Mieszkańcy Jury pokazali, że presja ma sens. Powiedzieli stanowcze „nie” kopalni
Kolejna odsłona batalii o złoża rud molibdenowo-wolframowo-miedziowych, a także cynku i ołowiu pod Myszkowem oraz Zawierciem, Porębą i Siewierzem. Samorządowcy z tej ostatniej gminy wystosowali petycję do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Sprzeciwili się uznaniu złoża cynku i ołowiu Gołuchowice RC 12 oraz złoża Siewierz RC 5628 za strategiczne dla państwa. Powiedzieli stanowcze „nie” kopalni. I… wygrali, przynajmniej częściowo.
fot: K. Krawczyk/ARC
To nie pierwszy taki protest samorządowców z Jury Krakowsko-Częstochowskiej
fot: K. Krawczyk/ARC
Kolejna odsłona batalii o złoża rud molibdenowo-wolframowo-miedziowych, a także cynku i ołowiu pod Myszkowem oraz Zawierciem, Porębą i Siewierzem. Samorządowcy z tej ostatniej gminy wystosowali petycję do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Sprzeciwili się uznaniu złoża cynku i ołowiu Gołuchowice RC 12 oraz złoża Siewierz RC 5628 za strategiczne dla państwa. Powiedzieli stanowcze „nie” kopalni. I… wygrali, przynajmniej częściowo.
– Decyzje ministerstwa otwierają możliwość realizacji inwestycji polegających na budowie kopalni rud cynku i ołowiu w naszej gminie, co w naszej ocenie będzie miało poważne konsekwencje środowiskowe, społeczne, gospodarcze i ekonomiczne – podkreślała Małgorzata Miłoch, przewodnicząca Rady Miejskiej w Siewierzu, w piśmie do resortu klimatu i środowiska.
Argumentowała, że tereny, na których zlokalizowane są dwa sporne złoża, charakteryzują się ukształtowaną zabudową mieszkaniową wzdłuż głównych ciągów komunikacyjnych oraz tworzącymi się enklawami osiedli mieszkaniowych z kompleksem istniejącej już zabudowy. „Działalność górnicza negatywnie wpłynie na walory turystyczne, przyrodnicze i krajobrazowe gminy Siewierz, której rozwój od wielu lat opiera się na turystyce. Otwarcie kopalni cynku i ołowiu niesie za sobą szereg poważnych zagrożeń dla środowiska oraz życia i zdrowia mieszkańców okolicznych terenów, a także będzie miało negatywny wpływ na rolnictwo, które stanowi istotny element lokalnej gospodarki w gminie Siewierz. Główne ryzyko związane jest z gospodarką wodną. Istnieje uzasadniona obawa obniżenia wód gruntowych, a tym samym utraty zasobów wody pitnej” – czytamy.
7 maja do Urzędu Miasta i Gminy Siewierz wpłynęła decyzja ministra o umorzeniu postępowania w sprawie uznania złoża cynku i ołowiu „Siewierz” RC 5628 za złoże strategiczne. Oznacza to, iż po przeprowadzeniu postępowania oraz po analizie zebranych materiałów uznano, że złoże Siewierz nie będzie eksploatowane na potrzeby gospodarki lub bezpieczeństwa kraju. Stało się tak dzięki zaangażowaniu samorządu i mieszkańców. Postępowanie dotyczące złoża cynku i ołowiu „Gołuchowice” jest przedmiotem odrębnego postępowania.
Przypomnijmy, że to nie pierwszy taki protest samorządowców z Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Pod koniec września 2025 r. w Warszawie spotkali się z minister klimatu i środowiska Pauliną Hennig-Kloską, głównym geologiem kraju Krzysztofem Galosem oraz posłem Kamilem Wnukiem. Lokalne władze sprzeciwiają się przedłużaniu koncesji na rozpoznawanie złóż rud cynku i ołowiu oraz wpisaniu ich na listę złóż strategicznych. Ich zdaniem eksploatacja złóż niesie ze sobą ryzyko degradacji środowiska, obniżenia jakości życia i zahamowania rozwoju turystycznego. Obawiają się też, że interesy mieszkańców nie będą dostatecznie chronione.
Mieszkańcy byli tam wcześniej niż jakakolwiek kopalnia
Zgadza się z tym prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej: – Mieszkańcy byli tam wcześniej niż jakakolwiek kopalnia i mają prawo czuć się bezpiecznie. Historia pokazuje, że obawy są uzasadnione. Wystarczy spojrzeć na kopalnię Pomorzany w Olkuszu. Po jej zamknięciu i wyłączeniu pomp poziom wód podziemnych zaczął gwałtownie rosnąć, pojawiają się zapadliska i podtopienia. Podobne ryzyko istnieje na większą skalę na Śląsku – symulacje pokazują, że po zaprzestaniu pompowania wody niektóre dzielnice górniczych miast mogą być zalane nawet do pierwszego piętra. To naturalny poziom wód, który przez dekady był sztucznie obniżany. Dlatego warunki prowadzenia takiej działalności górniczej muszą być jasne od samego początku.
Zdaniem prof. Mielczarskiego potrzebna jest ustawa lub precyzyjne regulacje, które zabezpieczą nie tylko interesy mieszkańców, ale też całe środowisko.
– Mamy dziś modele geologiczne, które pozwalają przewidzieć skutki na kilkaset lat do przodu. Powinniśmy je wykorzystać i z góry zaplanować, kto i jak będzie „sprzątał” po zakończeniu eksploatacji.
Dodaje, że przykład Bełchatowa i innych kopalni pokazuje, że po wybraniu węgla odkrywki można zalać i stworzyć piękne jeziora, ośrodki rekreacyjne, przystanie, tereny wypoczynkowe.
– To jednak wymaga długoterminowego planu i dedykowanych funduszy – żadna „konkurencyjność rynkowa” tego nie załatwi. Trzeba tylko pomyśleć o tym z wyprzedzeniem – podkreśla ekspert.
Myszków to jedyne miejsce w Polsce, gdzie udokumentowano zasoby wolframu. Według najnowszych danych PIG-PIB złoże obejmuje ponad 550 mln t zasobów bilansowych rudy miedzi, molibdenu i wolframu, w tym ok. 0,8 mln t miedzi, 0,3 mln t molibdenu i 0,24 mln t wolframu, a także dodatkowo 750 mln t rudy pozabilansowej.
– Pierwiastki krytyczne to dziś fundament rozwoju nowoczesnej gospodarki. Polska nie może opierać się wyłącznie na ich imporcie. Złoże w Myszkowie jest przykładem potencjału, który musimy chronić i próbować wykorzystać z myślą o przyszłych pokoleniach – podkreślał wielokrotnie Krzysztof Galos, główny geolog kraju.
O złożach od lat nie zapomina KGHM Polska Miedź, ale też kolejna firma zainteresowana jest odwiertami w Myszkowie i okolicy. To zarejestrowana w kwietniu w Warszawie spółka Permia 1. Została specjalnie powołana do wykonania badań złóż wolframu i molibdenu w Myszkowie i sąsiedztwie. 55 proc. udziałów ma spółka Keystone Partners, a resztę Grupa Altum i amerykańska firma (10 proc.) AI CEE LLC.