Lechia świętowała tytuł

Grad bramek, chwila wspomnień i biesiada w męskim gronie na zakończenie sezonu

Wprawdzie rozgrywki Śląskiej Ligi Amatorów zakończyły się kilka tygodni temu, ale czym byłby ten sezon, gdyby nie pożegnalny mecz mistrza. Lechia ZZG Wujek Katowice, bo ona w tym sezonie była najlepsza, podejmowała podkrakowski Potok, drużynę A-klasową, ze sporymi ambicjami, ale z niewielkimi możliwościami, jak się w trakcie spotkania okazało. Czy to goście byli wyjątkowo gościnni, czy to gospodarze czuli jeszcze świąteczny i bojowy nastrój po zwycięstwie Polski z Belgią, faktem jest, że Lechia wygrała... 20:5!

Mecz odbywał się w zimowych warunkach i na małym boisku, gdyż gospodarzom Rapidu Katowice (gdzie Lechia wynajmuje boisko) zepsuła się maszyna do odśnieżania. Początkowo spotkanie było wyrówane (2:2), ale później drużyna z Wujka dyktowała warunki gry. Bramki padały jedna za drugą, a każda była piękniejsza od poprzedniej. Ostatniego gola w tym roku zdobył Witold Rzeszutek, który bardzo chciał się zapisać w annałach (czego się nie robi dla mistrza!?).

Po meczu gospodarze podjęli gości obiadem i biesiadą do samego wieczora w Domu Kultury KWK „Wujek”. Dla piłkarzy Potoku, którzy nie przejęli się sromotną klęską, największym zaskoczeniem była krzywa podłoga w budynku. – Jak są zabawy taneczne, to pary tańcują jak maszyna do pisania: trzy obroty i są przy wyjściu, a później trzeba mozolnie wspinać się pod okna – wyjaśniali gościom stali bywalcy.

Na uroczystość przyjechał Jan Thomann, prezes Śląskiej Ligi Amatorów, a także jego zastępca Piotr Głowacki. Lechię reprezentował prezes klubu Andrzej Paszkiewicz, który apelował do piłkarzy Potoku, by nie czuli się rozgoryczeni tą porażką.

– W okresach poprzedzających rozgrywki gramy sparingi z drużynami A-klasy i wcale nie jesteśmy gorsi. Poziom Śląskiej Ligi Amatorów na przestrzeni ostatnich lat wyraźnie się podniósł. Grają u nas młodzi zawodnicy, którzy z różnych przyczyn nie mogą występować w ligowych drużynach. Z roku na rok jest coraz mniej kartek i mniej awantur między piłkarzami, o czym świadczy brak takich spraw na posiedzeniach zarządu. Jest także mniej walkowerów, co dowodzi coraz wyższego poziomu organizacyjnego – powiedział prezes Paszkiewicz.

Kierownik drużyny przypomniał z kolei indywidualne osiągnięcia piłkarzy Lechii. – Najwięcej bramek zdobył Ryszard Kozub (15 – red.), który miał także najwięcej asyst. W drugiej części sezonu świetnie spisał się Łukasz Stefankiewicz, zdobywca ośmiu bramek. Odkryciem roku jest Paweł Pluszke, a nasz bramkarz Konrad Spychalski jest, nie tylko w naszym odczuciu, najlepszym golkiperem ligi – podkreślił Jan Drewniak.

Po oficjalnych wystąpieniach rozpoczęła się biesiada, podczas której obie drużyny chóralnie zapewniały się nawzajem o dozgonnej przyjaźni i obiecywały rewanż wiosną.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Scorpions i wielki rekord. PreZero Arena Gliwice świętuje 3 miliony odwiedzających

PreZero Arena Gliwice powitała swojego trzymilionowego gościa – poinformowali zarządzający halą. Stało się to w czwartek, 23 lipca 2026 r., podczas koncertu hard rockowej grupy Scorpions.

Bił rekordy w drążeniu przodków, napisał list do braci górniczej. Władza bezlitośnie go wykorzystała

- Zwykłem określać go mianem „pierwszego socjalistycznego świętego”. W rzeczywistości Wincenty Pstrowski był postacią tragiczną, produktem tzw. epoki przodowników pracy – wskazuje dr Adam Frużyński, historyk górnictwa.

Kiełbasa, musztarda i kromka chleba za "Bóg zapłać" do muzyki górniczej orkiestry. Pamiętasz te festyny?

Na 22 lipca w restauracjach osiedlowych pojawiało się też piwo, o którym w zwyczajne dni można było jedynie pomarzyć. Władze Polski Ludowej starały się, aby zaopatrzenie dla ludu pracującego miast i wsi było w tak ważne święto lepsze.

URZADY SWIETOCHLOWICE KZM 3

Miasto węgla, ratuszy i górniczych witraży

W Świętochłowicach ostatnią kopalnię – ruch Polska (wcześniej kopalnia Deutschland) zamknięto 30 listopada 2000 roku. Mimo to w mieście nie brakuje górniczych akcentów. Najpiękniejsze są w dwóch z trzech, a w zasadzie czterech miejskich ratuszy. To zjawiskowe witraże autorstwa dawnych mistrzów Stanisława Ligonia i Ferdinanda Mullera z Ouedlinburga. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tych miejsc autorstwa red. Katarzyny Zaremby-Majcher.