Mysłowice-Wesoła: akcja ratownicza trwa
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
Nadal trwa akcja ratownicza w Ruchu Wesoła kopalni Mysłowice-Wesoła
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
Nie ustają starania ratowników w dotarciu do zasypanego górnika Ruchu Wesoła kopalni Mysłowice-Wesoła.
Nadal jedna nie zbliżyli się do miejsca, z którego dochodzi sygnał z lampy zasypanego w obwale pracownika.
- Udało się zabezpieczyć strop w takim stopniu, że jest nadzieja na postęp prac przy wybieraniu osypujących się kamienia i skał - poinformował około godz. 19.00 portal górniczy nettg.pl Wojciech Jaros, kierownik działu komunikacji korporacyjnej Katowickiego Holdingu Węglowego.
Przypomnijmy, że od lampy używanej przez ofiarę wypadku dzieli ratowników dwa metry. Zabezpieczenie stropu może pozwolić ratownikom, którzy nie mogą używać sprzętu mechanicznego, na posunięcie się w głąb zasypanego chodnika. Do ratowników z kopalni i Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu dołączyli koledzy z Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Jaworznie.
Do wypadku doszło około godziny 20.50 w sobotę, 8 grudnia. Na poziomie 665 m miał miejsce obwał - opad skał stropowych w chodniku podstawowym II. Chodnik zasypany został na długości około 4,5 metra.
Wyrobisko w miejscu wypadku jest szerokie na 7,2 metra, wysokie na 3,8 metra.
Zaginiony górnik jest doświadczonym pracownikiem, ma 43 lata i w kopalni pracuje ponad 25 lat.