Nie słabną ataki dezinformacyjne na polską energetykę - wiemy jak się bronić
Paweł Wojtunik: - Obserwujemy radykalny wzrost rosyjskich działań dezinformacyjnych wobec OZE. To jest powodowane pewną logiką i polityką Rosji, która atakuje wszystko, co proeuropejskie, co wiąże się z wartościami Unii Europejskiej. A transformacja energetyczna jest również jedną z tych wartości.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Paweł Wojtunik pełnił funkcję szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, obecnie jest wiceprezesem zarządu Tauron Polska Energia
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Paweł Wojtunik: - Obserwujemy radykalny wzrost rosyjskich działań dezinformacyjnych wobec OZE. To jest powodowane pewną logiką i polityką Rosji, która atakuje wszystko, co proeuropejskie, co wiąże się z wartościami Unii Europejskiej. A transformacja energetyczna jest również jedną z tych wartości.
Rosjanie przeznaczają ogromne środki na to, aby dezinformować nas w dziedzinie energetyki. Za wszelką cenę chcą pokazać, że transformacja energetyczna na nic się zda. Kolejnym celem ataków dezinformacyjnych jest pomoc Ukrainie. Ich skala rośnie w zawrotnym tempie. Polaków straszy się też rychłym odcięciem od paliw. Niedawno celem ataków stał się Tauron Polska Energia.
- W ostatnich latach, w szczególności od czasów pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, mamy do czynienia z wojną informacyjną, której elementem jest dezinformacja. Jesteśmy istotnym elementem bezpieczeństwa energetycznego państwa. Obserwuję działania dezinformacyjne na wielu poziomach, ostatnio także w postaci propagowania fałszywej narracji dotyczącej wspomagania Ukrainy poprzez sprzedaży paliwa na Ukrainę. Dezinformacje mówią o tym, że my tankując paliwa dopłacamy do tego Ukraińcom. Owszem, jesteśmy jako Orlen największym dostawcą paliw, ropy, gazu na Ukrainę. Dzieje się to na zasadzie komercyjnej i mówiąc wprost, Orlen i państwo polskie na tym zarabiają. Natomiast my, jako obywatele nie ponosimy w związku z tym żadnego innego kosztu. Ta propaganda polega na tym, żeby zniechęcić nas do pomocy Ukrainie i pokazać nieracjonalność i nierentowność tych działań, co jest nieprawdziwe. Kolejnym takim elementem, który obserwujemy na co dzień, to jest próba straszenia naszych obywateli tym, że na stacjach nie będzie paliw właśnie dlatego, że przekazujemy je na Ukrainę – potwierdza Paweł Wojtunik, były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a obecnie wiceprezes zarządu Taurona w rozmowie z dziennikarzem portalu nettg.pl.
Fake newsy odnoszące się do pomocy Ukrainie to osobny rozdział rosyjskiej dezinformacji.
- Widzimy zmasowaną ilość tego typu ataków. Przytoczę prosty przykład, który pojawił się w jednej z sieci społecznościowych. To wpis domniemanego pracownika Orlenu, skrajnie antyukraiński. Był bardzo szybko propagowany przez różne osoby, także przez polityków. Miał taki wydźwięk, że nawet w Orlenie są pracownicy o skrajnie antyukraińskich poglądach. Wpis był bardzo destrukcyjny także ze względu na swój zasięg. Okazało się na koniec, gdy zaczęliśmy go badać, że taka osoba nie figuruje w ewidencji naszych pracowników – mówi dalej Paweł Wojtunik
Według szacunków i analiz ujawnionych dokumentów rosyjskich, tylko w pierwszym kwartale 2024 r. rosyjska propaganda wyprodukowała ok. 34 mln wpisów w mediach społecznościowych.
To są niewyobrażalne liczby, a do tego też dochodzi adaptowanie się do nowych technologii - podkreśla Hubert Różyk, dyrektor Departamentu Komunikacji i Edukacji w Ministerstwie Klimatu i Środowiska.
- Rosja wpływa na polską infosferę na różne sposoby, między innymi za pośrednictwem ludzi, posiadających własne kanały na YouTubie lub Instagramie. Aktorzy rosyjskiej dezinformacji mają po kilka-kilkanaście tysięcy obserwujących, bo mniejsze kanały nie są w zasięgu służb i ciężko je sprawdzić - wskazuje dr Katarzyna Bąkowicz, specjalistka ds. komunikacji i dezinformacji z Uniwersytetu SWPS.
Branżą, którąś Rosjanie w sposób szczególny atakują jest OZE. Upatrują w jej rozwoju zagrożenie dla swoich interesów, dla własnej energetyki.
- Rosji bardzo nie podoba się to, że energetyka idzie w stronę ekologiczną. Przekaz tworzony i dystrybuowany przez Federację Rosyjską brzmi: „Unia jest zła, chce was wykończyć, chce doprowadzić do drożyzny. Bądźcie przeciwko Unii, przeciwko NATO”- dodaje Katarzyna Bąkowicz.
Podobnego zdania jest Paweł Wojtunik.
- Obserwujemy radykalny wzrost rosyjskich działań dezinformacyjnych wobec OZE. To jest powodowane pewną logiką i polityką Rosji, która atakuje wszystko, co proeuropejskie, co wiąże się z wartościami Unii Europejskiej. A transformacja energetyczna jest również jedną z tych wartości. Im więcej OZE w Polsce, w Unii Europejskiej, tym większa jest nasza niezależność energetyczna od surowców kopalnych, którymi dysponuje Rosja, czyli rosyjskiego węgla, ropy, gazu i mniej potencjalnego rynku dla Rosji, która będzie czynić wszystko, by w przyszłości wrócić na rynek energetyczny Europy. Im bardziej się uniezależnimy od paliw kopalnych, tym szanse Rosji na ten powrót maleją. Nasza niezależność energetyczna nie jest Putinowi na rękę – wskazuje były szef CBA.
Według szacunków i analiz ujawnionych dokumentów rosyjskich, tylko w pierwszym kwartale 2024 r. rosyjska propaganda wyprodukowała ok. 34 milionów wpisów w mediach społecznościowych.
Jak zatem bronić się przed manipulacją w energetyce? Zawsze upewnić się, kto jest autorem artykułu lub posta i czy dana strona internetowa jest wiarygodna. Jeśli jakaś informacja jest prawdziwa, piszą o niej również inne, uznane i niezależne serwisy informacyjne. Przedsiębiorcy zaś powinni zaopatrzyć się w odpowiednie narzędzia do walki z dezinformacją w sieci.
- My, jako Tauron, je posiadamy. Żelazną zasadą jak najszybciej jak tylko się da reagować na fake news, wyjaśniać, komentować i zawczasu podejmować stosowne działania - podsumowuje Paweł Wojtunik.