Minister Pełczyńska-Nałęcz: Śląskie będzie musiało rywalizować. Kasa na regiony pogórnicze? Może

1755950522 pelczynska

fot: FB/K. Pełczyńska-Nałęcz

Minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz

fot: FB/K. Pełczyńska-Nałęcz

Z programu unijnego, który wspierał regiony węglowe w transformacji energetycznej, Śląsk już nie będzie korzystał z wydzielonych dla siebie środków.

Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz powiedziała w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim, że nie przewidziano odrębnego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (Just Transition Fund) tylko dla województwa śląskiego w kolejnej perspektywie budżetowej Unii. To oznacza konieczność indywidualnego negocjowania wsparcia zarówno ze stroną unijną, jak i krajową oraz innymi regionami dotkniętymi transformacją.

- Nie będzie jednak odrębnego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Będzie Krajowy i Regionalny Plan Partnerstwa. To będzie całościowy plan inwestycyjno-reformatorski dla Polski – mówi ministra.

Całkowita kwota dla Polski na realizację Planu Partnerstwa Krajowego i Regionalnego ma wynieść ponad 123 mld euro, ale w ramach tej kwoty są m.in. środki na płatności obszarowe w sektorze rolnym.

Dotychczas Śląsk był jednym z największych beneficjentów unijnych środków na transformację, tylko z Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji Polska otrzymała miliardy euro na działania związane z łagodzeniem skutków odejścia od węgla. Wiele środków trafiło do regionu nośników przemysłowych i społecznych projektów mających poprawić warunki życia oraz stworzyć alternatywne miejsca pracy po kopalniach i elektrowniach.

Pełczyńska-Nałęcz podkreśla, że w nowej perspektywie finansowej UE samorządy, w tym województwo śląskie, muszą usiąść do rozmów i negocjować dostęp do funduszy na rzecz transformacji na tych samych zasadach jak inne regiony. Nie będzie sukcesywnego, automatycznego wsparcia opartego na dotychczasowych programach, dlatego konieczna jest koordynacja działań z rządem i Komisją Europejską, a także przygotowanie własnych projektów i strategii rozwoju poza węglem. Nie odnosi się to tylko do jednego narzędzia czy funduszu, w przyszłości region musi konkurować o środki także z innych programów UE, takich jak fundusze spójności czy programy badawczo-rozwojowe, które wymagają szczegółowego planowania i zgody na projekty w obszarze czystej energii, efektywności energetycznej czy walki ze zmianami klimatu.

Dla województwa śląskiego, gdzie górnictwo wciąż nadal jest ważnym elementem gospodarki i zatrudnienia, brak dedykowanego, dużego funduszu transformacyjnego może oznaczać trudniejsze warunki finansowania projektów związanych z odejściem od węgla, a także konieczność budowania nowych sojuszy i strategii na poziomie regionalnym oraz europejskim.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Węgiel wraca do łask. Polacy chcą się nim ogrzewać

Sprzedaż kotłów na węgiel wzrosła w drugim kwartale 2026 r. o 15-20 proc. – szacuje Stowarzyszenie Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych (SPIUG). Branża wskazuje, że wpływ miały na to m.in. ceny pelletu, a węgiel jest obecnie łatwiej dostępny i tańszy.

Na zmianach podatkowych zyskają pracujący na etacie z pensją co najmniej 12 tys. zł brutto

Na proponowanych zmianach podatków zyskają osoby pracujące na etacie i zarabiające brutto 12 tys. zł i więcej, a najwięcej mogą stracić płacący podatek ryczałtowy z przychodami przekraczającymi w przeliczeniu 250 tys. euro rocznie - wskazał partner w kancelarii MDDP Rafał Sidorowicz.

1 µl czy 10 µl? Jak dobrać pojemność ezy jednorazowej do metody posiewu

Dobór ezy laboratoryjnej może wydawać się drobnym elementem przygotowania posiewu, jednak jej pojemność ma bezpośrednie znaczenie dla ilości materiału przenoszonego na podłoże i sposobu interpretacji wyniku. W praktyce najczęściej spotykamy ezy kalibrowane o pojemności 1 µl oraz 10 µl. Nie są to warianty zamienne – wybór powinien wynikać z metody, rodzaju próbki i celu oznaczenia. Wyjaśniamy, czym różnią się oba rozwiązania i kiedy warto po nie sięgać.

Pociągi pod kontrolą. Gliwice testują informację kolejową

Pasażerowie korzystający z gliwickiego Centrum Przesiadkowego mogą już sprawdzać na ekranach godziny odjazdów i przyjazdów pociągów. Tablice informacji pasażerskiej działają obecnie w trybie testowym, a pełne uruchomienie systemu planowane jest po zakończeniu konfiguracji.