Marek Wieloch zwyciężył w sylwestrowym konkursieTrybuny Górniczej\"
fot: Jarosław Galusek
Marek Wieloch, górnik ze „Śląska” zwyciężył w konkursie i sylwestra spędzi na balu w wielickiej kopalni
fot: Jarosław Galusek
Te dwa, pozornie oderwane od siebie fakty, zderzyły się w barbórkowym konkursie, ogłoszonym przez naszą redakcję. Spośród tych jego uczestników, którzy nadesłali odpowiedzi z prawidłowym hasłem krzyżówki, właśnie Marek Wieloch wygrał główną nagrodę, czyli zaproszenie dla dwóch osób na ekskluzywny, sylwestrowy bal w podziemnej Komorze „Warszawa”, połączony z noworocznym zwiedzaniem „Wieliczki” oraz bezpłatnym zakwaterowaniem w eleganckim, czterogwiazdkowym Hotelu Grand Sal.
– Chyba przyjdzie mi uwierzyć w nieprawdopodobny fart, jaki nigdy dotąd mi się nie zdarzył. Niewiarygodny z dwóch co najmniej powodów. W tym roku z żoną Gabrielą obchodziliśmy piętnastą rocznicę ślubu. Więcej: akurat w Sylwestra wypadają – pomińmy które – urodziny Gabrysi.
Dzieci – czternastoletnia Basia i jedenastoletni Tomek – są już na tyle duże, że uznaliśmy, iż nie potrzebują rodzicielskiej opieki w tę szczególną noc. Od dawna planowaliśmy więc, że tym razem nie będzie domowego Sylwestra i zwyczajowych urodzin żony w kręgu najbliższych, lecz poszalejemy tylko we dwoje. O tę ekstra hulankę zawczasu zadbaliśmy w jednej z rudzkich kawiarni, a tu taka niespodzianka. Na pewno ktoś z przyjaciół chętnie przejmie to zaproszenie – cieszy się z tego fartu Marek Wieloch.
Jest też troszeczkę stremowany. – Jestem zwykłym górnikiem. Nie wiem, czy będą pasował do tak wytwornego towarzystwa. Gabrysia bardzo ucieszyła się na wieść o nagrodzie „TG”. Jej pierwsza reakcja była typowo kobieca: „chodźmy do sklepu”. Entuzjastycznie wygraną przyjęła córka. Pod nieobecność rodziców chce urządzić Sylwestra dla koleżeńskiej paczki – śmieje się laureat.