Metody - felieton Jacka Korskiego

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Dziś ani o technice, ani o polityce, ale trochę o historii, bo akurat kilka ważnych dat się zbiegło. Dziś w kalendarzu imieniny Metodego, wielkiego świętego, który rozpowszechnił chrześcijaństwo w środkowej Europie i na Bałkanach. Może z dzisiejszego punktu widzenia to wydawać się może mniej ważne, ale wygląda na to, że nasz Śląsk i Ziemia Krakowska mogły przyjąć chrzest ponad 103 lata wcześniej niż państwo Piastów, bo w 863 roku. Trzeba pamiętać, że Mieszko I władzę nad Śląskiem zdobył dopiero 34 lata po chrzcie ówczesnej Polski. Piszę o tym, aby pokazać, jak bardzo rażą mnie niektóre hurapatriotyczne wspominki i komentarze oderwane od realiów w odniesieniu do historii dzisiejszych ziem polskich.

Niedawno pisałem o promocji świetnej, moim zdaniem, książki o zasłużonym dla gospodarczego rozwoju Śląska Redenie. Nadal w mediach społecznościowych trwa promocja tej książki i, niestety, odzywają się ci, którzy uważają hrabiego za wstrętnego Prusaka (a on nawet Prusakiem nie był) oraz ci, którzy uważają, że Polacy po 1945 roku zniszczyli dziedzictwo Redena. Ani jedno, ani drugie nie zasługuje na uznanie, bo nie uwzględnia czasu i zmian, które się działy. Komentarze tchórzliwych, bo bardzo często anonimowych uczestników mediów społecznościowych, z dużą zawartością niechęci do innych ludzi czy grup lub wręcz narodowości, bardzo mnie drażnią. Staram się czasami odpowiadać na pełne głupiej nienawiści komentarze merytorycznie, ale nie zawsze można do takich ludzi trafić. Zastanawiam się, dlaczego tak się dzieje i zaczynam rozumieć, skąd się bierze ta niechęć do myślących inaczej i specyficznie pojmowana historia naszego kraju. Otóż nie zwracamy uwagi, że przez wiele pokoleń uczono nas historii Polski, w której nie było Pomorza Zachodniego, Śląska i paru innych kawałków naszego kraju, a teraz próbujemy tę historię na siłę przenieść na całe obecne terytorium Polski. A przecież historia wymienionych przeze mnie ziem toczyła się, też czasami z woli polskich władców, inaczej. I dopiero po ostatniej wojnie Polska przyjęła obecny kształt i od nowa zaczęliśmy się kształtować jako naród. Popełniliśmy przy tym chyba błąd, próbując na siłę zacierać ślady po tej różnej przeszłości i po ludziach, którzy tworzyli materialne i niematerialne dziedzictwo dzisiejszej Polski.

Zastanawiam się, jakie komentarze przeczytam za kilka dni, bo wspomnę Karola Godulę, wielkiego Ślązaka, którego rocznica śmierci minęła 6 lipca (zmarł we Wrocławiu w 1948 r.). Ten tytan pracy i genialny przedsiębiorca stworzył potężne imperium przemysłowe, które później trafiło w ręce dziewczynki, którą uczynił swoją spadkobierczynią. Pochodził z dzisiejszej dzielnicy Zabrza, a kiedyś wsi Makoszowy. Straszliwie okaleczony, odebrał porządne wykształcenie, aby najpierw w czyjejś służbie, a potem na własny rachunek dorobić się wielkiej fortuny. Nazywano go królem cynku, dzięki niemu rozwinięto nowoczesne technologie pozyskiwania tego metalu. Dzisiejszym hejterom podpowiem, że było to wtedy, gdy na Śląsku były Prusy, a więc pachnie to zdradą… Choć warto zapamiętać, że tożsamość narodowa ukształtowała się trochę później. Z przekorą zapytam: jakie szanse miał młody chłopak z Galicji czy zaboru rosyjskiego ze wsi, by osiągnąć te biznesowe szczyty? Karol Godula miał niewątpliwie talenty, pracowitość i miał zapewne trochę szczęścia, ale jak Reden, pracował też na chwałę Prus. Znając od lat historię śląskiego przemysłu, porównuję czasami Godulę z Karolem Borowieckim, czyli bohaterem „Ziemi obiecanej” i jakoś tak bliżej mi do tego niezbyt urodziwego Ślązaka.

Życie biegnie dalej, więc z utęsknieniem czekam, jak będzie wyglądała od dawna zapowiadana rekonstrukcja rządu. Z punktu widzenia Śląska i górnictwa węglowego dalszy dryf i piękne opowieści to zbyt mało i – wracając do tego, co napisałem wyżej – ciągle żywi i aktywni zwolennicy Śląska w innych rękach mają używanie w swoich komentarzach. A Śląsk to mój dom i chciałbym dla niego i jego mieszkańców pokoju i dobrobytu, tak jak dla mojej Polski jako Ojczyzny. Czekam więc…

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

„Przyjedzie dźwig, zapnie się linę, spawacze upalą wieżę szybową u podstawy, operator położy konstrukcję na ziemię”

Zakłady górnicze likwidowano jeden po drugim, dziesiątki tysięcy górników odeszło z branży. Był też reportaż o tym, jak likwidowano kopalnię Pstrowski. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 29 sierpnia 1996 roku.

Motyka: Pakiet CPN będzie obowiązywał do końca sierpnia

Niższe ceny paliw w ramach pakietu Ceny Paliwa Niżej będą obowiązywać do końca sierpnia, bo na tyle pozwoliło finansowanie z budżetu - poinformował w sobotę minister energii Miłosz Motyka. Dodał, że rząd nie przewiduje przedłużenia tego pakietu.

Tauron i Tychy chcą współpracować przy wodorze w transporcie

List intencyjny ws. wykorzystania wodoru odnawialnego, w tym wodoru RFNBO, na potrzeby rozwoju niskoemisyjnego transportu publicznego w Tychach podpisały w piątek spółka Tauron H2 oraz Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej w Tychach - wynika z informacji Taurona.

Korski: Historia i polityka historyczna

Nic dzisiaj o bieżącej polityce nie napiszę, bo wzajemne dogryzania mnie zmęczyły i nie posuwają naszych polskich spraw. Gdzieś tam jednak pojawiają się dwa terminy: historia i polityka historyczna. Intuicyjnie to pierwsze słowo znamy, jak się wydaje, dobrze i rozumiemy chyba tak samo.