Odchodzenie w niebyt

fot: Maciej Dorosiński

By zlikwidować najgłębszy z szybów kopalni Kazimierz-Juliusz, trzeba wrzucić w jego otchłań 45 tys. t kruszywa. Jedna taka ciężarówka przywozi ok. 25 t tzw. zasypu

fot: Maciej Dorosiński

Łatwiej zlikwidować całą kopalnię niż ruch w działającej. Gdy likwidacji podlega ruch kopalni, otoczenie postrzega to zgoła inaczej niż, gdy likwidowana jest cały zakład wydobywczy. W tym ostatnim przypadku smutek jest jakby większy. Jest początek. Jest koniec. Końcem zajmuje się Spółka Restrukturyzacji Kopalń.

Na początku tej ostatniej drogi są przesłanki ekonomiczne - albo nie ma, co już wydobywać, albo też wydobycie jest tak drogie, że nie opłaca się go kontynuować. Potem zapada decyzja. Polityczna. Bo zamykanie kopalń węgla kamiennego w Polsce jest jak na razie tyleż decyzją ekonomiczną, co polityczną. Jak jest już zgoda, by kopalnia zakończyła żywot, to do akcji wkracza likwidator. SRK powstała w 2000 r., aby prowadzić likwidację i zagospodarowywać majątek zamykanych kopalń i to nie tylko produkcyjny, ale i socjalny - mieszkania zakładowe, domy kultury, przychodnie zdrowia itd. Jak likwidacji produkcyjną części kopalni?

Na koszt podatnika
Aktualnie SRK likwiduje jedną kopalnię - Kazimierz-Juliusz i sześć ruchów: Boże Dary, Mysłowice, Centrum, Jas-Mos, Anna, część Brzeszcz. Roboty z tym jest na co najmniej parę lat.

– Proces przebiega wg programu likwidacji zatwierdzonego przez uprawnionego ministra i po zabezpieczeniu finansowania. Według tego programu likwidacja ostatniej kopalni w Zagłębiu Dąbrowskim potrwa do końca 2018 r., a rozpoczęła się w połowie 2015 r. Wszystkie etapy są wyszczególnione w dokumentacji i określone terminy ich zakończenia. Przykładowo pięć szybów mamy zlikwidować do końca tego roku. I zmieścimy się w terminie – zapewnia Cezary Cebula, zastępca dyrektora sosnowieckiego Oddziału SRK.

Kazimierz-Juliusz był niewielką kopalnią - 192 wyrobiska o łącznej długości 35 km i pięć szybów o głębokości od 400 do 800 m. Ponadto sto budynków o różnej kubaturze i przeznaczeniu, które trzeba będzie sprzedać, a gdy nie będzie na nie kupców, w ostateczności wyburzyć. 3,5 roku likwidacji kopalni prowadzonych przez ponad 150 pracowników firm zewnętrznych oraz 20 z SRK kosztować ma podatnika ok. 127 mln zł.

Operacja logistyczna
Wyrobiska w ostatniej sosnowieckiej kopalni są już prawie zlikwidowane. Trzy czwarte maszyn i urządzeń górniczych wywieziono przed otamowaniem chodników. Gdyby było większe zagrożenie metanowe (w sosnowieckiej kopalni było zaliczone do I kategorii), to chodniki trzeba byłoby podsadzać. A to wydatnie zwiększyłoby koszty likwidacji. Co się nie opłacało wywozić, to zostało na dole. Część wywiezionego sprzętu dalej gdzieś służy. Reszta poszła na złom. SRK, jak na razie, sprzedała 250 t żelastwa za ok. 400 tys. zł.

Znacznie więcej trzeba zapłacić za likwidację szybów. A jednocześnie mniej niż zakładano. W kosztorysie założono, że ten etap likwidacji będzie kosztował ok. 11 mln zł. Chętnych do wykonania zadania było tak wielu, że ostatecznie zwycięzca przetargu skasuje wieże szybowe i zasypie szyby za 6,3 mln zł.

Likwidacja szybów to duża operacja logistyczna. Na początek trzeba wykonać tzw. wyzbrojenie. Polega ono na usunięciu z szybu wszelakich wyciągów, drabin ewakuacyjnych, pomostów, siatek - wszystkiego, co może zatrzymać tzw. zasyp. Potem demontowana jest szola - to na Śląsku, lub klatka - to w Zagłębiu. I można sypać!

Ale nie byle co. Całą procedurę likwidacji szybu opisuje dokumentacja sporządzona przez Główny Instytut Górnictwa. W Sosnowcu można sypać tylko nierozmakalny tłuczeń o rozmiarze od 30 do 60 mm, wytrzymałości na ściskanie powyżej 100 megapaskali. Potrzeba go dużo. By zlikwidować najgłębszy z szybów kopalni Kazimierz-Juliusz, trzeba wrzucić 45 tys. t kruszywa! Każdego dnia na miejsce zsypu przyjeżdża ok. 140 dwudziestopięciotonowych ciężarówek.

Jak już szyby będą zasypane, to przyjdzie kolej na wieże. Albo się je tnie palnikami, albo wysadza.

– W Sosnowcu trzeba będzie ciąć. Nie ma miejsca, by szyb mógł się położyć po wybuchu, nie uszkadzając powierzchniowej infrastruktury. Przy likwidacji szybu Żeromski w kopalni Andaluzja zastosowano metodę wybuchową. Podcięto u dołu wieżę, odpalono założone ładunki. I łatwiej było wówczas ją demontować na części – wyjaśnia dyrektor Cebula.

Kto kupi budynki?
Bywa, że etap ostatni likwidacji jest najdłuższy. Wiąże się on, że sprzedażą przeróżnych zabudowań. Najłatwiej pozbyć się budynków dyrekcji. Co uda się spieniężyć z zabudowy powierzchniowej Kazimierza? Podobno budynkiem dyrekcji jest zainteresowane miasto. Na przetargi trzeba będzie jeszcze poczekać, bo kopalnia stoi na dwóch działkach. Trzeba uporządkować w księgach wieczystych status gruntów, bo nikt nie kupi budynku, jeśli do niego nie będzie przypisana działka. Takie porządkowanie ksiąg trwa od 6 do 9 miesięcy.

A gdy nie będzie kupców? Pozostanie wyburzyć.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ile wydamy na Wszystkich Świętych?

Od 201 zł do nawet 1000 zł na Wszystkich Świętych wyda 55 proc. Polaków - wynika z badania Santander Consumer Banku. Koszty zakupu m.in. zniczy i kwiatów czy sprzątania grobów dla 25 proc. osób nie przekroczą 200 zł.

W nocy zmiana czasu na zimowy. Część pociągów zatrzyma się na godzinę

W nocy z soboty na niedzielę z powodu przejścia na czas zimowy 29 pociągów przewożących pasażerów zatrzyma się na godzinę na wybranych stacjach. Postój ma na celu utrzymanie zgodności kursu z rozkładem jazdy.

Złote Kolce 2026 rozdane! Triumf Klaudii Kazimierskiej i Jakuba Szymańskiego

Halowy mistrz świata w biegu płotkarskim Jakub Szymański oraz liderka rankingu World Athletics w biegu na 1500 metrów i wicemistrzyni Europy na tym dystansie Klaudia Kazimierska zostali laureatami tegorocznych Złotych Kolców – charakterystyczne statuetki będące nagrodą w rankingu Przeglądu Sportowego oraz Polskiego Związku Lekkiej Atletyki wręczono w piątkowy wieczór podczas gali Orlen Złote Kolce Śląskie 2026 na Superauto.pl Stadionie Śląskim. 

Węgiel znów w grze. Dowodem wyniki Polskiej Grupy Górniczej

Już w październiku sprzedaż węgla opałowego z kopalń Polskiej Grupy Górniczej przekroczyła o 29 proc. wynik osiągnięty w całym 2025 roku. Oznacza to wzrost na poziomie prawie 350 tysięcy ton sprzedanego surowca. Zakładając, że zużycie wynosi średnio 5 ton w sezonie grzewczym, to tylko ta dodatkowa ilość odpowiada zapotrzebowaniu niemal 70 tysięcy domów jednorodzinnych. Z dużą pewnością można powiedzieć, że do końca roku ten wynik ulegnie jeszcze poprawie, ponieważ do sprzedaży regularnie trafiają kolejne partie węgla.