Nie ma dobrych wieści z Pyrzowic. Prof. Jerzy Buzek wraca do kraju samochodem

Jak poinformował portal nettg.pl Cezary Orzech, rzecznik Portu Lotniczego Katowice-Pyrzowice trwający paraliż w ruchu lotniczym nad Europą, spowodowany chmurą wulkanicznego pyłu powstałą na skutek wybuchu wulkanu na Islandii, może trwać nawet 5 dni. Takie są wstępne oceny ekspertów.

- Na razie loty wstrzymane są do godziny 18, potem zobaczymy jakie decyzje zapadną – powiedział Orzech.

Jak dodał, nie jest istotne, czy chmura opuściła już przestrzeń powietrzną nad Małopolską czy Śląskiem, bo jeśli przesunie się nad inne kraje kontynentu to ruch lotniczy i tak nie zostanie przywrócony.

Tymczasem przewodniczący Parlamentu Europejskiego prof. Jerzy Buzek, chcąc zdążyć na uroczystości pogrzebowe prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki, zdecydował się na podróż samochodem.

- Profesor jest już w drodze. Ponieważ swój samochód zostawił w Warszawie korzysta z pojazdu służbowego, który prowadzi kierowca – poinformowało portal nettg.pl jego biuro poselskie.

Większość polskich europosłów, którzy byli w Brukseli, wyjechała w czwartek wieczorem koleją przez Kolonię do Warszawy lub wyruszy w tę podróż w piątek przesiadając się w Niemczech.

Mają do dyspozycji pociągi Berlin Warszawa Express kursujące w systemie Eurocity oraz pociąg EC Wawel relacji Hamburg Altona-Kraków.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.