Dwadzieścia lat Stowarzyszenia Podziemne Trasy Turystyczne Polski

fot: Tomasz Rzeczycki

W 2010 roku forum tras podziemnych odbyło się w Dąbrowie Górniczej

fot: Tomasz Rzeczycki

Zjednoczone podziemie - tak o sobie mówili półżartobliwie w okresie powoływania stowarzyszenia. W zamyśle miało ono zrzeszać przedstawicieli tras podziemnych z całego kraju. W praktyce okazało się, że zdecydowała się na to tylko niewielka część gospodarzy takich tras.

Inicjatywa integracji środowiska podziemnego wyszła z Chełma, a impuls dał Józef Tworek - wówczas jeden ze wspólników spółki prowadzącej Chełmskie Podziemia Kredowe. Było to w czasach, gdy z internetu w Polsce korzystał nikły promil zapaleńców, a zebranie informacji o tym, czy w którymś z czterdziestu dziewięciu województwa udostępniane są do zwiedzania jakieś kopalnie, jaskinie czy piwnice, wymagało przeprowadzenia setek rozmów telefonicznych.

W końcu rozesłano zaproszenia i 26 oraz 27 kwietnia 1996 r. w Chełmie odbyło się pierwsze Forum Podziemnych Tras Turystycznych. Wzięli w nim udział przedstawiciele zaledwie dwunastu tras podziemnych, w tym Kopalni Soli w Wieliczce, kopalni i sztolni w Tarnowskich Górach czy neolitycznej kopalni krzemienia w Krzemionkach. Postanowiono takie forum urządzać co roku, ale rzeczywistość nie zawsze na to pozwalała.

Wzajemne poznanie zaowocowało myślą, by powołać komitet założycielski stowarzyszenia, grupującego gospodarzy tras podziemnych. Tak też się stało. Stowarzyszenie Podziemne Trasy Turystyczne Polski zostało zarejestrowana przez sąd w 1999 r., a na jego siedzibę wybrano Tarnowskie Góry, konkretnie biuro Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, prowadzącego sztolnię i kopalnię.

Interesy członków tego gremium były rozbieżne. Jedne trasy miały na głowie nadzór górniczy, inne - jak jaskinie - były od niego zwolnione. Nawet struktura własnościowa nie ułatwiała współpracy. Bo w stowarzyszeniu znaleźli się zarówno prywatni przedsiębiorcy, prowadzący jaskinię na własne ryzyko, jak i przedstawiciele tras należących do miast czy gmin, przyzwyczajeni do pracy od godziny siódmej do piętnastej. Dosyć szybko grzecznie i taktownie z udziału w pracach stowarzyszenia zrezygnowała Kopalnia Soli w Wieliczce, której kierownictwo uznało, że poradzi sobie na rynku samodzielnie.

Widocznymi efektami integracji środowiska był wdany w 1997 r. pierwszy folder o trasach podziemnych. Rok później wydrukowana została schematyczna mapa Polski z zaznaczonymi trasami podziemnymi oraz danymi kontaktowymi do nich. Bardzo szybko "zjednoczone podziemie" zafunkcjonowało w sieci. Marian Pyrek z Katowic, jeden z polskich pionierów internetu, pod koniec XX w. założył stronę internetową Stowarzyszeniu Miłośników Ziemi Tarnogórskiej oraz podziemnym trasą turystycznym. A było to w czasach, kiedy dziennikarze Trybuny Śląskiej czy Dziennika Zachodniego powszechnie woleli jeszcze, by informacje przysyłać im faksem, a nie mejlem.

