— Emerytury pomostowe to zobowiązanie budżetu związane z wprowadzeniem reformy emerytalnej. Nie można kosztów przerzucać na pracodawców — mówi Wojciech Nagel, członek rady nadzorczej ZUS.
Eksperci podkreślają, że 12,7 mld zł wydane na pomostówki to wielokrotnie mniej, niż koszty obecnie funkcjonujących wcześniejszych emerytur. W pierwotnym projekcie rządu składka dla firm wynosiła 3 proc. W ostatniej chwili obniżono ją do 1,5 proc.
— Składka na poziomie 1,5 proc. nie podnosi znacząco kosztów pracy, co jest ważne w obliczu pogarszającej się koniunktury gospodarczej. Z drugiej strony jest bodźcem dla firm, by ograniczały liczbę pracujących w szczególnych warunkach przez modyfikację warunków pracy czy racjonalizację zatrudnienia — mówi Wojciech Nagel.
Niektórzy eksperci krytykują jednak niską składkę, bo wysokie dopłaty z budżetu oznaczają, że nowoczesne firmy i wszyscy pracownicy zrzucają się na dofinansowywanie emerytur pomostowych.
— Jeśli firma czerpie zyski z pracujących w szczególnie trudnych warunkach to powinna więcej płacić za pracę. Inaczej nowoczesne firmy finansują przestarzałe. Inna sprawa, że sama idea emerytur pomostowych jest szkodliwa. Przestańmy udawać, że ludzie nie potrafią robić nic innego, i jak nie mogą pracować w danym zawodzie, to muszą iść wcześniej na emeryturę — mówi Robert Gwiazdowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha.
Minister infrastruktury rozmawia z szefem MAP o przyszłości Polregio
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział, że rozmawia z szefem MAP Wojciechem Balczunem o koncepcji rozwoju Polregio. Wskazał, że nie chodzi o to, kto ma nadzorować tę spółkę, tylko o plan na jej przyszłość. Zdaniem szefa Polregio ewentualna zmiana nadzoru mogłaby ułatwić zakup taboru.