Maszynę będą obsługiwać polscy górnicy, którzy wcześniej obsługiwali podobny kombajn w Czechach

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Bolter Miner jest w pełni zautomatyzowany, nie ma stanowiska operatora, a urządzenie jest obsługiwane za pomocą pilota

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Nowoczesny kompleks przodkowy wraz z kombajnem Bolter Miner z początkiem listopada zacznie pracę w kopalni Budryk. Wszystko w ramach programu badawczo-rozwojowego, który ma za zadanie zweryfikować, jak maszyna będzie sprawdzała się w polskich warunkach.

- To miejsce będzie naszym poligonem doświadczalnym. Znajduje się w pobliżu szybu VI w Chudowie, w rejonie, gdzie wydobycie będzie prowadzone za 2-3 lata. Miejsce wybraliśmy razem z ekspertami z Głównego Instytutu Górniczego, bo drążenie wyrobisk w tej technologii ma w tym względzie ograniczenia – nie może być prowadzone w rejonach tąpaniowych oraz tam, gdzie ma miejsce naturalny wypływ wody – mówi Jacek Srokowski, prezes JSW Innowacje.

W przypadku drążenia tradycyjnych wyrobisk w obudowie łukowej, wzmocnionych stalowymi podporami, dobowy postęp prac na kopalniach JSW wynosi przeciętnie ok. 6-7 m. Jeśli chodzi o samodzielną obudowę kotwową, ma to być od 15 do 20 m. Budowa tego typu wyrobisk ma być również tańsza, chociażby z uwagi na brak stalowych łuków. Bolter Miner jest w pełni zautomatyzowany, nie ma stanowiska operatora, a urządzenie jest obsługiwane za pomocą pilota.

Sześć kotwi
Cały proces, począwszy od wycięcia kolejnego fragmentu wyrobiska aż do zakończenia kotwienia, trwa ok. 20 minut. Strop chroni 6 kotwi – 4 stropowe i 2 ociosowe. W kopalni Budryk stalowe kotwy będą miały 2,4 m długości, ale w przypadku bardziej wymagających warunków geologicznych długość kotwi może wynosić nawet 12 m. Co ważne, Bolter Miner ma możliwość zakotwienia czoła przodka. Do obsługi maszyny są potrzebne minimum 2 osoby, ale może ją również obsługiwać 4 pracowników, dzięki czemu cykl urabiania i kotwienia ma ulec skróceniu. W kopalni Budryk maszynę będą obsługiwać polscy górnicy, którzy wcześniej obsługiwali Bolter Minera w Czechach. Oprócz samego kombajnu równie istotne jest całe wyposażenie, które składa się na system odstawy urobku. Jako że Bolter Miner jest bardzo wydajny, taka sama musi być odstawa, którą zaprojektowała firma Sigma.

Wyrobisko węglowo-kamienne, które ma wydrążyć Bolter Miner na Budryku, będzie miało niespełna 2 km długości. Chodnik w dwóch miejscach będzie zakręcał pod kątem 135 st., a cały projekt badawczy ma potrwać 13 miesięcy.

- Czy to się sprawdzi? Bazujemy na doświadczeniach zagranicznych. W górnictwie angielskim, gdzie w ostatnim okresie 95 proc. wyrobisk było wykonanych w tej technologii, jedynie 20 proc. wypadków związanych z opadem stropu miało miejsce w wyrobiskach z obudową kotwową, natomiast pozostałe 80 proc. w tradycyjnych, podporowych – argumentował prezes Srokowski.

Przedstawiciele JSW zwracali także uwagę na aspekt ekonomiczny, również podając przykład kopalń angielskich, dla których wprowadzenie samodzielnej obudowy kotwowej oznaczało niekiedy przedłużenie życia o 30 lat.

Mentalność barierą
Trudną kwestią może być przełamanie mentalnej bariery górników, którzy na początku mogą mieć obawy, co do bezpieczeństwa pracy w chodnikach, które nie są chronione stalowymi ringami. - Mamy ogromny szacunek do górotworu i będziemy wprowadzali tę technologię tylko tam, gdzie będą na to pozwalały warunki górniczo-geologiczne. Nie wszędzie to będzie możliwe. Myślę, że będzie maksymalnie 15-20 proc. powstających wyrobisk – zaznaczył Tomasz Śledź, wiceprezes JSW ds. technicznych.

W prezentacji kombajnu wziął również udział Adam Gawęda, wiceminister energii.

- Żeby realizować wszystkie ambitne plany, musimy wychodzić naprzeciw takim wyzwaniom. To urządzenie, nie dość, że jest bardzo nowoczesne i bardzo bezpieczne, to również pokazuje, że możemy przyspieszyć prace związane z udostępnieniem ścian i eksploatacją pokładów – powiedział wiceminister.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Węgiel, gaz i OZE. Gra o równowagę w cieniu europejskiej polityki klimatycznej

Nie będzie rewolucji w unijnej polityce klimatycznej, ale możliwe są korekty, które złagodzą presję kosztową na energetykę. O przyszłości systemu handlu emisjami, roli węgla i gazu w bilansowaniu Krajowego Systemu Elektroenergetycznego oraz ryzyku luki mocowej rozmawiamy z dr. hab. inż. Stanisławem Tokarskim z Głównego Instytutu Górnictwa, który przekonuje, że Polska powinna postawić na dwa filary bezpieczeństwa – równowagę między gazem a węglem – przy jednoczesnym rozwoju OZE i energetyki jądrowej.

Silny wstrząs w kopalni Lubin. W strefie zagrożenia przebywało 20 górników

W sobotę Zakładach Górniczych Lubin (KGHM) doszło do silnego wstrząsu. Jeden z górników został przysypany w kabinie maszyny górniczej. Ratownikom udało się do niego dotrzeć po kilku godzinach.

Mocno zakołysała się ziemia – to wstrząs, czy tąpniecie? Znamy odpowiedź

W latach 2021-2025 w polskim górnictwie podziemnym miało miejsce 16 tąpnięć wskutek zaistnienia wstrząsów górotworu. W ich wyniku doszło do 19 wypadków śmiertelnych.

Paulina Hennig-Kloska: Energia z morskich wiatraków obniży średnią cenę prądu w Polsce

Energia elektryczna produkowana przez morskie farmy wiatrowe będzie stabilizować średnią krajową cenę energii na niższym niż dotychczas poziomie - oceniła ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.