Miedź leci w dół, a nad KGHM wisi strajk
fot: kghm.pl
HML KGHM
fot: kghm.pl
W ciągu jednego miesiąca ceny miedzi na światowych rynkach spadły ponad 29 proc. W połowie września tona tego surowca kosztowała ok. 6,8 tys. dol., a wczoraj już o 2 tys. dol. mniej. W ciągu roku akcje spółki spadły o ponad 70 proc. - ze 143 zł do 28 zł.
Planowany zysk KGHM na koniec roku miał wynieść 2,9 mld zł. Jednak już wiadomo, że osiągnięcie takiego wyniku będzie mało prawdopodobne. Władze spółki zaniepokojone sytuacją na rynku surowców powołały w ubiegłym tygodniu specjalny zespół, który do końca października ma opracować plan ratunkowy na czas dekoniunktury. - Chodzi o obniżenie kosztów w firmie, m.in. dzięki tańszym zakupom - mówi Przemysław Ziółek z biura prasowego KGHM.
Wczoraj o północy zakończyło się trwające trzy dni referendum strajkowe. Związki zawodowe domagają się 200 zł podwyżki dla każdego pracownika (zarząd obliczył, że realna podwyżka wraz z dodatkami wyniesie 550 zł). Sprzeciwiają się też konsolidacji trzech kopalń w jedną, co ma według zarządu obniżyć koszty produkcji i przynieść dodatkowe zyski. Według planu górnicy mogliby wówczas być delegowani częściej do pokładów o wyższej zawartości miedzi. Restrukturyzację spółki chciał w 2004 r. wprowadzić już Wiktor Błądek, prezes KGHM z nadania SLD. Ustąpił wówczas pod naciskiem związkowców.
Według związkowców frekwencja podczas obecnego referendum w KGHM wyniosła ok. 60 proc., co oznacza, że jego wynik będzie ważny. Nieoficjalnie wiadomo, że większość pracowników opowiedziała się za strajkiem. Jeśli do niego dojdzie, to każdego dnia spółka będzie tracić 20 mln zł. Józef Czyczerski z miedziowej \"Solidarności\" twierdzi jednak, że odejście od pracy to ostateczność. - Nie dążymy do strajku za wszelką cenę, bo to oznacza też straty dla pracowników. Chcemy nawiązać rozmowy z zarządem, ale by do nich doszło, zarząd musi spełnić podstawowy warunek i odstąpić od konsolidacji kopalń - mówi Czyczerski.
Tymczasem zarząd już ogłosił, że nie uzna referendum, bo nie zakończyły się jeszcze mediacje w ramach trwającego sporu zbiorowego związków z pracodawcą. - Pracuję tu 20 lat i nie pierwszy raz słyszę, że referendum i strajk będą nielegalne. Jeśli łamiemy prawo, niech zarząd powiadomi odpowiednie organy - odpowiada Czyczerski.
Tymczasem niektórzy politycy Platformy Obywatelskiej już zapowiadają, że jeśli związkowcy nie ustąpią, spółkę trzeba będzie sprywatyzować (dziś blisko 42 proc. akcji KGHM należy do skarbu państwa). - Przez ich nieodpowiedzialne działania z KGHM stanie się to samo co ze stoczniami. Państwo będzie musiało dokładać do ich działalności i ostatecznie zacznie szukać dla kombinatu inwestora zewnętrznego - mówi Tomasz Misiak, szef senackiej komisji gospodarki narodowej - podkreśla gazeta.pl