Motoryzacja: Przez dziurkę od... wlewu paliwa

Ibiza BAR

fot: Bartłomiej Szopa

Popularny silnik 1.9 TDI znajdziemy pod maską m.in. Seata Ibizy

fot: Bartłomiej Szopa

Benzyna, diesel, a może gaz? Które paliwo jest najlepsze, czy w ogóle da się takie wskazać? Jakie koszty i problemy niosą za sobą poszczególne sposoby zasilania samochodowego silnika?

 

To kilka spośród pytań, na które postaramy się znaleźć odpowiedź, analizując popularne jednostki napędowe spod masek samochodów, które codziennie widujemy na drogach.

 

„Ropniak”

 

Bez dwóch zdań, jednym z najpopularniejszych motorów wysokoprężnych jest volskwagenowski 1.9 TDI o mocy 90 koni mechanicznych. Znajdziemy go m.in. pod maską Golfa, Passata, kilku modeli Skody oraz Seata. Właśnie Seat Ibiza posłuży za nasz model badawczy. Ten miejski samochód dzięki niewielkiej masie uchodzi za bardzo ekonomiczny.

 

Jak więc teoria ta wygląda w praktyce? Otóż minimalne spalanie w mieście, podawane przez użytkowników popularnego portalu motoryzacyjnego „autocentrum”, wynosi 4,9 litra oleju napędowego na 100 km. W trasie Seat zadowala się natomiast 4,1 litrami. Maksymalne spalanie w mieście dla 90 konnego TDI to 6,3 litra. Warto podkreślić, że Ibiza z tym silnikiem rozpędza się do pierwszych 100 km/h w równe 12 sekund.

 

Nie jest niczym odkrywczym, że silniki wysokoprężne są ekonomiczne. Prawidłowo użytkowane uchodzą też za bardzo żywotne. Jeśli jednak dochodzi do awarii, koszt jej usunięcia jest zwykle wyższy niż w przypadku „benzyniaków”. Jedną z najpoważniejszych usterek mogących spotkać posiadaczy diesli są awarie turbosprężarek. Koszt regeneracji to zwykle kwota czterocyfrowa. Warto więc pamiętać o pewnej prostej zasadzie, a mianowicie o odpowiednim rozgrzewaniu i chłodzeniu turbiny. Procedura rozgrzewania polega po prostu na lekkim traktowaniu pedału przyspieszenia, dopóki silnik się nie rozgrzeje. Chłodzenie turbiny wymaga natomiast odczekania kilkudziesięciu sekund na wolnych obrotach przed zgaszeniem silnika po dotarciu do celu podróży. Zabiegi te są proste i warto mieć je w nawyku, gdyż mogą pozwolić na zaoszczędzenie niemałej kwoty, a przecież w posiadaniu diesla głównie o oszczędzanie chodzi.

 

„Benzyniak”

 

Alternatywą dla 1,9-litrowego turbodiesla w Ibizie jest wolnossący benzynowy silnik o pojemności 1,8 litra. Jego moc to także 90 koni, a przyspieszenie do setki jest tylko o 0,6 sekundy krótsze. Jednostka to klasyczna ośmiozaworówka. Nie ma tu więc mowy o zmiennych fazach rozrządu, czy innych elektronicznych zabiegach, wpływających na spalanie. Sprawa ta wygląda więc nieco kosztowniej niż w przypadku diesla. Użytkownicy podają średnie spalanie na poziomie 8–9 litrów na 100 km. Odczujemy więc bolesną różnicę w stosunku do posiadaczy „klekotów” podczas każdej wizyty na stacji benzynowej.

 

Czy jednak benzyna nie ma swoich plusów? Jak już wiadomo – 1,8 w Seacie to klasyczna ośmiozaworówka. A to ma swoje plusy. Części są bardzo tanie, a naprawy łatwe i wykonalne praktycznie w każdym warsztacie.

 

„Gazolot”

 

Złotym środkiem pomiędzy prostotą benzyniaka i niskimi kosztami spalania w dieslu wydaje się instalacja gazowa. Koszt jej montażu uzależniony jest od generacji jaką wybieramy i waha się od 1000 do 4000 zł. Oczywiście najdroższe są instalacje sekwencyjne, uchodzące za najmniej kłopotliwe, najoszczędniejsze i oferujące najmniejszy spadek mocy. W zamian za tę inwestycję uzyskujemy niemal o połowę mniejsze koszty tankowania. Opisana powyżej 1,8-litrowa jednostka z Seata potrzebuje średnio 10–11 litrów LPG na każde 100 km. Przy cenie gazu wynoszącej ok. 2,15 zł daje to 100 km za nieco ponad 20 zł.

 

Instalacja LPG to rozwiązanie dla osób jeżdżących dużo. Aby opłacalne było jej zamontowanie, trzeba przeliczyć sobie, po jakim czasie zwróci się jej koszt. Ponadto warto pamiętać, że samochody zasilane gazem podlegają większym kosztom badania technicznego, a instalację gazową trzeba od czasu do czasy wyregulować w wyspecjalizowanym warsztacie.

 

Spojrzenie w przyszłość

 

Choć obecnie ciężko znaleźć na drogach auta zasilane czymkolwiek innym niż opisane powyżej paliwa, w świecie motoryzacji pojawia się coraz więcej pomysłów na alternatywne zasilanie, takie jak np. metan, wodór, czy energia elektryczna. Minie pewnie kilka lat, zanim te rozwiązania zostaną wdrożone i przejdą egzamin użyteczności. Na razie mamy trzy opcje do wyboru, ale wśród nich każdy powinien znaleźć satysfakcjonującą. Najważniejsza jest odpowiedź na pytanie, czego nam potrzeba oraz świadomość, że za darmo jeździć można, niestety, tylko rowerem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.

Osoby między 18 a 20 rokiem życia zadłużone na niemal 100 mln zł

Niemal 100 mln zł to łączna kwota długów ponad 31 tys. osób między 18 a 20 rokiem życia - wynika z danych BIG InfoMonitor. Niemal połowa tej kwoty to zobowiązania pozakredytowe, np. mandaty za jazdę na gapę, czy nieopłacone rachunki za telefon lub internet.