Łupki – rezerwa na czarną godzinę?

1386770086 wiszniow tarnoszyn 05

fot: PGNiG

Zgodnie z nowymi przepisami wprowadzone zostaną przetargi na udzielanie koncesji na poszukiwanie lub rozpoznawanie złóż dla zakwalifikowanych podmiotów

fot: PGNiG

Gaz łupkowy to metan - węglowodór, a ropa łupkowa to ciekłe węglowodory, zawarte w skałach osadowych zwanych łupkami. Gaz jest w nich od setek milionów lat i czeka na odzyskanie. W łupkach również tkwi ropa naftowa i także (po)czeka na odzyskanie. W Polsce poszukiwania gazu łupkowego trwają od ośmiu lat. I jak na razie nie można mówić, że odnotowano w nich jakiś spektakularny sukces. Wiele wskazuje, że długo trzeba będzie nań czekać.

Obecne kierownictwo Ministerstwa Środowiska (wydaje koncesje na prowadzenie poszukiwań i wydobycie kopalin) krytycznie ocenia politykę poprzedniej ekipy rządzącej względem poszukiwań węglowodorów niekonwencjonalnych, a w szczególności gazu łupkowego. Wiceminister i Główny Geolog Kraju prof. Mariusz Orion Jędrysek (wydał pierwsze koncesje na poszukiwania w 2007 r.) podczas niedawnej konferencji "Zmieniamy polski przemysłˮ te zarzuty przedstawił obrazowo: "W zakresie poszukiwań węglowodorów niekonwencjonalnych jesteśmy na OIOM-ie, po wielokrotnym dachowaniuˮ.

Łatwo domyślić się, że odmiennego zadania jest poprzednie kierownictwo resortu. B. ministrowie środowiska odpierają zarzuty o kompromitacji rządu PO-PSL w zakresie poszukiwań gazu łupkowego. W ich opinii, Polska jest europejskim liderem w obszarze poszukiwań gazu łupkowego. I na poparcie tej tezy przytaczają liczby: w Polsce wykonano ponad 70 odwiertów, co kosztowało prywatnych inwestorów ponad 2 mld zł. Tymczasem w Wielkiej Brytanii wykonano siedem odwiertów, a w Rumunii jedynie dwa.

Zatem klęska czy sukces?
Z politycznego punktu widzenia - porażka na całym froncie. O reszcie świadczą liczby podane z początkiem lutego przez Ministerstwo Środowiska. To są konkrety, a nie subiektywne, czasem nacechowane politycznie, oceny. I cóż takiego resort przedstawił? Ano coś, co nie napawa optymizmem. 31 stycznia 2016 r. w Polsce obowiązywały 32 koncesje na poszukiwanie złóż węglowodorów uwzględniających gaz z łupków. 31 sierpnia 2015 r. obowiązywało 40 koncesji, a w końcu 2014 roku - 53 koncesje. Poszukiwania prowadzi obecnie 10 polskich i zagranicznych podmiotów, ale wśród tych ostatnich nie ma przedstawicieli czołowych koncernów paliwowych (wycofali się: Exxon Mobil, Total, Marathon Oil, Chevron Corp). Ostatni z liczących się graczy amerykański ConocoPhillips zakończył eksplorację "z powodu niezadowalających wynikówˮ.

Dla podsumowania: do końca stycznia wykonano w Polsce 72 otwory rozpoznawcze. Klęska czy sukces? Chciałoby się powiedzieć, że odpowiedź na to pytanie leży pośrodku.

Skutki uboczne rewolucji
Rewolucja łupkowa w USA, którą co poniektórzy chcieli (i wierzyli, że się to uda) przenieść do Polski, to w wielkim skrócie proces uniezależniania Stanów od importu gazu oraz ropy. Teraz doświadczamy jej skutków (wspartych przyhamowaniem chińskiej gospodarki): dołujących cen ropy naftowej. Można powiedzieć za tow. Leninem, że rewolucja pożera własne dzieci. Wydobywanie węglowodorów ze skał łupkowych nie jest tanie*.

Nawet w USA, gdzie warunki geologiczne do ich pozyskania są wielokroć łatwiejsze niż w Polsce. Ten biznes wymaga wielkiego kapitału inwestycyjnego. Koszt wywiercenia w USA jednego otworu ze szczelinowaniem złoża to od 5 do 10 mln USD (a w Polsce od 15 do 20 mln USD). By mówić o przemysłowym wydobyciu (kilkaset milionów metrów sześciennych. gazu), trzeba wykonać co najmniej 50 takich otworów.

Kapitał można pozyskać w bankach. Banki chętnie pożyczały, gdy ceny węglowodorów pikowały w górę albo - przynajmniej - utrzymywały się na rozsądnym poziomie. Gdy zaczęły spadać, kredyt stał się trudniej dostępny. Branża łupkowa w USA (poza ropą i gazem łupkowym także gaz zamknięty w piaskowcach, głębinowy itd.) potrzebowała kapitału (od 2010 r. wydatki branży przekraczają przychody ze sprzedaży ropy i gazu) i dla jego pozyskania emitowała w latach 2011-2014 obligacje na 6-8 proc. rocznie. Dziś są bezwartościowe. I jeśli FED (System Rezerwy Federalnej) ich nie skupi, to w opinii analityków "bańka łupkowaˮ może pęknąć i doprowadzić do kryzysu na miarę tego z 2008 r., wywołanego pęknięciem "bańki hipotecznejˮ.

