Nie pytaj, kto dopłaca do statków, bo dopłacasz ty

Co parę tygodni o burtę kolejnego statku zbudowanego w stoczniach Trójmiasta i Szczecina rozbija się butelka szampana. Przy nabrzeżu gra wtedy orkiestra, matka chrzestna wypowiada tradycyjną formułkę: \"Płyń po morzach i oceanach, sław imię polskiego stoczniowca, nadaję ci imię...\". Parę godzin później statek wypływa w swój dziewiczy rejs, a z kont stoczni wypływa kilkadziesiąt milionów złotych. 

Od kilku lat państwowe stocznie, zamiast zarabiać na budowie statków, muszą do nich dokładać. Szefowie stoczni, najczęściej z politycznego nadania, wyjaśniają to zawsze tak samo: kontrakt miał być zyskowny, ale kurs dolara spadł, ceny stali wzrosły, a spawacze wyemigrowali do Norwegii - napisała \"Gazeta Wyborcza\".

Pytani, jak to jest, że nawet mali eksporterzy ubezpieczają się od ryzyka zmiany kursów waluty, a stocznia realizująca kontrakty warte setki milionów dolarów tego nie robi, odpowiadają: - Na ubezpieczenie nie było nas stać, a lepszych warunków kontraktów wynegocjować się nie dało.

Kontrakt rzecz święta, więc mimo strat budowane są kolejne statki. Armatorzy są zadowoleni: dostają najwyższej jakości jednostki po cenach niższych niż rynkowe. Kontrahenci stoczni, którzy np. dostarczają wyposażenie okrętowe, też nie mają powodów do narzekania: im stocznia musi płacić, inaczej nie wyślą towaru i statek nie powstanie. Pieniędzy wystarcza także na wypłatę pensji pracownikom. Ale brakuje już na zapłatę ZUS-u, podatków czy rachunków za prąd. Stocznia Gdynia ma już ponad miliard złotych długów.

Komisja Europejska, by przeciąć tę chorą sytuację, napomina polski rząd: prywatyzujcie w końcu te stocznie. Ale nikt przy zdrowych zmysłach nie przejmie tak zadłużonej firmy nawet za złotego. Co zrobić? Zasilić stocznie z państwowej kasy albo ogłosić ich upadłość. Miliard złotych pomocy oznacza, że każdy Polak - od niemowlaka po emeryta - będzie musiał dołożyć do wybudowanych w Gdyni statków 26 złotych. A w kolejce na dopłatę czeka jeszcze Stocznia Szczecińska Nowa, ona potrzebuje minimum 800 mln zł. Upadłość stoczni według wyliczeń Ministerstwa Skarbu byłaby jeszcze droższa.

Pomoc podatników wydaje się być nieuchronna. Żeby nie poszła na marne, stocznie muszą być całkowicie sprywatyzowane. Bo tak się jakoś dzieje, że kiedy państwowe stocznie toną w długach, sąsiadujące z nimi prywatne firmy z tej samej branży przynoszą zyski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

62 proc. Polaków boi się zaciągnąć kredyt hipoteczny

2 proc. badanych Polaków boi się zaciągnąć kredyt hipoteczny. 24 proc. deklaruje, że nie ma takich obaw, a 14 proc. nie ma zdania w tej sprawie - wynika z badania portalu "Nieruchomosci-online.pl", cytowanego przez "Puls Biznesu".

Na inwestycji w węglową Elektrownię Ostrołęka Enea i Energa straciły około 1 mld zł

Budowana w latach 2018-2020 Elektrownia Ostrołęka C miała być ostatnią w Polsce elektrownią opalaną węglem kamiennym. Zaangażowane w tę inwestycję spółki straciły na niej ok. 1 mld zł.

Trzy nowe Zielone Pracownie w województwie śląskim. Nauka o środowisku w praktyce

Województwo śląskie ma kolejne nowoczesne przestrzenie do nauki przyrody. Zielone Pracownie otwarto m.in. w Rajczy, Hecznarowicach oraz Chorzowie, gdzie uczniowie będą prowadzić eksperymenty z zakresu biologii, chemii, fizyki i ekologii. Inwestycje wspiera Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

W czwartek ceny maksymalne benzyny i diesla będą niższe niż w środę

W czwartek litr benzyny 95 będzie kosztował nie więcej niż 6,29 zł, benzyny 98 - 7,10 zł, a diesla - 7,97 zł - wynika z opublikowanego we wtorek obwieszczenia Ministra Energii. To ceny niższe od tych, które obowiązują w środę.