Nacjonalizacja po słowacku

Fico robertslo evro si

fot: evro.si

fot: evro.si

Po 20 latach od upadku komunizmu premier Słowacji Robert Fico zamierza wrócić do nacjonalizacji i wszechwładzy państwa w gospodarce. Pełne alibi dał mu kryzys finansowy, który w wielu krajach UE i Zachodu otworzył drzwi dla takiej ingerencji.

Wczoraj słowacki rząd przyjął projekt ustawy, która pozwala państwu kontrolować ceny gazu. Jak poinformował premier Słowacji Robert Fico, główna firma gazownicza SPP nie będzie mogła podwyższać taryf gazowych dla gospodarstw domowych - napisała \"Gazeta Wyborcza\".

SPP chciała wprowadzić blisko 20-proc. podwyżki cen już w lipcu i w październiku, ale rząd się nie zgadzał. Premier Fico zagroził nawet, że za pomocą specjalnej ustawy wywłaszczy zagranicznych właścicieli 49 proc. akcji SPP - niemiecki EON i francuski Gaz de France (państwo ma pozostałe 51 proc. SPP). Wysłał nawet list do Niemców i Francuzów z propozycją odkupu akcji... po cenie kupna z 2002 r.

Kierujący lewicowo-populistyczną partią SMER Fico jawnie opowiada się za administracyjnym ograniczaniem wzrostu cen - włącznie z karami pieniężnymi za nieuzasadnione podwyżki. Przed zbliżającym się wejściem do strefy euro słowacki rząd dostał do ręki ustawę, która w ramach walki z \"europodwyżkami\" daje mu możliwość faktycznego decydowania o wysokości cen przez cały najbliższy rok.

Premier Słowacji chciałby, żeby państwo znów było podstawowym graczem w gospodarce. - Premier jest etatystą i nie kryje się z tym - przyznaje słowacki minister spraw zagranicznych Jan Kubis.

Fico grozi nie tylko zagranicznym udziałowcom SPP. Ultimatum dostał też włoski Enel, właściciel słowackich elektrowni - do końca roku ma zacząć budowę dwóch nowych bloków elektrowni jądrowej Dukovany. Do rąk państwa wraca też słowacki transporter ropy Transpetrol, właściciel rurociągu Przyjaźń, którym rosyjska ropa płynie aż do Czech. - Jesteśmy już blisko celu, czyli spłacenia akcjonariuszy mających 49 proc. udziałów Transpetrolu - powiedział Fico stacji TA3.

- W czasie aktualnego kryzysu finansowego dochodzi do znacjonalizowania banków, a rządy podejmują decyzje, o których wcześniej nikomu się nie śniło - mówił Fico w miniony weekend.

Na razie Fico nie ma żadnego formalnego pretekstu do przeprowadzenia nacjonalizacji na Słowacji. Kryzys finansowy tu nie dotarł, a stanu finansów publicznych Węgry, Polska czy nawet Czechy mogą Słowacji tylko pozazdrościć. Nawet tamtejsze fabryki samochodów - podstawa dzisiejszego, niespotykanego w historii rozwoju - nie ograniczają produkcji. Przeciwnie - planują kolejne inwestycje. PKB Słowacji nie wzrośnie o blisko 20 proc. jak dwa lata temu, ale Węgrzy i Czesi daliby się pokroić za 6,5 proc. wzrostu, jaki Słowacja planuje na 2009 r.

Kiełbasa wyborcza z pieniędzy emerytów

Nacjonalizacyjne zapędy mają inny powód. Wybory już za półtora roku, a Fico chce być hojny. I może się okazać, że nie wystarczą mu przychody z podatków. W zasięgu ręki ma jednak dziesiątki miliardów koron słowackich, które 1,5 mln Słowaków wpłaciło na rachunki prywatnych towarzystw emerytalnych (tzw. DSS). DSS to drugi filar reformy emerytalnej wprowadzonej przez poprzedni rząd premiera Mikulasza Dzurindy. Mają na kontach prawie 60 mld koron (w przybliżeniu 2 mld euro). Fico ostrzy sobie na nie zęby i już zaczyna naciskać, na trzy sposoby.

