Money.pl: Wprowadzenie europosła do PE kosztowało od 380 tys. zł do 3 mln zł

Od 380 tys. zł do 3 mln zł kosztowało w tym roku wprowadzenie europosła do Parlamentu Europejskiego - wynika z raportu Money.pl. Najwięcej wydało na każdy euromandat Polskie Stronnictwo Ludowe.

Z szacunków Money.pl wynika, że najmniej zdobycie jednego mandatu do PE kosztowało Platformę Obywatelską - 380 tys. zł. Dla PiS był to koszt rzędu 660 tys. zł, a dla koalicji SLD-UP - 800 tys. zł. Największy koszt - 3 mln zł - dotyczył euromandantu z PSL.

Jak wyjaśnił PAP Andrzej Zwoliński z Money.pl, szacując koszt zdobycia euromandatów autorzy raportu podzielili koszty poniesione na kampanię przez poszczególne komitety wyborcze - przez liczbę zdobytych mandatów.

Zgodnie z prawem, poszczególne komitety na tegoroczną kampanię mogły wydać maksymalnie ok. 10,35 mln zł.

W 2004 roku euromandat najwięcej kosztował koalicję SLD-UP - ponad 1 mln 647 tys. zł. Wprowadzenie jednego kandydata do PE pięć lat temu najmniej kosztowało PO - ponad 244 tys. zł.

Tegoroczne wybory do PE wygrała PO z wynikiem 44,43 proc., na drugim miejscu znalazło się PiS z 27,40 proc. poparciem, a następnie koalicja SLD-UP z wynikiem 12,34 proc. i PSL, które zdobyło 7,01 proc. Frekwencja wyborcza wyniosła 24,53 proc.

Platforma zdobyła 25 mandatów w europarlamencie, PiS - 15, SLD-UP - 7, a PSL - 3. Pozostałe ugrupowania nie przekroczyły 5- procentowego progu i nie wyślą do Parlamentu Europejskiego swoich posłów.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego