Nauka: studenci Politechniki Śląskiej jadą na zawody do USA

1522759428 highflyers

fot: HighFlyers/UM Gliwice

Zespół konstruktorów z Politechniki Śl. współtworzą: Zbigniew Gorol, Tomasz Kudala, Michał Simon, Wojciech Grabowski, Piotr Langner oraz Karol Kreihs

fot: HighFlyers/UM Gliwice

Bezzałogowy samolot udźwigowy HF-2 Heron mk.II, to efekt pracy studentów z Międzywydziałowego Koła Naukowego Bezzałogowych Obiektów Latających High Flyers z Politechniki Śląskiej. Teraz młodzi konstruktorzy z Politechniki Śl. zmierzą się z 74 drużynami z calego świata podczas zawodów SAE Aero Design West 2018.

Zawody odbędą się w dniach od 6 do 8 kwietnia w miejscowości Van Nuys w Kalifornii. Zawody polegają na zaprojektowaniu i zbudowaniu bezzałogowego samolotu o jak największym udźwigu, a następnie wykonaniu lotu konkursowego. Ocenie konkursowej podlegają: dokumentacja techniczna przygotowana przez zespół w trakcie przygotowań, prezentacja techniczna wygłoszona przed jury podczas zawodów oraz lot konkursowy, który polega na przetransportowaniu ładunku o jak największej masie oraz precyzyjnym zrzucie jego części do wskazanego celu.

Zespół konstruktorów z Politechniki Śl. współtworzą: Zbigniew Gorol, Tomasz Kudala, Michał Simon, Wojciech Grabowski, Piotr Langner oraz Karol Kreihs. Startują w klasie Advanced, w której należy zastosować silnik spalinowy o pojemności do 7,65 cm sześc., a masa startowa samolotu nie powinna przekraczać 25 kg.

Udział w zawodach jest jednym z elementów projektu pt. „System autonomicznych platform latających dedykowanych do zadań szybkiego reagowania", wykonywanego pod kierunkiem opiekunów koła: dr. inż. Romana Czyby i dr. inż. Marcina Lemanowicza, w ramach projektu MNiSW pt. „Najlepsi z najlepszych! 2.0.”, współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej