Możliwe uwolnienie cen prądu wzmaga obawy konsumentów

Z początkiem przyszłego roku w Polsce może nastąpić uwolnienie cen energii elektrycznej dla indywidualnych gospodarstw domowych. Decyzja należy do prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Taka ewentualność już wywołuje naturalny lęk konsumentów przed eksplozją drożyzny.

W naszym kraju około 95 proc. produkcji energii opiera się na węglu kamiennym i brunatnym. Zatem na cenie prądu „w gniazdku” każdego z naszych domów w poważnym stopniu waży cena paliwa.
Jesień jest zwyczajową porą cenowych negocjacji między wytwórcami węgla i energii. Jedno z porozumień, zawartych końcem września między kopalnią „Adamów” a Zespołem Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, stanowi, że od 1 października energetyczny partner będzie kupował od górniczego sąsiada węgiel brunatny o niespełna jedną dziesiątą drożej. Na negocjacyjnej szali pojawiła się nawet groźba wypowiedzenia umowy o dostawę paliwa. Ale świeża umowa ma zastosowanie tylko przez kwartał. Partnerzy już rozmawiają w sprawie cen węgla brunatnego na najbliższy rok.
Jednocześnie cena energii jest istotnym składnikiem kosztów wydobycia węgla. Kierownictwa spółek wydobywczych zwracają uwagę na „dramatyczny” wzrost ceny kupowanej przez nie energii. Dramatyczny, bo – według ofert – mający sięgać nawet ponad 60 proc. więcej w porównaniu do 2007 r.

Po ile będzie sprzedawana energia?

Wprawdzie dystrybutorzy energii elektrycznej nie mają jeszcze wszystkich kontraktów na przyszły rok, niemniej już można się spodziewać, że skala podwyżek cen wyniesie co najmniej 20 proc.
Biorąc pod uwagę obecne ceny hurtowe, podwyżka cen prądu dla klientów w 2009 r. nie może być niższa od tego pułapu – dowiedzieliśmy się w działe cenotwórstwa w Vattenfall Sales Poland.

Negocjacje trwają

Elektrownie i elektrociepłownie Grupy Tauron – będącej największym krajowym konsumentem węgla energetycznego – zużywają w ciągu roku około 12 mln ton tego paliwa. Aktualnie spółki wytwórcze grupy negocjują z górniczymi partnerami ceny węgla na przyszły rok.

– W tych okolicznościach nie możemy precyzyjnie określić, jak ukształtują się przyszłoroczne ceny energii. Oprócz podstawowego składnika, czyli większych kosztów paliwa, na ich wzrost wpłyną także wyższe nakłady na ochronę środowiska – w tym, wynikające z polityki Unii Europejskiej, koszty zakupu dodatkowych limitów emisji dwutlenku węgla – oraz wydatki na konieczne inwestycje – mówi Paweł Gniadek, dyrektor Departamentu Public Relations w Tauron Polska Energia SA.

Z kalkulacji największego krajowego wytwórcy prądu wynika, że najpoważniejszą pozycją w cenowej strukturze produkcji energii stanowią koszty paliwa z transportem. Sięga ona 50,3 proc. Drugim z takich głównych „słupków” w rachunku (26,7 proc.) są tzw. koszty stałe, czyli m.in. amortyzacji, remontów i wynagrodzeń pracowniczych. Tę kalkulację dopełniają tzw. pozostałe koszty zmienne (w tym ochrony środowiska). Natomiast „w gniazdku” klienta największą pozycję (prawie 68 proc.) stanowi koszt zakupu energii, a po niej – przekraczające 18 proc. podatki i rozmaite opłaty.
Z zestawienia, sporządzonego przez Urząd Regulacji Energetyki, struktura opłat, ponoszonych przez odbiorców w gospodarstwach domowych wygląda tak: energia elektryczna stanowi około 30 proc. udziału w opłatach ogółem, usługi sieciowe – około 47 proc., zaś podatki (VAT i akcyza) – 23 proc.

W górniczej optyce

Odmienne spojrzenie na relację – cena węgla–cena energii – prezentuje Zbigniew Paprotny, wiceprezes zarządu Kompanii Węglowej, czyli firmy, będącej największym producentem węgla energetycznego w Polsce i Europie.

– Udział kosztów zakupu węgla kamiennego przez elektrownie w cenie płaconej przez użytkownika finalnego nie przekracza 20 proc. Aby zatem rosnącą ceną węgla uzasadniać wzrost cen energii na przykład o 50 proc., to ów węgiel musiałby zdrożeć o ponad 250 proc. I odwrotnie: hipotetyczna podwyżka cen węgla dla energetyki o 50 proc. uzasadniałaby co najwyżej dziesięcioprocentowy wzrost cen energii elektrycznej – argumentował w wywiadzie zamieszczonym w „TG” Paprotny.

Cokolwiek by nie sądzić o tych daleko idących rozbieżnościach w przedstawianych kalkulacjach, wydaje się, że w tle cenowych negocjacji mieszczą się inwestycyjne aspiracje i potrzeby obu sektorów.

Inwestycje, inwestycje...

Polska potrzebuje jednocześnie nowych bloków energetycznych oraz inwestycji w sieci przesyłowe. Oto do 2030 r. firmy energetyczne chcą zaangażować około 135 mld złotych w zainstalowanie prawie 22 tys. MW nowych mocy. Ale – przy wycofaniu zużytych jednostek – realny przyrost mocy miałby wynieść niespełna 7 tys. MW.

– Krytyczne dla krajowego systemu elektroenergetycznego będą lata 2008–2014. W tym czasie z powodu braku mocy wytwórczych ich deficyt może przekroczyć 6 proc. zapotrzebowania – prognozuje Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki.

W projektach budowy, opartych na węglu, nowych mocy nie można jednak zapominać o unijnym „pakiecie energetyczno-klimatycznym”.

– Regulacje te w zdecydowany sposób uprzykrzą na pewno życie energetyce węglowej, zatem i górnictwu. Mam tu na uwadze tzw. pakiet klimatyczny oraz dyrektywę IPPC o zintegrowanym zapobieganiu zanieczyszczeniom, która może wejść w życie w 2016 r. Dokument ten doprowadzi do zmniejszenia mocy węglowych z uwagi na restrykcyjne ograniczenia emisji – uważa Stanisław Tokarski, wiceprezes Tauron Polska Energia SA.

Walka o klienta w prawdziwej konkurencji

– Obecnie jedynie ceny prądu dla klientów indywidualnych podlegają taryfowaniu. Od początku przyszłego roku ów obowiązek taryfowania miał być zniesiony, jednak dotąd prezes URE nie zdecydował się na ten krok. Nadal mamy jednak nadzieję na szybkie uwolnienie rynku energii. Wprawdzie w pierwszym momencie mogłoby ono oznaczać większe podwyżki cen prądu dla indywidualnych konsumentów, niemniej w dłuższej perspektywie byłoby opłacalne dla wszystkich uczestników rynku. Po pierwsze dlatego, że nastąpiłby kres zjawiska subsydiowania jednych grup odbiorców przez inne, zaś po drugie – zaczęłaby się prawdziwa walka wytwórców energii o klienta. Nie skrępowana taryfami konkurencja między firmami energetycznymi sprawiłaby, że na rynku mogłyby się pojawić naprawdę atrakcyjne oferty. Tenże rynek zweryfikowałby zarazem możliwości i umiejętności handlowe spółek energetycznych – argumentuje Paweł Gniadek.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

JSW Koks podlicza trzy dekady certyfikowanych standardów zarządzania

W 2026 roku przypada 30-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Jakością w JSW Koks oraz 15-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Energią. Wieloletnie utrzymywanie certyfikowanych systemów zarządzania oraz ich regularna recertyfikacja potwierdzają zgodność funkcjonowania spółki z międzynarodowymi normami oraz zachowanie najwyższych standardów zarządzania - podkreśla JSW Koks.

Pracująca dla kopalń spółka planuje emisję akcji, by pozyskać środki na zaspokojenie wierzycieli

Zarząd PKP Cargo chce wyemitować w ofercie publicznej od 75 mln do 89,57 mln akcji o nominalnej wartości 1 zł każda, co ma zapewnić środki na spłatę zobowiązań firmy - poinformowała we wtorek wieczorem spółka. O tym, czy plany zostaną przyjęte, ma zdecydować piątkowe nadzwyczajne walne zgromadzenie.

Tusk: Realizacja parku technologicznego z Tajwanem oznacza miliardy dolarów inwestycji

Realizacja wspólnie z Tajwanem projektu wielkiego parku technologicznego w Miękini na Dolnym Śląsku oznacza miliardy dolarów inwestycji i tysiące miejsc pracy - zapowiedział premier Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu.

Wzrost wynagrodzeń powinien utrzymać się blisko 6 proc.

W kolejnych miesiącach średnioroczny wzrost wynagrodzeń powinien utrzymać się blisko 6 proc. - ocenili analitycy PKO BP w komentarzu do poniedziałkowych danych GUS o wynagrodzeniu i zatrudnieniu w maju. Dodali, że informacje te są dla Rady Polityki Pieniężnej "korzystnym zestawem danych".