Kto z nas nie miał w rodzinie górnika...

W Cechowni byłej kopalni Saturn w Czeladzi podsumowano projekt „Górnicza tożsamość Zagłębia”, który zrealizowało Muzeum Saturn. Wydarzenie było okazją do spojrzenia na górnicze dziedzictwo regionu. – To ono tworzy historię całego Zagłębia – podkreślali historycy.

fot: Muzeum Saturn

Muzeum Saturn w Czeladzi

fot: Muzeum Saturn

W Cechowni byłej kopalni Saturn w Czeladzi podsumowano projekt „Górnicza tożsamość Zagłębia”, który zrealizowało Muzeum Saturn. Wydarzenie było okazją do spojrzenia na górnicze dziedzictwo regionu. – To ono tworzy historię całego Zagłębia – podkreślali historycy.

Podsumowaniu projektu „Górnicza tożsamość zagłębia” w Muzeum Saturn towarzyszyły wykłady historyków i dyrektorów zagłębiowskich muzeów o dziedzictwie przemysłowym regionu.

- Górnictwo nie tylko uruchomiło gospodarkę Zagłębia Dąbrowskiego, ale nadało mu kierunek na całe XIX stulecie. I choć historia Zagłębia i Górnego Śląska splata się ze sobą, to tożsamość obu regionów budowano na zupełnie innych fundamentach - mówił prof. Dariusz Nawrot podczas debaty o dziedzictwie przemysłowym regionu.

Historyk z Uniwersytetu Śląskiego przypomniał, że początek industrializacji obu obszarów jest niemal równoczesny. Prusacy mieli bardzo dobre rozeznanie co do wartości surowcowej zagłębiowskiej ziemi w XVIII wieku.

- To był czas szczególny. Górny Śląsk znalazł się w granicach Prus, a kilkanaście lat później w tych samych granicach znalazło się Zagłębie. I prawie w tym samym czasie zaczyna się industrializacja - wskazywał prof. Nawrot. - Zagłębie - wówczas jeszcze zachodnia Małopolska pod pruskim zaborem - zawdzięcza swoje powstanie kalkulacji Berlina. Prusacy liczyli, że stanie się zapleczem surowcowym dla inwestycji w Gliwicach, Chorzowie i Królewskiej Hucie.

- Po raz pierwszy mamy do czynienia z wielkimi inwestycjami państwowymi w górnictwo w Zagłębiu Dąbrowskim. To wiąże się z Redenem. Dwie pierwsze kopalnie wokół Dąbrowy, Reden i Paryż, wyznaczyły kierunek. Nie dość, że oderwano region od zachodniej Małopolski, to jeszcze nadano mu kierunek rozwoju, który przez cały XIX wiek już będzie trwał – podkreślał prof. Nawrot.

Rządy pruskie trwały krótko - w 1807 r. po doświadczeniach Powstania Kościuszkowskiego ludność stanęła po stronie Napoleona. Region trafił do Księstwa Warszawskiego, a potem Królestwa Polskiego, ale koło zamachowe już ruszyło.

Węgiel to były pieniądze

Pierwsze państwowe inwestycje szybko zaczęło naśladować ziemiaństwo. Hrabia Mieroszewski, największy posiadacz ziemski, zakłada pierwszą prywatną kopalnię na pograniczu dzisiejszej Niwki i Dańdówki.

- My dziś widzimy piękny Pałac w Będzinie-Gzichowie i te polichromie - to za kasę z węgla, bo węgiel to były pieniądze - podkreślał Nawrot. Potem ruszają kolejne kopalnie. Gdzie jest węgiel, pojawiają się kolejne branże. Zaczyna się boom na cynk. Zagłębie to też tereny rudonośne, galman, a do jego przerobu węgiel jest niezbędny.

Z marnego rolniczo regionu o gospodarce żytnio-ziemniaczanej Zagłębie przekształca się w jeden z najważniejszych ośrodków przemysłowych ziem polskich. Kolejny impuls to pomysł hr. Henryka Łubieńskiego - Huta Bankowa i zakłady henrykowskie. I wreszcie kolej.

W latach 30. XIX wieku pojawia się pomysł, że skoro są huty, kopalnie, to warto produkt transportować. W latach 40. działa Kolej Warszawsko-Wiedeńska do granicy, ale życiodajne okażą się dopiero inwestycje Andrzeja Renarda. Renard, Polak z rodziny warszawskich kupców, wykupuje od Rosjan kolej, zakłada spółkę akcyjną i buduje łącznik z Ząbkowic do Szopienic i Katowic oraz stację graniczną w Sosnowcu.