Przede wszystkim chce odciągnąć od DSS część starszych obywateli, którzy na początku reformy mogli wybrać, czy zostają w państwowym systemie emerytalnym, czy będą oszczędzać w prywatnych funduszach. Na początku br. rząd wezwał ich do przeniesienia oszczędności z powrotem do państwowego Społecznego Towarzystwa Ubezpieczeniowego. Rezultaty wielkiej kampanii, w którą zaangażował się sam Fico, pozostały jednak dalekie od oczekiwań. Do starego systemu powróciło jedynie 100 tys. oszczędzających, a 20 tys. Słowaków przyłączyło się do DSS. W ostatecznym rozrachunku DSS straciły ok. 4 mld koron. - Rząd włączył zyskane w ten sposób miliardy do nowego budżetu - twierdzi były minister finansów Ivan Mikos, który twierdzi, że w ten sposób państwo przywłaszczyło sobie oszczędności obywateli.

Patrzcie, co się stało w Islandii

Kilka dni temu koalicja rządowa znów otworzyła kolejny atak na drugi filar emerytalny. Kampania była jeszcze bardziej brutalna. - Spójrzcie, co się stało w Islandii, to samo może spotkać u nas ludzi, którzy przystąpili do drugiego filaru, ponieważ nikt niczego nie gwarantuje - ogłosił premier.

A jeszcze dalej posunął się Dusan Manko, dyrektor generalny Społecznego Towarzystwa Ubezpieczeniowego. - Ludzie, którzy przystąpili do drugiego filara, stracili wszystko - stwierdził w rozmowie ze słowackim dziennikiem \"Sme\".

- To absolutna bzdura - skontrował szef stowarzyszenia DSS Peter Socha. Przypomniał, że 90 proc. wkładów DSS muszą inwestować w obligacje rządowe i podobne bezpieczne papiery wartościowe. Po stronie DSS opowiedział się też Narodowy Bank Słowacki.

Jednak kampania propagandowa może odnieść sukces. Według nieoficjalnych informacji rząd liczy na to, że tym razem z drugiego filara zrezygnuje aż 150 tys. Słowaków, co przyniosłoby państwowemu systemowi emerytalnemu (a tym samym budżetowi) około 10 mld koron słowackich.

Drugim sposobem rządu na zdobycie pieniędzy DDS jest zmuszenie kierownictwa funduszy do finansowania drogich projektów państwowych, np. budowy autostrad, odnawiania linii kolejowych czy budowy nowej elektrowni jądrowej.

Trzecią, wielokrotnie wymienianą przez Ficę możliwością jest po prostu nacjonalizacja DSS. - Bierzemy pod uwagę wywłaszczenie monopoli na określonych warunkach. Dotyczy to także DSS - ogłosił premier Fico w zeszłą sobotę w wywiadzie dla Słowackiego Radia. Rzekomo z powodu zagrożenia oszczędności emerytalnych w DSS. - Jeśli kryzys finansowy będzie się pogłębiał i pieniądze ludzi będą zdecydowanie zagrożone, rząd jest na tyle odważny, aby zastosować nietradycyjne rozwiązania - stwierdził Fico.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

JSW Koks podlicza trzy dekady certyfikowanych standardów zarządzania

W 2026 roku przypada 30-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Jakością w JSW Koks oraz 15-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Energią. Wieloletnie utrzymywanie certyfikowanych systemów zarządzania oraz ich regularna recertyfikacja potwierdzają zgodność funkcjonowania spółki z międzynarodowymi normami oraz zachowanie najwyższych standardów zarządzania - podkreśla JSW Koks.

Pracująca dla kopalń spółka planuje emisję akcji, by pozyskać środki na zaspokojenie wierzycieli

Zarząd PKP Cargo chce wyemitować w ofercie publicznej od 75 mln do 89,57 mln akcji o nominalnej wartości 1 zł każda, co ma zapewnić środki na spłatę zobowiązań firmy - poinformowała we wtorek wieczorem spółka. O tym, czy plany zostaną przyjęte, ma zdecydować piątkowe nadzwyczajne walne zgromadzenie.

Tusk: Realizacja parku technologicznego z Tajwanem oznacza miliardy dolarów inwestycji

Realizacja wspólnie z Tajwanem projektu wielkiego parku technologicznego w Miękini na Dolnym Śląsku oznacza miliardy dolarów inwestycji i tysiące miejsc pracy - zapowiedział premier Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu.

Wzrost wynagrodzeń powinien utrzymać się blisko 6 proc.

W kolejnych miesiącach średnioroczny wzrost wynagrodzeń powinien utrzymać się blisko 6 proc. - ocenili analitycy PKO BP w komentarzu do poniedziałkowych danych GUS o wynagrodzeniu i zatrudnieniu w maju. Dodali, że informacje te są dla Rady Polityki Pieniężnej "korzystnym zestawem danych".