Media: frank uderza w polskie rodziny

Decyzja Banku Centralnego Szwajcarii o uwolnieniu kursu franka wprawiła w osłupienie rynek finansowy. Raty kredytów zaciągniętych w tej walucie w godzinę wzrosły nawet o kilkaset złotych - donosi "Gazeta Polska Codziennie".

- To są kpiny - dwa dni wcześniej Bank Centralny Szwajcarii zapewnia o powiązaniu kursu franka z kursem euro, po czym nagle podejmuje decyzje o oderwaniu się od tej waluty - powiedział Piotr Kuczyński, komentując wydarzenia na rynku finansowym.

Jego zdaniem Szwajcarzy przestraszyli się decyzji Europejskiego Banku Centralnego o skupie obligacji. Decyzja ta ma być podjęta w przyszłym tygodniu. W związku z gwałtownym napływem nowych ilości euro na rynek, może dojść do osłabienia tej waluty. Szwajcarzy wpadli w panikę. Obrona niskiego kursu franka stałaby się zatem niezwykle kosztowna.

W dniu, w którym Bank Narodowy Szwajcarii uwolnił franka, kredytobiorcy zamarli. "Podczas kilkuminutowej rozmowy telefonicznej z doradcą w banku, moja rata wzrosła prawie o 100 zł. Gdy doszłam do oddziału, nie było mnie już stać na jej zapłacenie. Jej wysokość w ciągu kilku godzin wzrosła o 600 zł! To bankructwo polskich rodzin" - mówi czytelniczka "Gazety Polskiej Codziennie".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.