Obok Rosji największymi producentami w kolejności są Wielka Brytania, Norwegia i Holandia wydobywający surowiec ten ze złóż na Morzu Północnym. Do drugiej ligi w tej konkurencji należą Niemcy, Ukraina, Włochy i Rumunia. Francja i Polska otwierają trzecią ligę, do której można zaliczyć kraje wydobywające gaz ziemny w ilości poniżej 10 miliardów metrów sześciennych rocznie. Można zastanawiać się, czy osiągnięcie tej granicy jest dla nas możliwe. Wszelkie przesłanki teoretyczne wskazują, że trwałe zwiększenie eksploatacji gazu ziemnego z polskich złóż jest realne.
Bilans zasobów
Kryzys dostaw rosyjskiego gazu ziemnego mobilizuje wszystkich mających wpływ na poszukiwania, dostawy i informacje do możliwie sprawnego, szybkiego i skutecznego działania. Tego rodzaju prace podjął też Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie, który w kilka dni po zakończeniu roku publikuje na swoich stronach internetowych dane statystyczne dotyczące eksploatacji surowców za ubiegły rok pt. „Bilans zasobów kopalin i wód podziemnych w Polsce wg stanu na 31.XII. 2007 r.” Jednym z najciekawszych działów tego dokumentu jest stan zasobów polskich złóż gazu ziemnego. Zasoby przemysłowe tego surowca, czyli takie, które spełniają techniczne i ekonomiczne warunki eksploatacji, wynoszą ok. 73,5 miliarda metrów sześc., przy rocznym poborze ok. 5,2 mld m sześc.. Porównując obie te cyfry można zauważyć, że w tej skali na pokrycie tylko ok. 40 proc. zapotrzebowania z zasobów krajowych, gazu wystarczy nam na 12-13 lat.
Tak by to było, gdyby nie prowadzono intensywnych poszukiwań nowych złóż. W latach 2001-2004 doszło nawet do sytuacji, że mimo standardowego poboru gazu ziemnego, jego zasobów przybywało! Działo się to dlatego, ponieważ odkryto w tym czasie nowe złoża, których wielkość przekraczała ubytek wywołany ich eksploatacją. Niestety, od 2005 roku zaznacza się już odwrotna tendencja. Pobór gazu jest większy, niż wielkość nowo odkrytych złóż i w konsekwencji zasobów ubywa. W 2004 roku zasobów przemysłowych gazu ziemnego mieliśmy jeszcze ok. 80 mld m sześc.
Za mało pieniędzy na poszukiwania
W Polsce poszukiwania gazu i ropy naftowej prowadzi Przedsiębiorstwo Górnictwa Nafty i Gazu, które może przeznaczyć na ten cel ograniczone i niewystarczające środki finansowe. Z tego powodu udzielono koncesji na poszukiwania wielu firmom zagranicznym. Do największych ich sukcesów w minionym roku należy odkrycie przez amerykańską korporację Apache Poland dużego złoża ropy i gazu w niecce lubelskiej. Jest to odkrycie tym cenniejsze, że całkowicie niespodziewane i dokonane w rejonie uznawanym dotąd za mało perspektywiczny.
W tym zakresie prawie nieznane są okoliczności udostępnienia dużej ilości złóż gazu ziemnego i ropy naftowej na Niżu Polskim. Pierwszego odkrycia w tej bardzo bogatej strukturze geologicznej dokonano w 1961 roku na Dolnym Śląsku, oddając do eksploatacji złoże ropy naftowej „Rybaki” w rejonie Krosna Odrzańskiego, a potem złoża ropy naftowej i gazu ziemnego „Książ Śląski” w rejonie Nowej Soli. Kilka lat później nastąpiły kolejne odkrycia złóż gazu ziemnego położonych zaledwie kilkadziesiąt kilometrów na północny – zachód od Wrocławia. Złoża te już prawie całkowicie wyeksploatowane, zamienia się obecnie na magazyny podziemne.
Nie zapewniają samowystarczalności
Do największych z nich należy złoże „Wierzchowice” koło Milicza o pojemności ok. 4 mld m sześc.. Z całej strefy gazonośnej obejmującej północną część Dolnego Śląska, Wielkopolskę Zachodnią, Ziemię Lubuską i Pomorze Zachodnie wydobywa się aktualnie ok. 60 proc. krajowego gazu ziemnego. Pozostałe ok. 30 proc. przypada na stare Zagłębie Podkarpackie. Około 10 proc. uzyskuje się ze złóż z pod dna Bałtyku w polskiej strefie ekonomicznej w rejonie Łeby. Łącznie zarejestrowanych jest 256 złóż gazu ziemnego. Przeciętnie są to złoża małe o zasobach rzędu 1 mld m sześc. Wszystkie zasoby wydobywalne (możliwe do wydobycia) wynoszą ok. 150 mld m sześc., z których zapewne tylko część uzyska w przyszłości kwalifikacje zasobów przemysłowych. Są to skromne ilości, nie zapewniające samowystarczalności.
Czasem jednak złudzenia są tak sugestywne, że wydaje się, że Polska mogłaby być drugim Kuwejtem. Wystarczy tu wspomnieć pożar odwiertu ropy naftowej w Karlinie na Pomorzu. Miał on miejsce w 1980 roku. Tryskająca pod ciśnieniem płonąca ropa naftowa stworzyła słup ognia, który osiągnął wysokość ok. 130 m i dał tak dużo ciepła, że mimo grudniowego mrozu w okolicy zakwitły jabłonie! Tej ropy starczyło akurat na miesiąc trwającego pożaru. Ponieważ PGNiG i jego zagraniczni partnerzy zapowiadają znaczną intensyfikację badań oraz poszukiwań ropy i gazu ziemnego w Polsce, należy się spodziewać, że wizja drugiego Kuwejtu będzie może trochę mniej odległa i bardziej prawdopodobna.
Czytaj też:
UE: Zwiększyć wydobycie gazu w Norwegii, Wielkiej Brytanii, Rumunii i Polsce!
Polska gospodarka rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej
Piątkowe dane o produkcji przemysłowej wpisują się w obraz "kuloodpornej gospodarki", która rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej - uważają analitycy PKO Banku Polskiego. Ich zdaniem dane sugerują, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie wywołał istotnego spadku aktywności w sektorze.