Nastroje w Knurowie są raczej na plusie

fot: Witold Gałązka/ARC

Marcin Pieter i Adam Musiolik po szychcie w oddziale GZL w ruchu Szczygłowice na razie nie odczuli przejścia do Jastrzębskiej Spółki Węglowej, ale zmianę witają życzliwie

fot: Witold Gałązka/ARC

- Dla nas nic się na razie nie zmienia. Nikt nie wie, co będzie i co nas czeka. Ale nastroje są raczej na plus - mówią górnicy kopalni Knurów-Szczygłowice po pierwszych szychtach przepracowanych w Jastrzębskiej Spółce Węglowej.

Z samego rana pani Hania z kiosku przed bramą w Szczygłowicach postanowiła zrobić górnikom psikusa i rozpuściła plotkę: - Chopy, szukujcie dowody osobiste. Jak to po co? Przeca na bramie wom wypisują nowe przepustki, cobyście wlyźli do tego Joteswu!

- Większość buchała śmiechem. Ale wie pan, że niektórzy macali się po kieszeniach i szukali tych dowodów? - śmieje się sprzedawczyni, którą mija w drodze do pracy cała załoga.

Rok bezpieczeństwa. A potem?
Marcin Pieter i Adam Musiolik, którzy wyjechali właśnie po pracy w oddziale GZL (zabudowa i likwidacja na dole) mówią, że nastroje na ogół są optymistyczne. Załoga już wie, że przez 12 miesięcy warunki pracy i płacy nie mogą się zmienić na gorsze. Tak przewiduje kodeks pracy przy przejmowaniu zakładu razem z pracownikami. Co będzie potem? Związki zawodowe zaczynają szczegółowe negocjacje z nowym właścicielem.

- Trzej moi bracia pracowali tu, ale są już na emeryturze, więc nie muszą obawiać się o zatrudnienie. Mówili, że to zmiana na dobre. A kto się jej może najbardziej obawiać? - zastanawia się młody górnik z dwuletnim stażem. - Ja myślę, że może związkowcy, bo jest ich u nas trochę dużo...

Knurów nie Budryk
Władze JSW uspokajają. - Atmosfera tego przejęcia jest bardzo dobra, gdyby porównać ją na przykład z napięciami, jakie mieliśmy na początku w kopalni Budryk, różnica jest po prostu kolosalna - zauważa Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeniczka JSW. Przyznaje, że związkowcy na pewno będą musieli dostosować swoją rozproszoną strukturę organizacyjną do standardów przyjętych w firmie, gdzie poszczególne organizacje zakładowe reprezentowane są przez jeden wspólny podmiot.

I już nie ma długów
W piątek szeregowi górnicy na ogół odetchnęli z ulgą. Tarapaty, w jakie wpadł ostatnio dotychczasowy właściciel najwyraźniej napięły ich nerwy. Wielu górników przemyka nieufnie: - Bez komentarza! - ucinają niepewni, czy wolno w zasięgu wzroku strażników na bramie rozmawiać o pracy z kimś spoza zakładu. Ale na hasło "JSW" na twarzach na ogół rysują się dobre humory. Niby nerwowo, ale w oczach jakby błysk.
- Kompania Węglowa ma jednak olbrzymie zadłużenie. Inaczej niż JSW - zauważa Piotr Sołtysik z oddziału GRP 2, który cieszy się ze zmiany.

Żeby maszyny mniej się psuły
Ludzie liczą, że praca będzie pewniejsza. Na dłużej. Mają nadzieję na inwestycje.
- Ten sprzęt i maszyny, na których teraz fedrujemy, są niby remontowane, ale to już jednak nie to samo, co kiedyś. Nie jest to niezawodne. Serwisy jeżdżą tylko w tę i z powrotem - mówi doświadczony górnik z działu ME 2 (maszynowo-elektrycznego), prosząc o anonimowość.

