O wielkości interesu (Hanysy i Gorole łączcie się w uśmiechu! - 22)
Witóm Wos piyknie! Dzisioj móm rady dlo tych, kierzi majóm jako fyrma abo inkszy gyszeft; wszystko jedno czy wielgi czy maluśki. Bo nie wielkość interesu świadczy o właścicielu, lecz jego jakość i umiejętności związane z jego użytkowaniem. Zatem zacznijmy.
Parkową alejką idzie zakochana para.
Trzymają się za ręce, spoglądają w oczy. W pewnym momencie mijają siedzących na ławeczce emerytów, którzy zaczynają w kierunku chłopaka rzucać uwagi w rodzaju:
– Co tak za rączkę? Co to za ofermowate mizdrzenie? W krzaki ją zaprowadź! Nie bądź ofiarą! No! Postaraj się młody!
Zakłopotany młodzieniec zagryzł wargi, udając, że niczego nie słyszy, i czym prędzej opuścił alejkę, lecz po chwili natknął się na robotników reperujących chodnik i, po kilku pełnych aprobaty gwizdnięciach, usłyszał za plecami: – Hej, ziom! Masz taką laskę i łazisz z nią bez sensu?! Do jakiego motelu ją zaprowadź! Chyba umiesz jej dogodzić, nie? Bo jak co, to pomożemy!
Młodzieniec zdenerwowany, zażenowany, zdezorientowany czym prędzej odprowadził dziewczynę do domu. Przed drzwiami szepnął jej: – Przepraszam kochanie i do zobaczenia.
– Cześć głuchy kołku – odpowiedziała dziewczyna i odeszła...
Wniosek? Zawsze słuchaj rad zewnętrznych konsultantów; oni mają doświadczenie i znają optymalne rozwiązania. Jeśli z tego nie skorzystasz, ucierpi Twój wizerunek i interes.
A oto rada druga.
Do pewnego mieszkania wdziera się uciekinier z więzienia; groźny recydywista.
Terroryzuje przebywające tam małżeństwo. Jego krępuje na łóżku, twarzą do dołu. Ją na krześle tuż obok. W trakcie tej czynności nachylił się nisko nad dekoltem kobiety i coś do niej szepnął, a następnie udał się do łazienki. Mąż widząc to, rzekł:
– Kochanie, widziałem... Wiem, że to trudne, ale nie sprzeciwiaj mu się. Pewnie był długo za kratami i wiesz... Jak dostanie czego chce, to nas nie zabije... Proszę Cię, bądź dzielna. Będę z Tobą...
– Tak kochanie – po cichutku odrzekła żona. – Masz rację, on rzeczywiście był długo za kratami i jest nieobliczalny. W złości może nas oboje zabić. Ale miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo Ty mu się bardzo podobasz i właśnie poszedł do łazienki po wazelinę... Bądź dzielny kochanie... Jestem cały czas z Tobą...
Wniosek? Brak rzetelnych informacji może doprowadzić do niewłaściwych wniosków i nieobliczalnych skutków. Daje także przewagę konkurencji i stawia nas w fatalnej sytuacji wobec kontrahentów.
A oto i trzecie egzemplum.
Do apteki wchodzi chłopak i mówi do farmaceuty: – Poproszę jedną prezerwatywę. Wie pan, dziś odwiedzam narzeczoną i coś czuję, że to będzie ten moment, bo po podwieczorku rodzice mają wyjść i to jest jej inicjatywa...
Po dokonaniu zakupu już miał wyjść, ale zawrócił od drzwi i rzekł
– Poproszę jeszcze jedną, bo wie pan, siostrę ma niczego sobie i zauważyłem, mocno mną zainteresowaną, to może jak narzeczona wyjdzie do łazienki, uda się jakiś szybki numerek...
Już zza drzwi wrócił ponownie.
– Może jeszcze jedną, bo tak sobie myślę, że matka też warta grzechu i mógłbym z nią wyjść pod pretekstem obejrzenia mieszkania, no i wie pan, nikt na pewno się nie zorientuje, a sądząc po zachęcających spojrzeniach, jakimi mnie obdarza, nie jest ona od tego...
Po południu wszyscy wymienieni już zasiedli do stołu, gdy do jadalni wszedł spóźniony nieco pan domu i także zasiadł do posiłku. W tym momencie jurny narzeczony zaczął się modlić ukrywszy twarz w dłoniach:
– Pobłogosław Panie dary, które będziemy spożywać...
Trwa to długie minuty. Rodzina patrzy po sobie coraz bardziej zdziwiona, aż narzeczona trąca lekko chłopaka i szepcze:
– Czy trochę nie przesadzasz? Nie miałam pojęcia, że jesteś taki religijny...
– I ja tego nie przypuszczałem, podobnie jak nie wiedziałem, że Twój tata jest farmaceutą...
Wniosek? Nigdy nie zdradzaj swojej strategii nieznanym osobom! Może się okazać, że są w przeciwnej „drużynie”, co z pewnością skończy się klęską Twoich przedsięwzięć i może poważnie nadszarpnąć Twój interes!
Po tej lekcji możecie brać swoje sprawy w swoje ręce. Proszę jednak uważać na swój interes, dbać o niego, trzymać mocno, nie oddawać w niepewne ręce i pamiętać, że „pańskie oko konia tuczy”, a wtedy na pewno Wasz interes będzie dobrze stał i będzie zawsze pewny, przynosząc korzyści i satysfakcję przez długie lata...
Jerzy Ciurlok „Ecik”