Niemiecka prasa krytycznie o COP19

1384257954 cop 02 stadion narodowy

fot: Stadion Narodowy w Warszawie/PL.2012+

Jak na razie globalną politykę klimatyczną prowadzi się jedynie na(d) terytorium UE

fot: Stadion Narodowy w Warszawie/PL.2012+

Niemiecka prasa krytycznie oceniła zakończony w weekend szczyt klimatyczny ONZ w Warszawie. Wytknęła brak konkretnych rezultatów spotkania, a Polsce, jako gospodarzowi, zbyt małe zaangażowanie oraz dymisję ministra środowiska Marcina Korolca w czasie obrad.

"Czas ucieka" - ostrzega "Sueddeutsche Zeitung", podkreślając, że mimo dramatycznych zdjęć z Filipin, Sardynii i USA konferencja w Warszawie "wlokła się w nieskończoność". - Można zwątpić, obserwując, jak wspólnota państw wlecze się od konferencji do konferencji, mimo pozostawianych przez kataklizmy śladów zniszczenia i cierpienia - czytamy w komentarzu opublikowanym w poniedziałek na łamach największej opiniotwórczej gazety niemieckiej.

Zamiast uznać ochronę klimatu za priorytet, kraje lawirują, tak jak robiły to zawsze - krytykuje autor komentarza, zaznaczając, że "pomimo tego Warszawa nie zakończyła się fiaskiem".

Jak zauważa, można uznać za cyniczny ten aspekt międzynarodowej polityki klimatycznej, pozwalający ocenić jako postęp to, że udało się uniknąć regresu. - Japonia, Australia i Polska próbowały wszystkich metod, by zakłócić przebieg konferencji. Przynajmniej w tym nie odniosły sukcesu. To słaba pociecha, ale pozwala mieć nadzieję (na przyszłość) - czytamy w "SZ".

Nadzieja dotyczy roku 2015, gdy w Paryżu zostanie podjęta ostatnia wielka próba zawarcia globalnej umowy klimatycznej. Jeżeli Paryż ma zakończyć się sukcesem, to zainteresowane kraje muszą od zaraz zwiększyć wysiłki, a przede wszystkim zatroszczyć się o Indie i Chiny, które w Warszawie nie zajęły konstruktywnego stanowiska. "Czas ucieka. Jeśli Paryż skończy się fiaskiem, to bezpowrotnie umknie nam" - konkluduje "Sueddeutsche Zeitung".

Zdaniem "Frankfurter Allgemeine Zeitung" szczyt klimatyczny w Warszawie od początku obradował "pod złą gwiazdą". Jak wylicza komentator, najpierw Japonia poinformowała, że zwiększy zamiast zmniejszyć emisję CO2, potem Australia oświadczyła, że klimat nie jest dla niej ważny. Szkodliwe było także wyrzucenie przez rząd polski ministra środowiska właśnie wtedy, gdy jako prezes szczytu szczególnie potrzebował wsparcia, by doprowadzić do kompromisu - czytamy w "FAZ".

Gazeta zaznacza, że dotychczasowy schemat, według którego Zachód płaci za to, że inne kraje gotowe są do kompromisu, przestaje funkcjonować. Tłumaczy, że niektóre kraje o wschodzących gospodarkach są bogatsze niż tradycyjne kraje uprzemysłowione. "Ten stan rzeczy musi znaleźć odzwierciedlenia w negocjacjach" - pisze "FAZ". Zdaniem komentatora apele do UE i Niemiec, by uczynić więcej dla klimatu, nie powinny zostać wysłuchane, dopóki inne kraje nie są gotowe do wiążących zobowiązań. "Sama UE nie może uratować klimatu" - stwierdza "FAZ".

"Die Welt" pisze natomiast o "minimalnym postępie", krytykując, że najważniejsze punkty na drodze do umowy klimatycznej pozostały otwarte.

"Gospodarz (szczytu) Polska zaprezentował zgodnie z oczekiwaniami pozbawiony ambicji występ" - ocenia "Die Welt". Komentator wytyka gospodarzom, że wykorzystali konferencję do usprawiedliwienia ogromnego zużycia węgla, a nawet zorganizowali równolegle szczyt branży węglowej. "Premier Donald Tusk zdymisjonował podczas drugiego tygodnia konferencji z powodu wewnętrznych sporów ministra ochrony środowiska Marcina Korolca, który sprawował funkcję przewodniczącego konferencji. To był wyraźny sygnał, świadczący o tym, jakie znaczenie ten szczyt miał dla politycznych władz w Polsce" - konkluduje "Die Welt".

"Szczytem absurdu" - nazywa warszawskie spotkanie "Berliner Zeitung". "Konferencja zakończyła się fiaskiem" - pisze komentator, zwracając uwagę, że nie wiadomo, jak miałby funkcjonować tzw. mechanizm warszawski, za pomocą którego kraje emitujące największe ilości CO2 miałyby płacić odszkodowanie za skutki zmiany klimatu krajom rozwijającym się. "Nikt nie wie, jak to wszystko ma funkcjonować. Nie ustalono niczego" - stwierdza "Berliner Zeitung".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.