Po pierwszych latach entuzjazmu przyszły nieuniknione różnice zdań. Dało się to zauważyć wiosną 2000 r. na forum tras podziemnym organizowanym przez Kopalnię Złota w Złotym Stoku. Nawiasem mówiąc kopalnia ta może być symbolicznym przykładem sukcesu komercyjnego i przekształcenia nieczynnych wyrobisk w zarabiający na siebie organizm. Ale nim do tego doszło, to przedstawiciele niektórych tras podziemnych kończyli współpracę ze stowarzyszeniem, co najwyżej przyjeżdżając raz do roku na ogólnopolskie forum tras podziemnych. Dosyć szybko też biuro Stowarzyszenia przeniesione zostało z Tarnowskich Gór do Krakowa, gdzie siedzibę swojej firmy miał gospodarz Jaskini Wierzchowskiej Górnej.

To, co mogło dziwić osoby z zewnątrz, to przyjmowanie do stowarzyszenia przedstawicieli obiektów... naziemnych. I tak znalazła się w tym gronie Twierdza Kostrzyn w Kostrzynie nad Odrą, gdzie nigdy dotąd nie było żadnej trasy podziemnej, lecz naziemny fort, którego strop przysypano częściowo ziemią. Podobnie można powiedzieć o naziemnym, betonowym schronie kolejowym w Konewce koło Tomaszowa Mazowieckiego. To trochę tak, jak gdyby do stowarzyszenia miast nadbałtyckich zapisać Zakopane, bo leży koło Morskiego Oka.

Pozytywną rolę odegrały coroczne fora tras podziemnych. To właśnie na nich prezentowane były dalekosiężne koncepcje, jak np. udrożnienia i udostępnienia fragmenty zamulonej wtedy Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej pod Zabrzem. Kilka lat temu trochę głośno było o protestach środowiska podziemnego w związku z planem podporządkowania tych obiektów nadzorowi górniczemu. W końcu wszyscy jednak doszli do wniosku, że jakiś kompromis musi być. Absurdem byłyby obie skrajne opcje: zupełny brak kontroli bezpieczeństwa, jak i potraktowanie turystycznych kopalń identycznie, jak tych fedrujących w Bogdance czy Jastrzębiu-Zdroju.

Tras podziemnych jak dotąd ciągle przybywa. W XXI w. udostępnione zostały m.in. dawna kopalnia cyny w Krobicy w Górach Izerskich, Sztolnia Ochrowa w Złotym Stoku w Górach Złotych, jaskinie w nieczynnym kamieniołomie Kadzielnia w Kielcach, czy też Sztolnia Robert, będąca ocalałą częścią wyrobisk kopalni niklu w Szklarach. Nieudane przedsięwzięcia można policzyć na palcach jednej ręki - to Kopalnia Wiry, gdzie zamknięto trasę podziemną, by wznowić wydobycie czy też Kopalnia Silberloch w Walimiu w Górach Sowich, porzucona po ponadrocznym użytkowaniu. Trasy podziemne to biznes, a rynek ciągle nie wydaje się pod tym względem nasycony.

 

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1750242474 elektrykwlochy

W pierwszej połowie roku zarejestrowano ponad 22,7 tys. elektryków

Niemal 155 tys. całkowicie elektrycznych pojazdów było zarejestrowanych w Polsce pod koniec czerwca 2026 r. - wynika z danych Licznika Elektromobilności. W samym pierwszym półroczu zarejestrowano ponad 22,7 tys. nowych aut całkowicie elektrycznych.

SRK sprzedaje tereny po kopalni Krupiński. To ponad 40 hektarów

Spółka Restrukturyzacji Kopalń oferuje potencjalnym inwestorom teren po byłej KWK Krupiński. Zachęca m. in. połączeniem z siecią kolejową. 

Polacy płacą za CO₂ znacznie więcej niż Europa. PGE ma plan

Polska Grupa Energetyczna prezentuje stanowisko w sprawie propozycji reformy systemu EU ETS, którą opublikowała Komisja Europejska. 

Gawkowski: Sztuczna inteligencja pięciokrotnie skróci pracę urzędnika

Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski w poniedziałek w UM w Międzyzdrojach oceniał jak działa wprowadzony tam system zarządzania dokumentami "ExtrAct" oparty na sztucznej inteligencji. - To rozwiązanie skróci pracę urzędnika średnio pięć razy - podkreślił .