Zresztą już widać objawy kryzysu w branży łupkowej. W Teksasie w listopadzie 2015 r. czynnych było 905 odwiertów, na koniec grudnia już 851 i nie dlatego, że zostały wyeksploatowane. To jest już niepokojący symptom. Ale najbardziej do wyobraźni przemawia inny fakt. W połowie stycznia 2016 r. w świat poszła informacja (za Blombergiem): "Jedna z rafinerii należąca do miliarderów Charlesa i Davida Kohama - Flint Hills Resources LLC ustaliła negatywne ceny zakupu na gatunek ropy North Dakota Sour. (...) Zakład zgodził się na przetwarzanie bogatego w siarkę gatunku ropy, wyłącznie pod warunkiem, że sprzedawca dopłaci dodatkowo 50 centów za baryłkęˮ.

Nic dziwnego, że w Stanach spada wydobycie ropy łupkowej. W czerwcu 2015 r. wynosiło ono 9,6 mln baryłek dziennie, a z początkiem tego roku już o 400 tys. mniej - między innymi dlatego, że wiele firm nie wytrzymuje spadku cen ropy (mocniejsi mimo tych uwarunkowań nadal prowadzą wydobycie, by mieć z czego spłacać odsetki od pobranych kredytów). A poza tym gaz i ropa to polityka, a ta niekoniecznie musi iść w parze z ekonomią.

Czekając na lepsze ceny
I jeśli takie problemy mają Amerykanie (którzy zapewniając sobie niezależność w pokryciu krajowego zapotrzebowania na gaz i ropę, wpłynęli na zniżki cen ropy konwencjonalnej, przez co branża łupkowa wpadła w pułapkę kosztów wydobycia nie zrównoważonych ceną sprzedaży), to jak tu myśleć o przełomie łupkowym w Polsce?

Nawet krytykujący obecny Główny Geolog Kraju, nieszczędzący krytyki swym poprzednikom, uważa, że koniunktura cenowa nie jest korzystna dla zintensyfikowania poszukiwań i wydobycia węglowodorów niekonwencjonalnych. Po prostu: trzeba czekać na zwyżkę cen i poprawę koniunktury gospodarczej w Chińskiej Republice Ludowej. Ale nie czekać z założonymi rękami, lecz wykorzystać ten czas (powrót do cen sprzed spadków nie nastąpi za rok czy dwa) na przygotowanie dla inwestorów atrakcyjnych rozwiązań prawno-fiskalnych. Te sporządzone przez poprzedni rząd kompletnie się zdezaktualizowały.

Niestety, w Polsce nie ma takich złóż, jakie mają Chiny, USA czy Argentyna. I dlatego inwestycje w poszukiwania węglowodorów niekonwencjonalnych długo będą jeszcze określane mianem "wysokiego ryzykaˮ. To, co tkwi w łupkach i piaskowcach, uważajmy raczej za rezerwę na tzw. czarną godzinę niż surowiec do względnie szybkiego pozyskania.

* Koszt wydobycia baryłki w wyniku hydroszczelinowania skał łupkowych oscyluje wokół 40 USD i są to koszty związane z ekstrakcją ropy z ze złóż najbardziej bogatych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Sztygar nie miał czasu

Wcale nie twierdzę, że wszyscy wokół łamią nagminnie przepisy BHP, bo wielu jest takich, co je przestrzegają, nawet do przesady. Znałem kiedyś pewnego sztygara, który we wszystkim widział zagrożenie dla siebie i załogi. Pewnego dnia się przeliczył, bo zapomniał o jednym. Mianowicie, że robotę trzeba koordynować. 

Zielona Pracownia pod Chmurką w Skrzydlowie otwarta. Nowa eko-inwestycja w gminie Kłomnice

Szkoła Podstawowa w Skrzydlowie zyskała nowoczesną, ekologiczną przestrzeń do nauki na świeżym powietrzu. 15 maja oficjalnie otwarto tam „Zieloną Pracownię pod Chmurką”, która ma pomóc w praktycznym poznawaniu przyrody. Inwestycja warta ponad 177 tys. zł została zrealizowana przy wsparciu WFOŚiGW w Katowicach

Polskie kopalnie zachwycają świat, podczas gdy inne zniknęły. Eksperci: to dziedzictwo nie przetrwa samo

Przez cztery dni Wieliczka i Tarnowskie Góry były miejscem spotkań ekspertów, muzealników, naukowców i przedstawicieli ośrodków górniczych z ponad dwudziestu krajów świata. Tegoroczna konferencja odbywała się pod hasłem „Dziedzictwo górnicze w szybko zmieniającym się świecie”.

Nie żyje Piotr Pyzik, były wiceminister od górnictwa

W wieku 69 lat zmarł Piotr Pyzik, były poseł PiS i były wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny za górnictwo.