Nowy pomysł europarlamentu w kwestii emisji CO2

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Cel ograniczenia przez producentów samochodów dostawczych i półciężarówek emisji CO2 w swoich autach do 147 g/km został zaakceptowany w grudniu 2010 r.

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Europosłowie komisji ds. środowiska PE zagłosowali we wtorek (7 maja) za ograniczaniem emisji CO2 przez lekkie samochody dostawcze do poziomu 147 g/km do 2020 roku. Obecnie jest to średnio 203 g/km. Chodzi o samochody sprzedawane na terenie Unii Europejskiej.

Posłowie zaakceptowali projekt regulacji zdecydowaną większością - za było 53 parlamentarzystów, przeciw czterech, a jeden wstrzymał się od głosu. Sprawozdawca parlamentarnej komisji Holger Krahmer otrzymał mandat do rozpoczęcia negocjacji z Radą.

- Z zadowoleniem przyjmuję potwierdzenie przez komisję celu 147g na 2020 rok, jak uzgodniono trzy lata temu. Wezwania do bardziej ambitnych limitów (redukcji emisji do 2020 r.) nie powinny znaleźć akceptacji. Jeśli będziemy zmieniać cele zbyt często, producenci nie będą mieli pewność, co do prawa - powiedział Krahmer po głosowaniu.

Parlamentarzyści wprowadzili jednak do projektu poprawki. Chcą, żeby od 1 stycznia 2014 r. produkowane samochody były wyposażone w urządzenia, które ograniczają ich prędkość do 120 km/h. Krahmer był przeciwny tej poprawce, jednak została przegłosowana.

- Unia Europejska nie jest właściwym miejscem, żeby regulować zachowanie kierowców na drogach. Nie powinna decydować o ograniczeniu prędkości do maksymalnego limitu 120 km/h. To ingerencja w krajowe regulacje dotyczące zasad ruchu drogowego - stwierdził.

Europosłowie komisji chcą też m.in. ustanowienia długoterminowych celów redukcji emisji przez lekkie samochody osobowe po 2020 roku. Zaproponowali ograniczenie emisji do poziomu 105-120g/km do 2025.

Cel ograniczenia przez producentów samochodów dostawczych i półciężarówek emisji CO2 w swoich autach do 147 g/km został zaakceptowany w grudniu 2010 roku. Taki kompromis wynegocjowała wcześniej belgijska prezydencja w UE z eurodeputowanymi. Odbiega on znacznie od początkowej propozycji Komisji Europejskiej, która chciała wprowadzenia limitu 135 g/km w 2020.

Zapisy złagodzono pod naciskiem koncernów motoryzacyjnych oraz broniących ich interesów krajów, w tym przede wszystkim Niemiec i Włoch. Komisarz ds. klimatu Connie Hedegaard wyraziła wtedy przekonanie, że mimo narzekań przemysłu, i tak produkowane wkrótce samochody będą spełniały nowe, wyśrubowane normy - i to zanim staną się one prawnie wiążące pod rygorem kar finansowych.

Tak było w przypadku limitów emisji dla samochodów osobowych. W 2008 roku koncernom udało się wymóc przesunięcie w czasie wejścia w życie unijnego średniego celu emisji 130 g/km z 2012 do 2015 roku. Firmy twierdziły, że zmiany technologiczne będą zbyt kosztowne dla klientów i zagrażają konkurencyjności europejskiego przemysłu motoryzacyjnego. Limit na rok 2020 wynosi 95 g/km. Tymczasem na rynku unijnym pojawiły się już auta spełniające te standardy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Sierra Gorda pracuje nad nadrobieniem zaległości produkcyjnych

Chilijska kopalnia Sierra Gorda pracuje w drugim półroczu nad nadrobieniem zaległości w produkcji miedzi i osiągnięciem budżetu na 2026 rok - poinformowali przedstawiciele KGHM. Dodali, że KGHM rozmawia z zagranicznymi bankami o kredycie na 1 mld dol. m.in. na planowane inwestycje w tej kopalni.

W piątek wzrosły maksymalne ceny paliw: benzyna Pb95 - 6,52 zł za litr, diesel 7,56 zł

W piątek litr benzyny 95 kosztuje nie więcej niż 6,52 zł, benzyny 98 - 7,33 zł, a oleju napędowego 7,56 zł - wynika z obwieszczenia Ministra Energii. Oznacza to, że w piątek ceny maksymalne wszystkich rodzajów paliw są wyższe niż w czwartek.

Balczun: Węgiel zawsze pozostanie elementem budującym bezpieczeństwo energetyczne państwa

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun był gościem TVP Info. Mówił na temat kondycji JSW i przyszłości węgla. – On w jakiejś części zawsze pozostanie elementem budującym bezpieczeństwo energetyczne i niezależność państwa – zwrócił uwagę minister.

Pod tym względem Polska wypada lepiej niż Czechy, Węgry i Niemcy

Polska ma niski wskaźnik inwestycji brutto do PKB, ale pod względem inwestycji netto wypada bardzo dobrze - ocenił BNP Paribas. Z jego analizy wynika, że po uwzględnieniu amortyzacji Polska wypada lepiej niż inne państwa regionu, np. Czechy, Węgry i Niemcy.