Możliwości Polski w zakresie redukcji emisji dwutlenku węgla

Elektr AFP

fot: AFP

Branża energetyczna od dawna postuluje zmianę prawa, by zapobiec spekulacjom na uzyskaniu wirtualnych przyłączeń do sieci

fot: AFP

Konieczna jest modyfikacja sposobu realizacji postanowienia Rady Europejskiej o redukcji emisji dwutlenku węgla do 2020 r. - uważa Bernard Błaszczyk, wiceminister w resorcie Ochrony Środowiska.

Oto jego argumentacja:

Rada Europejska w marcu 2007 r. zadecydowała, że Wspólnota Europejska w 2020 roku zmniejszy emisję CO2 o 20 proc. w stosunku do 1990 roku, przy czym w „zakresie wkładów państw członkowskich potrzebne jest podejście zróżnicowane, sprawiedliwe i przejrzyste, uwzględniające okoliczności krajowe”.

Rada Europejska podkreśliła również, że „konieczne są środki poprawiające konkurencyjność, jak i wpływ na środowisko”.

Istnieje szereg dróg do wypełnienia tego zobowiązania. Najprostszą z nich byłoby określenie limitów emisji CO2 dla każdego z krajów członkowskich dla roku 2020 tak, aby Unia jako całość osiągnęła redukcję emisji CO2 o 20 proc.

To rozwiązanie byłoby korzystne dla szeregu nowych krajów unijnych, w tym także dla Polski. W latach 1990-2006 redukcja emisji CO2 o 21 proc., gdy równocześnie zanotowany został wzrost dochodu narodowego o 80 proc. Nawet w okresie najbardziej intensywnego wzrostu gospodarczego, a więc w latach 1997-2006, nastąpił spadek emisji CO2 o 7 proc.. Możliwe to było przede wszystkim przez wzrost efektywności energetycznej, chociaż nadal rezerwy w tym zakresie są duże.

Polska jest w stanie wypełnić zobowiązania podjęte przez Radę Europejską w 2007 roku. Nasz program redukcji emisji CO2 do roku 2020 składa się z 5 punktów:
- poprawa efektywności energetycznej tak, aby dalszy rozwój kraju odbywał się przy zerowym wzroście zużycia energii,
- wzrost udziału odnawialnych źródeł w wytwarzaniu energii do 15 proc. w roku 2020,
- modernizacja co najmniej 40 proc. mocy w elektrowniach ,
- zbudowanie pierwszych instalacji zgazowania węgla, a także zgazowania podziemnego,
- budowa co najmniej dwóch instalacji CCS.

Poza tym nie wyklucza się budowy do 2020 roku pierwszej elektrowni jądrowej.

Ten ambitny, lecz realistyczny plan wiąże się w dużej mierze z konieczną modernizacją systemu energetycznego oraz z obecnymi i spodziewanymi podwyżkami cen paliw. Realizacja tego planu wymaga jednak czasu znacznie dłuższego niż 5 lat, jakie pozostały do roku 2013, w którym ma zacząć funkcjonować system proponowany obecnie przez Komisję Europejską.

Największym problemem związanym z tym systemem z punktu widzenia krajów, które wytwarzają energię z paliw kopalnych, a w szczególności z węgla, jest wprowadzenie od 2013 roku, a więc za 5 lat, pełnego aukcjoningu dla sektora wytwarzania energii. Jest rzeczą prostą do udowodnienia, że w Polsce spowoduje to podwyżkę cen energii elektrycznej o 80 proc. dla mieszkańców i o 70 proc. dla przemysłu przy cenie jednej aukcji na poziomie 40 euro za tonę CO2, co uznawane jest obecnie za cenę minimalną. Ten szok cenowy byłby niszczący dla przemysłu i spowodowałby spadek stopy życiowej ludności, a chyba nie o to chodzi Wspólnocie Europejskiej.

Rozwiązanie to jest tym bardziej groźne, że może nawet spowodować odwrócenie się krajów, w których produkcja energii oparta jest na paliwach kopalnych, od samej idei zjednoczonej Europy.

Jakie wady widzimy w systemie pełnego aukcjoningu od 2013 roku?

Gwałtowny wzrost cen energii nastąpi wcześniej niż jakakolwiek kompensacja w wyniku wpływów z aukcji do budżetu państwa, gdyż najpierw zakłady energetyczne będą musiały podnieść ceny energii, aby móc zakupić uprawnienia do emisji,

Potężne kwoty, jakie otrzyma budżet, tylko w niewielkim stopniu (20 proc.) będą mogły być przeznaczone na ograniczenie emisji CO2. Niejasne są zasady stosowania limitów pomocy publicznej dla tych działań oraz zasady wydatkowania pozostałych przychodów z aukcji,

System w obecnej postaci narażony jest na działania spekulacyjne ze strony największych korporacji oraz banków, co dodatkowo może podnosić ceny akcji dostępnych dla mniejszych zakładów energetycznych. Do zakupów akcji powinni być upoważnieni jedynie właściciele zakładów emitujących CO2,

System nie ma zabezpieczeń dotyczących pułapu cenowego jednej akcji. Może się zdarzyć, że szybko cena akcji dojdzie do 100 euro, co jest karą za emisję bez uprawnień.

