Naftowe imperium Putina w tarapatach
Probierzem tego stanu rzeczy są rosyjskie giełdy, które muszą być zamykane przy każdym większym zawirowaniu na światowych parkietach. Rosyjski kolos chwieje się na swoich glinianych nogach, a to co jeszcze niedawno było jego największą bronią staje się powoli największą słabością.
Giełdowa wartość Gazpromu spadła w czwartek do 98,5 mld dol., a wczoraj - o kolejne 10 proc. Największy gazowy koncern świata był na giełdzie wart poniżej 100 mld dol. pierwszy raz od 2006 r., kiedy władze Rosji zezwoliły cudzoziemcom bez ograniczeń kupować jego akcje. [...] Inwestorzy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że obecny spadek cen ropy odbije się na dochodach Gazpromu, bo horrendalnie wysokie teraz ceny gazu z Rosji w przyszłym roku także spadną - napisała \"Gazeta Wyborcza\".
Według dziennika \"Kommiersant\" premier Władimir Putin obiecał ostatnio największym rosyjskim koncernom naftowym 9 mld dol. gotówką z państwowych rezerw. Gazprom, który dopiero co zapewniał, że nie potrzebuje pomocy od państwa, z tej puli ma dostać aż miliard\", czytamy w \"Gazecie Wyborczej\".
Do końca roku rosyjskie koncerny muszą spłacić 40 mld dol. w zagranicznych bankach, a w przyszłym roku - jeszcze co najmniej 80 mld dol. - Bardzo się staramy, aby zastawy, jakie dawały rosyjskie firmy zagranicznym bankom, nie zostały spisane na rzecz tych banków. Bo wtedy wielka część rosyjskiej gospodarki zostałaby wywieziona za granicę - mówił niedawno Andriej Kostin, szef państwowego banku Wnieszekonombank - informuje \"Gazeta Wyborcza\".
Teraz Rosja znalazła się w ślepym zaułku. Przy spadających cenach ropy naftowej na świecie fiskus nie będzie już mógł drenować nafciarzy i rosyjskie rezerwy waluty przestaną rosnąć. O awaryjną pomoc z tych rezerw zabiegają nie tylko nafciarze. Koncern AwtoWAZ, który produkuje auta Łada, chce od państwa 1 mld dol. pożyczki na podtrzymanie sieci dilerów. Energetycy na modernizację elektrowni chcą od państwa 50 mld dol. wsparcia. Ręce do państwowej kasy wyciągają rolnicy, deweloperzy, sieci handlu detalicznego.
Pogarsza się też sytuacja rosyjskich banków. Regionalne banki na Uralu już w zeszłym tygodniu wpadły w tarapaty, kiedy rozeszły się plotki o ich rychłym bankructwie, i klienci na wszelki wypadek zaczęli wycofywać lokaty. Panika wybuchła, kiedy banki wstrzymały wypłaty, bo zabrakło im gotówki. Aby ratować uralskie banki, 1,5 mld dol. pożyczył im wczoraj Sbierbank, największy rosyjski bank detaliczny - czytamy w \"GW\".
Wypłaty wkładów wstrzymał także prywatny bank Globeks. Uniknął plajty, bo wczoraj kupił go za... 200 dol. Wnieszekonombank. Interes był opłacalny, bo na sanację Globeksu państwowy bank dostał 2 mld dol. pożyczki z Centralnego Banku Rosji. Za 200 dol. Wnieszekonombank kupił też inny upadający bank Swjaz-bank. Dziennik \"Wiedomosti\" zauważył, że na tej sanacji skorzystał Aliszer Usmanow, który w Swjaz-banku ulokował 700 mln dol. i mógł utracić tę fortunę, gdyby bank splajtował.
Wielki prywatny bank KIT Finance zarządzający funduszem emerytalnym Gazpromu przed plajtą uratowało przejęcie przez konsorcjum rosyjskich kolei i państwowego koncernu Alrosa, monopolisty w eksporcie diamentów. A balansującą na krawędzi upadku grupę Sobinbank za symboliczną zapłatę przejął Gazenergoprombank kontrolowany przez spółki Gazpromu. Inne rosyjskie banki, aby nie utracić swoich pieniędzy, przestają dawać kredyty. Wczoraj taką decyzję ogłosił \"Renaissance Kredit\"\" donosi \"Gazeta Wyborcza\".
Jak na dłoni widać, że kondycja naszego wschodniego sąsiada uzależniona jest od cen ropy. Pozostaje jedynie wierzyć, że ekipa Putina nie wpadnie na pomysł, aby w przyszłości wpływać na ceny tego surowca. Na przykład przez wywołanie konfliktu zbrojnego, który zawsze podgrzewa cenę tego surowca na światowych giełdach.