Niemcy i PGNIG zmierzą się w sieci

fot: gaz-system.pl

Tanio już było

fot: gaz-system.pl

Gaz System znalazł pięciu chętnych, którzy mogliby zapełnić gazociągi, łączące nas w przyszłości z zagranicą.

Choć nie ma jeszcze międzynarodowych połączeń, to już są chętni, by je napełnić gazem. Chodzi o gazociągi, które mają połączyć systemy gazowe Polski i Niemiec (rejon Szczecina), Czech (rejon Cieszyna), Litwy (rejon Suwałk) i Danii (podmorski gazociąg Baltic Pipe). Gaz System, operator krajowego systemu przesyłu gazu, otrzymał pięć wstępnych ofert od zainteresowanych firm. Dwie z nich przysłały polskie podmioty. Nie jest zaskoczeniem, że oferty złożyli Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) oraz niemiecki dystrybutor gazu Verbundnetz Gaz, z którym PGNiG ma wieloletni kontrakt handlowy na dostawy błękitnego paliwa z Niemiec. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że deklaracje Gaz Systemowi złożył też E.ON Ruhrgas. Możliwe, że wśród pozostałych dwóch firm jest duński DONG.

Nowa era
Rurociągi międzysystemowe umożliwią import gazu do naszego kraju nie tylko z Rosji, ale także z innych kierunków. Uniezależnimy się więc od Gazpromu. To pierwsza ich zaleta. Ta druga to możliwość zagranicznej ekspansji, w której zwłaszcza może brylować PGNiG.

— Jesteśmy zainteresowani przesyłaniem gazu przez połączenia z Czechami, Danią i Litwą. To ostatnie ułatwiłoby nam gazyfikację północno-wschodniej Polski — mówi Joanna Zakrzewska, rzecznik PGNiG.

W procedurze badania rynku nie wziął udziału rosyjski Gazprom.

— Nie interesuje nas to — ucina Andrzej Jaśkowiak, dyrektor biura Gazprom Exportu w Polsce.

Giełdowa CP Energia przyjęła rolę obserwatora. Na razie.
— Biorąc pod uwagę nasze możliwości w zakresie obrotu gazem, zawsze znajdzie się dla nas miejsce w systemie przesyłu gazu — zapewnia Marcin Buczkowski, prezes CP Energii.

Podobnie zareagował powiązany z Gazpromem węgierski Emfesz.

— Nie braliśmy udziału w badaniu rynku przez Gaz System. Jeśli jednak połączenia gazowe Polski z zagranicą powstaną, chcielibyśmy z nich korzystać — informuje Jurij Chilkiewicz, wiceprezes Emfesz NG Polska.
Błędne koło

Bartimpex, należący do Aleksandra Gudzowatego, zapoznał się z formularzem otrzymanym od Gaz Systemu. I spasował.

— Nie byliśmy w stanie go wypełnić, ponieważ dziś nie wiemy, skąd i jakie ilości gazu mielibyśmy w przyszłości dostarczać połączeniami międzysystemowymi. Jak powstaną, to porozmawiamy — mówi Jan Antosik, wiceprezes Bartimpeksu.

Przy okazji Bartimpex zaproponował Gaz Systemowi wykorzystanie jego projektu budowy gazociągu Bernau — Szczecin, który miałby połączyć Polskę i Niemcy. Spółka ma już wykupione grunty pod jego realizację.

— Sprawa zatoczyła koło, bo poinformowano nas, że najpierw musimy wziąć udział w procedurze badania rynku — dodaje Jan Antosik.

Wygląda na to, że nie tylko Bartimpex miał problem z wypełnieniem deklaracji dla Gaz Systemu. Operator wystosuje prośbę o uzupełnienie formularzy już złożonych, bo były niekompletnie wypełnione.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnicza spółka wygrała proces z ekologami. Poszło o koncesję

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Fundacji Frank Bold. Tym samym zakończył się wieloletni spór dotyczący koncesji Kopalni Turów. 

Wiemy, ile w piątek zapłacisz za benzynę. Będzie taniej

W piątek litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 5,95 zł, benzyny 98 - 6,65 zł, a diesla - 6,12 zł - wynika z czwartkowego obwieszczenia Ministra Energii. Oznacza to, że ceny maksymalne obu rodzajów benzyny będą niższe niż w czwartek, a cena diesla będzie wyższa.

JSW Koks podlicza trzy dekady certyfikowanych standardów zarządzania

W 2026 roku przypada 30-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Jakością w JSW Koks oraz 15-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Energią. Wieloletnie utrzymywanie certyfikowanych systemów zarządzania oraz ich regularna recertyfikacja potwierdzają zgodność funkcjonowania spółki z międzynarodowymi normami oraz zachowanie najwyższych standardów zarządzania - podkreśla JSW Koks.

Europa ma kłopoty. Upały paraliżują gospodarkę i system energetyczny. Ratuje nas węgiel

Czerwiec 2026 przyniósł falę upałów, jakiej nie notowano w Europie od początku pomiarów. Temperatury biją rekordy od Londynu po Rzym, a wraz z nimi rosną rachunki za prąd, liczba ofiar i ryzyko blackoutów. To już nie jest „anomalia pogodowa”. To test wytrzymałości dla unijnej infrastruktury. Czy go zdamy?