System ma objąć także produkcję ciepła w systemach ciepłowniczych. W Polsce 69 proc. mieszkańców miast jest przyłączonych do tych systemów (np. we Francji tylko 1 proc.). Przy dużym wzroście cen ciepła znaczna część odbiorców odłączy się od sieci, wracając do ogrzewania przy pomocy małych kotłowni i pieców kaflowych opalanych najgorszymi gatunkami węgla. Będą oni poza systemem kontroli zarówno dyrektywy EU ETS, jak i dyrektywy CAFE. W efekcie nastąpi wzrost emisji nie tylko CO2, ale i SO2, NOx i pyłu. Do naszych miast znów powróci smog w sezonie zimowym.

Rosja, Ukraina i Białoruś nie są w systemie EU ETS, będą więc mogły oferować energię elektryczną po znacznie niższych cenach, niż w krajach UE. Dla krajów unijnych sąsiadujących z tymi państwami dobrym rozwiązaniem będzie rozbudowa transgranicznych sieci przesyłowych, aby importować energię po niższych cenach. Spowoduje to dalszy spadek bezpieczeństwa energetycznego UE, upadek własnego przemysłu węglowego i energetycznego, oraz wzrost emisji CO2 ze względu na to, że energetyka zarówno rosyjska jak i ukraińska w dużym stopniu oparta jest na spalaniu węgla. Jeśli głośno mówi się o gałęziach przemysłu narażonych na carbon leakage, to jednym z najważniejszych jest właśnie przemysł energetyczny.

Drugą możliwością kompensacji zbyt wysokich cen energii w UE mogłyby być inwestycje służące redukcji emisji CO2 w krajach rozwijających się, podejmowane w ramach JI oraz CDM. Tymczasem w propozycji KE mechanizmy te zostały całkowicie zmarginalizowane, co przeczy zasadzie solidarności światowej i będzie bardzo złym sygnałem na konferencję klimatyczną COP 14 w Poznaniu. Dla krajów rozwijających się mechanizm CDM jest szansą na rozwój, chociaż wymaga on znacznej reformy.

Z wyżej wymienionych względów strona polska uważa, że niezbędna jest modyfikacja sposobu realizacji postanowienia Rady Europejskiej o redukcji emisji CO2 do 2020 roku. Strona polska jest świadoma, że nie można już cofnąć się do najprostszego rozwiązania, jakim jest przydział limitu emisji CO2 w 2020 roku dla każdego państwa członkowskiego. W tej sytuacji proponuje się:
- albo zastosować kilkuletnie derogacje dotyczące wejścia w życie systemu aukcjoningu dla krajów, w których węgiel stanowi źródło dla ponad 50 proc. energii elektrycznej i cieplnej,
- albo potraktować przemysł energetyczny tak, jak inne gałęzie przemysłu przyznając w 2013 roku darmowe uprawnienia do emisji CO2 w wysokości 80 proc. rzeczywistej emisji i zmniejszając uprawnienia darmowe do zera w 2020 roku. Pozwoli to na modernizację systemu energetycznego w sposób stopniowy i będzie impulsem do szerokiego programu działań oszczędzających energię i poprawiających efektywność jej wykorzystania.

Polska zdecydowanie rekomenduje ten drugi sposób wprowadzenia systemu aukjoningu.


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pracująca dla kopalń spółka planuje emisję akcji, by pozyskać środki na zaspokojenie wierzycieli

Zarząd PKP Cargo chce wyemitować w ofercie publicznej od 75 mln do 89,57 mln akcji o nominalnej wartości 1 zł każda, co ma zapewnić środki na spłatę zobowiązań firmy - poinformowała we wtorek wieczorem spółka. O tym, czy plany zostaną przyjęte, ma zdecydować piątkowe nadzwyczajne walne zgromadzenie.

Tusk: Realizacja parku technologicznego z Tajwanem oznacza miliardy dolarów inwestycji

Realizacja wspólnie z Tajwanem projektu wielkiego parku technologicznego w Miękini na Dolnym Śląsku oznacza miliardy dolarów inwestycji i tysiące miejsc pracy - zapowiedział premier Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu.

Wzrost wynagrodzeń powinien utrzymać się blisko 6 proc.

W kolejnych miesiącach średnioroczny wzrost wynagrodzeń powinien utrzymać się blisko 6 proc. - ocenili analitycy PKO BP w komentarzu do poniedziałkowych danych GUS o wynagrodzeniu i zatrudnieniu w maju. Dodali, że informacje te są dla Rady Polityki Pieniężnej "korzystnym zestawem danych".

Polska drugim w UE producentem truskawek

Polska, po Hiszpanii, jest największym producentem truskawek w UE. Należą one do ulubionych owoców Polaków, są też chętnie kupowane przez odbiorców zagranicznych. W latach 2016-2025 eksportowano od 45 - 70 proc. krajowej produkcji truskawek - poinformował PAP Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.