Mam refleksję dotyczącą górnictwa węglowego – coraz mniej optymizmu

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Byłem na 6. Polskim Kongresie Górniczym. Odbywał się w dwóch miejscach: Lublinie i na kopalni Bogdanka. Pierwszy dzień to ogólna sesja w auli Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie. Warto przypomnieć, że to jedyna kobieta patronująca polskiej uczelni wyższej i dwukrotna noblistka w dwóch różnych dyscyplinach naukowych.

Kongresy górnicze to zawsze okazja do spotkania ludzi związanych z szeroko rozumianym górnictwem, czyli przemysłu wydobywczego, uczelni, instytutów naukowych i administracji górniczej oraz geologicznej. Wśród wielu wystąpień zapamiętałem wystąpienia dwóch profesorów, czyli Krzysztofa Szamałka i Stanisława Tokarskiego. Pierwszy mówił o naszych zasobach, podkreślając, że górnictwo to nie tylko węgiel, i przypomniał też to, co Wam, drodzy Czytelnicy, kilka razy cytowałem, że epoka kamienna nie skończyła się dlatego, że zabrakło kamienia… Drugi z mówców przekazał nam wiedzę i wyniki ocen naszego mikstu energetycznego i roli w nim węgla kamiennego. Wskazał, że nie należy przedwcześnie rezygnować z energetyki opartej na tym paliwie.

Ciekawe były także wystąpienia przedsiębiorców górniczych z różnych obszarów górnictwa i wystąpienie Prezesa Wyższego Urzędu Górniczego, który całkiem niedawno zyskał niemałe dodatkowe obowiązki wynikające z rozporządzenia metanowego Unii Europejskiej – zakres zadań bardzo duży i odpowiedzialny.

Kongres to także okazja do wymiany poglądów w przerwach pomiędzy sesjami i spotkań ze znajomymi z całej górniczej Polski. Drugi dzień kongresu podobał mi się już mniej, bo równolegle odbywało się wiele sesji w dwóch lokalizacjach, czyli w UMCS i na Bogdance. Dystans kilkudziesięciu kilometrów uniemożliwiał wysłuchanie interesujących mnie referatów na różnych sesjach. Organizatorzy zaprosili mnie do wygłoszenia referatu o efektywnym prowadzeniu robót przygotowawczych w świetle światowych doświadczeń. Moja sesja była ciekawa, a w przerwach były fajne i, co ważne, merytoryczne dyskusje. Do Lublina wróciliśmy wieczorem.

Ostatni dzień to alternatywnie zjazd pod ziemię na Bogdance i sesje poświęcone realizowanym dużym projektom badawczym. A potem długi powrót na Śląsk… Tydzień wcześniej uczestniczyłem w konferencji Techniki Urabiania (TUR) 2025, bardziej specjalistycznej i mniejszej, ale sprawiało to, że wszystko odbywało się w jednym miejscu. Było ciekawie, choć pracowicie. Mogłem wysłuchać wszystkich referatów i był czas na pouczające dyskusje.

Z kongresu i konferencji TUR mam jednak refleksję dotyczącą górnictwa węglowego – coraz mniej optymizmu. I coraz więcej narzekań na trudne do przewidzenia i niespójne reguły gry. Energetycy skarżą się na to, że węglowe bloki traktowane są jako jednostki szczytowe, zamiast pracować stabilnie. Wpływa to na zwiększoną awaryjność i niską ekonomiczność ich pracy. Inną podnoszoną kwestią jest niejednakowe traktowanie przedsiębiorców wydobywających węgiel kamienny. Wspominałem kiedyś, że na polskim rynku węgla zderzają się podmioty korzystające z państwowej dotacji i te, które nie mogą liczyć na takie samo traktowanie. Budzi to frustrację tych ostatnich, bo po co się starać?

Ostatnio napisałem tekst o śląskich filarach, czyli systemie eksploatacji pokładów węgla, który powstał i prawdopodobnie był stosowany chyba wyłącznie na Górnym Śląsku. Była to okazja do powrotu do starych książek górniczych. Dziś już nie ma wśród nas chyba ludzi, którzy pracowali w tym systemie. Zastanawiałem się, dlaczego system ten nie został wymyślony w bardziej zaawansowanym w XIX w. górnictwie brytyjskim. Tu, na Śląsku, nie brakowało lasów, a w śląskich filarach zużywano go bardzo dużo. W Wielkiej Brytanii wycięto lasy znacznie wcześniej, ponieważ drewno potrzebne było do budowy statków i okrętów, przez długi czas węgiel drzewny służył do wytopu stali i w kopalniach trzeba było gospodarować nim bardzo oszczędnie. Przyczyniło się to do wzrostu zapotrzebowania na węgiel kamienny jako paliwo i surowiec do produkcji koksu. Te zmiany dotarły na kontynent europejski później i Górny Śląsk stał się w wielu zastosowaniach węgla liderem na naszym kontynencie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.

ORLEN stworzy sieć „komfortek” dla podróżujących ze szczególnymi potrzebami

ORLEN jako pierwsza firma paliwowa w Polsce uruchamia program, który ma zwiększyć komfort podróżowania po kraju osób ze szczególnymi potrzebami. Przy najważniejszych trasach powstanie ponad 30 tzw. „komfortek” – specjalistycznych pomieszczeń higieniczno-opiekuńczych.

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.