Jak do domu po latach
Na parkingu samochodowym przy bramie sporo rejestracji SR i SRB. Najstarsi górnicy pamiętają, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu wszystkie auta w Knurowie miały na tablicach identyczne litery. Dopiero od 1999 r. miasto zmieniło przynależność powiatową z Rybnika na Gliwice. Ale historycznie, od czasów przedwojennych ciążyło ku Rybnikowi jako miejscowość po polskiej stronie na granicy z Niemcami. Stara kopalnia Knurów i - od lat 60. XX w. - Szczygłowice fedrowały w Rybnickim Okręgu Węglowym, identycznie jak dzisiejsze zakłady JSW. ROW-owi Knurów zawdzięcza praktycznie cały swój rozwój.
- To przejście do JSW nie jest tu niczym obcym. To jakby powrót po latach do domu - kiwają głowami górnicy dojeżdżający z okolic Rybnika.

A jutro może Dębieńsko?
Mateusz Grzesiak (28 lat) dojeżdża z Czerwionki, położonej po sąsiedzku. Nie ukrywa wielkich nadziei na lepsze. Szeptem mówi się w kopalni, że w przyszłości JSW może sięgnąć pod ziemią po doskonałe pokłady wegla koksującego z Dębieńska.
- Kto wie? Czesi, którzy nic zrobili oprócz pięknego biura, w końcu stracą koncesję. A wtedy ktoś się po ten węgiel z Dębieńska zgłosi. Oby to była JSW! - analizuje Mateusz, który z zaciekawieniem śledzi plany inwestycyjne nowej firmy. Słyszał na przykład o możliwości budowy nowego szybu Zachodniego. Byłaby praca dla młodych ludzi, na lata. Wiadomo, że JSW to giełdowa spółka, więc na pewno wymusi wydajność. Trudno. O leserowaniu w Knurowie-Szczygłowicach zapomnieli chyba już wszyscy. Będzie zysk, będzie kopalnia. I praca.

Bo z łaski nikt nie da
- Niczego więcej człowiek nie chce! - uśmiecha się Mateusz, któremu ledwie 3 lata temu poszczęściło sie wreszczie w poszukiwaniu pracy. Dostał prawdziwy, stały etat w kopalni Knurów-Szczygłowice.
- Dzięki Bogu byłem w ostatniej grupie szczęściarzy, bo potem już nie przyjmowali nikogo - młody górnik mówi, że w kopalni wśród jego rówieśników chyba mało kto ma plany dłuższe niż na kilka lat.
- W jakieś oficjalne, odgórne obietnice raczej nie wierzymy. Ja na przykład sam odkładam sobie co miesiąc z pensji malutką część na emeryturę. Trzeba liczyć na siebie. Jak sam się nie postaram, nikt nic nie da. Dla mnie wejście do JSW to bardzo dobra wiadomość - mówi Grzesiak.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Węgiel, gaz i OZE. Gra o równowagę w cieniu europejskiej polityki klimatycznej

Nie będzie rewolucji w unijnej polityce klimatycznej, ale możliwe są korekty, które złagodzą presję kosztową na energetykę. O przyszłości systemu handlu emisjami, roli węgla i gazu w bilansowaniu Krajowego Systemu Elektroenergetycznego oraz ryzyku luki mocowej rozmawiamy z dr. hab. inż. Stanisławem Tokarskim z Głównego Instytutu Górnictwa, który przekonuje, że Polska powinna postawić na dwa filary bezpieczeństwa – równowagę między gazem a węglem – przy jednoczesnym rozwoju OZE i energetyki jądrowej.

Silny wstrząs w kopalni Lubin. W strefie zagrożenia przebywało 20 górników

W sobotę Zakładach Górniczych Lubin (KGHM) doszło do silnego wstrząsu. Jeden z górników został przysypany w kabinie maszyny górniczej. Ratownikom udało się do niego dotrzeć po kilku godzinach.

Mocno zakołysała się ziemia – to wstrząs, czy tąpniecie? Znamy odpowiedź

W latach 2021-2025 w polskim górnictwie podziemnym miało miejsce 16 tąpnięć wskutek zaistnienia wstrząsów górotworu. W ich wyniku doszło do 19 wypadków śmiertelnych.

Paulina Hennig-Kloska: Energia z morskich wiatraków obniży średnią cenę prądu w Polsce

Energia elektryczna produkowana przez morskie farmy wiatrowe będzie stabilizować średnią krajową cenę energii na niższym niż dotychczas poziomie - oceniła ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.