Konferencja poświęcona górniczym zagrożeniom naturalnym odbyła się po raz 27.

fot: Jacek Madeja/ARC

Referat otwierający pt. „Zagrożenia naturalne – człowiek czy natura” wygłosił Zbigniew Rawicki, dyr. Departamentu Górnictwa w WUG

fot: Jacek Madeja/ARC

Człowiek, ze swoimi słabościami i brakiem dyscypliny, jest jednym z największych zagrożeń w górnictwie – przekonywał podczas XXVI Międzynarodowej Konferencji Naukowo-Technicznej „Górnicze Zagrożenia Naturalne 2019” Zbigniew Rawicki, dyrektor Departamentu Górnictwa w Wyższym Urzędzie Górniczym.

Tematem wiodącym tego wydarzenia, które odbywało się od 6 do 8 listopada, były „Źródła zagrożeń naturalnych - natura, technika, ekonomia”. Prof. Stanisław Prusek, dyrektor Głównego Instytutu Górnictwa przypomniał, że konferencja odbywa się od 1994 r.

- Wtedy zaczęliśmy organizować debatę, która na początku nazywała się „Tąpania”. Z czasem tematyka objęła pozostałe zagrożenia – powiedział.

- Zagrożenia ciągle dają nam znać o sobie. Dobrze, że od wielu lat rozmawiamy o tym w gronie fachowców, praktyków i naukowców, czyli ludzi, którzy potrafią te zjawiska opisać. To daje nam gwarancję, że będziemy mogli sobie z tymi zagrożeniami poradzić – stwierdził Adam Mirek, prezes Wyższego Urzędu Górniczego.

Czynnik ludzki
Tę myśl rozwinął w swoim referacie otwierającym dyrektor Rawicki.

- Moje wystąpienie może być trochę prowokujące i zachęcające do dyskusji . To człowiek jest największym zagrożeniem, z jakim mamy do czynienia w górnictwie. Twierdzę, że nie licząc zagrożenia tąpaniami, wszystkie zaistniałe zawały to wina człowieka. Na obojętnie, jakim etapie. Wina może być spowodowana złym doborem obudowy. Dziś nauka jest już tak zaawansowana, że nie ma takiej możliwości, aby źle dobrać obudowę. Można za to pomylić coś na etapie wsadu danych i wtedy oczywiście również winę ponosi człowiek. Potem mogą dojść jeszcze błędy przy wykonawstwie i użytkowaniu – np. niereagowanie w odpowiednim momencie na korozję i zaciskanie się obudowy. Ze wszystkich znanych mi przypadków z mojej 28-letniej praktyki nie było zawału, żeby w którymś z etapów istotnej roli nie odegrał czynnik ludzki. Jest tylko jeden przypadek, że dochodzi do zawału i nie jest to wina człowieka. To jest tąpnięcie – zaznaczył Zbigniew Rawicki.

Dyrektor Departamentu Górnictwa w WUG przytoczył też statystyki za 2018 r., z których wynika, że w tym okresie 15 proc. eksploatacji było prowadzonej w rejonach o drugim, najwyższym stopniu zagrożenia tąpaniami, 39 proc. w pierwszym stopniu zagrożenia, a 46 proc. w rejonach niezagrożonych tąpaniami.

Tąpania wciąż zaskakują
Jak dodał, to właśnie zagrożenie tąpaniami jako jedyne spośród wszystkich zagrożeń naturalnych wciąż pozostaje nie do końca rozpoznane.

- Bardzo dużo wiemy i bardzo dobrze umiemy prognozować, a do tych prognoz jesteśmy w stanie dobrać odpowiednią profilaktykę. Życie jednak pokazuje, że w przypadku tego zagrożenia, mimo wszelkich wysiłków i starań, dochodzi do katastrof. Jedynie zagrożenie tąpaniami wciąż nas zaskakuje. Jeżeli przykładowo w przypadku zagrożenia metanowego czy pyłowego dołożymy wszelkich starań i nie popełnimy błędów we wszystkich aspektach obejmujących prognozowanie, projektowanie i profilaktykę, to nic nie powinno się stać. Niestety dzieje się, ale tu już winny jest człowiek. Jak wykazały badania, w każdym zakładzie po 10 latach pracownicy zapominają o czynnikach powodujących katastrofy. Przez parę pierwszych lat ludzie są jeszcze czujni i uważni, ale potem to ulega pomniejszeniu, a o pewnych zdarzeniach się zapomina. Właśnie dlatego bardzo ważna jest organizacja i dyscyplina – zaznaczył Rawicki. Na koniec przypomniał kilka katastrof, które miały miejsce w ostatnich latach i które były spowodowane błędami lub zaniedbaniami ludzi. Wśród nich wymienił m.in. wybuch metanu w kopalni Halemba w 2006 r. oraz zapalenie się metanu w kopalni Mysłowice-Wesoła w 2014 r.

Odmetanowanie koniecznością
O kwestii odmetanowania i wykorzystania metanu w polskim górnictwie mówił dr Arnold Przystolik. Jak zaznaczył na wstępie, prognozowane i perspektywiczne zasoby metanu są szacowane z dużym rozrzutem od 95 mld do 350 mld m sześc., z czego do tej pory od 1929 r. ujęto ponad 14 mld m sześc. Najpopularniejszymi metodami wydobycia metanu kopalnianego jest jego ujmowanie podczas wydobycia węgla (ponad 95 proc.), wydobycie z pokładów jeszcze niezagospodarowanych górniczo (4,6 proc.) oraz z nieczynnych kopalń (0,1 proc.).

Wraz ze wzrostem głębokości wydzielanie metanu z górniczych przodków zwiększa się – w 2018 r. w Polskiej Grupie Górniczej 77 proc., a w Jastrzębskiej Spółce Węglowej 95 proc. wydobycia pochodzi z pokładów metanowych.

- To wszystko sprawia, że stosowanie odmetanowania, którego efektywność wynosi ok. 50 proc., staje się koniecznością. Dotychczasowe doświadczenia z drenażu metanu w Górnośląskim Zagłębiu Węglowym wskazują, że najskuteczniejszą techniką jest drenaż w trakcie postępu ściany. Przyszłością odmetanowania w kopalniach jest metoda wykorzystania długich otworów kierunkowych – zakończył dr Przystolik.

Organizatorem konferencji był Główny Instytut Górnictwa we współpracy ze Stowarzyszeniem Inżynierów i Techników Górnictwa.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnicza spółka wygrała proces z ekologami. Poszło o koncesję

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Fundacji Frank Bold. Tym samym zakończył się wieloletni spór dotyczący koncesji Kopalni Turów. 

Wiemy, ile w piątek zapłacisz za benzynę. Będzie taniej

W piątek litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 5,95 zł, benzyny 98 - 6,65 zł, a diesla - 6,12 zł - wynika z czwartkowego obwieszczenia Ministra Energii. Oznacza to, że ceny maksymalne obu rodzajów benzyny będą niższe niż w czwartek, a cena diesla będzie wyższa.

JSW Koks podlicza trzy dekady certyfikowanych standardów zarządzania

W 2026 roku przypada 30-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Jakością w JSW Koks oraz 15-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Energią. Wieloletnie utrzymywanie certyfikowanych systemów zarządzania oraz ich regularna recertyfikacja potwierdzają zgodność funkcjonowania spółki z międzynarodowymi normami oraz zachowanie najwyższych standardów zarządzania - podkreśla JSW Koks.

Europa ma kłopoty. Upały paraliżują gospodarkę i system energetyczny. Ratuje nas węgiel

Czerwiec 2026 przyniósł falę upałów, jakiej nie notowano w Europie od początku pomiarów. Temperatury biją rekordy od Londynu po Rzym, a wraz z nimi rosną rachunki za prąd, liczba ofiar i ryzyko blackoutów. To już nie jest „anomalia pogodowa”. To test wytrzymałości dla unijnej infrastruktury. Czy go zdamy?