stycznia i lutego.

Jak długo potrwają tegoroczne negocjacje płacowe, prawdopodobnie nikt obecnie nie jest w stanie powiedzieć. Choć nikogo nie krępuje już wskaźnik, poziom zarobków ograniczany będzie innym czynnikiem – wynikiem finansowym osiąganym przez spółki węglowe.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnicy mają gwarancję zatrudnienia. Kto trafił na kopalnię Budryk?

Lata 90. ubiegłego wieku w polskim górnictwie były równie gorące jak obecne. O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o kopalni Żory, która została postawiona w stan upadłości. W 30. numerze „Trybuny Górniczej” z 1 sierpnia 1996 r. rozmawialiśmy też z Jerzym Markowskim, ówczesnym pełnomocnikiem rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego.

Minister infrastruktury rozmawia z szefem MAP o przyszłości Polregio

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział, że rozmawia z szefem MAP Wojciechem Balczunem o koncepcji rozwoju Polregio. Wskazał, że nie chodzi o to, kto ma nadzorować tę spółkę, tylko o plan na jej przyszłość. Zdaniem szefa Polregio ewentualna zmiana nadzoru mogłaby ułatwić zakup taboru.

Grzegorz Wolnik: JSW musi być do uratowania. Taka firma nie może upaść

Przyszłość Jastrzębskiej Spółki Węglowej, wydłużenie pracy bloków Elektrowni Rybnik i powstanie drugiej metropolii na Śląsku. O tym rozmawialiśmy z Grzegorzem Wolnikiem, radnym Sejmiku Województwa Śląskiego (KO). 

Tauron Ciepło zwiększa przepustowość sieci ciepłowniczej z Elektrociepłowni Łagisza

Spółka Tauron Ciepło rozpoczęła zwiększanie przepustowości sieci ciepłowniczej, która umożliwi dodatkową produkcję ciepła z Elektrociepłowni Łagisza. Od sezonu grzewczego 2026/27 z tamtejszego ciepła będą mogli korzystać m.in. mieszkańcy Sosnowca.