- Dlaczego to robi? Bo wie, że region obfituje w węgiel. A co potrzebuje kolej? Węgiel. Zaczyna się boom na górnictwo. Kopalnie, które wcześniej były małymi szybikami, zaczynają przypominać prawdziwe kopalnie górnośląskie z wielkimi szybami głębinowymi. I górnicy zaczynają dominować wśród ludności Zagłębia – wskazywał historyk.

Rok 1905 to pierwszy przełom. Fala rewolucyjna z Petersburga przynosi związki zawodowe, ustawodawstwo socjalne, opiekę lekarską, renty. Pierwsza wojna światowa pokazuje uzależnienie regionu od górnictwa.

- W 1914 r. Rosjanie opuszczają Zagłębie, wchodzą Niemcy i - obawiając się odbicia przez armię rosyjską - niszczą wszystkie kopalnie. Ponad rok, a w niektórych przypadkach półtora roku trwało uruchamianie kopalń na nowo. Nie było górnictwa, nie było przemysłu. Ubytek ludności był gigantyczny – mówił prof. Dariusz Nawrot.

Zagłębie to górnictwo

Dwudziestolecie międzywojenne to z kolei czas, gdy Zagłębie - po przyłączeniu części Górnego Śląska do II RP w 1922 r. - nie jest w stanie konkurować z nowocześniejszym przemysłem śląskim. Po II wojnie światowej region traci inteligencję i sporą część ludności żydowskiej, która także pracowała w kopalniach.

- PRL przynosi paradoksalny awans. To jest jedyny sukces PRL-u w naszym regionie. Podniesiono Zagłębie do poziomu Górnego Śląska - stwierdził prof. Nawrot. - Punkt startu był tak niski, że niewiele trzeba było, żeby ludzie poczuli się pełnoprawnymi obywatelami. Władza kochała wielkoprzemysłową klasę robotniczą jako źródło swojej legitymizacji. Górnictwo i hutnictwo staje się oczkiem w głowie. Pierwszy górnik PRL-u, Edward Gierek, kochał wizyty w tym regionie – przypomniał.


- Zagłębie to górnictwo. Każdy miał kogoś w górnictwie - rodziców, wujka, dziadka – mówił prof. Nawrot. W latach 90. wszystkie kopalnie Zagłębia - poza Kazimierzem-Juliuszem, który dotrwał do 2015 r. - zakończyły żywot. I to jest dziś największe wyzwanie tożsamościowe. Dzisiaj powiedzieć Zagłębie i kopalnie, to ileś osób w ogóle nie zrozumie, bo jakie kopalnie i gdzie? - pytał Nawrot. - Jeżeli chcemy zawalczyć o tożsamość regionalną i nie zostać Ślązakami tylko dlatego, że jesteśmy w województwie śląskim, to musimy tę przeszłość pokazać i utrwalić – podsumował.

Sztygarka: 30 lat walki o pamięć

Najbardziej dosłownym przykładem walki o pamięć jest Muzeum Sztygarka w Dąbrowie Górniczej, które w 2027 roku będzie obchodzić 30-lecie.

- W Zagłębiu Dąbrowskim działalność muzealnicza rodziła się powoli. Muzeum Zagłębia powstało po wojnie, choć miało zalążek przed wojną. W Sztygarce dużo eksponatów poginęło - mówił Arkadiusz Rybak, dyrektor Muzeum Sztygarka. - Historia Dąbrowy to historia unikania własnej historii. Dąbrowa Górnicza nie odwołała się do swojej historii. Pogorie to był kurort, nie epatowano nazwą górniczą. Pisało się Dąbrowa G. – przypomniał.

Po likwidacji kopalń nic nie zrobiono systemowo. Izba tradycji kopalni Paryż zniknęła, nie wiadomo gdzie zbiory. Sztolnia górnicza na Niwce też nie funkcjonuje - wyliczał Rybak.

Sztygarce udało się przetrwać, bo kopalnię przekazano w zarząd muzeum.

- Mam ten komfort, że mogę zaprosić w podziemia, do Kopalni Ćwiczebnej, którą można zwiedzać. A plany były różne, nawet likwidacji wyrobisk. W 2010 roku udało się kopalnię otworzyć i wpisać do Szlaku Zabytków Techniki. Organizujemy barbórki muzealne od 2012 roku. Jest biesiada i pochód przez miasto 4 grudnia. Jest Miejska Orkiestra Dęta, ma stroje górnicze, działa jako stowarzyszenie – mówił.

Po materialnym dziedzictwie po Paryżu - największej kopalni Dąbrowy - nie ma dziś śladu. - Budynki sprzedano. Nie mamy rzeczy materialnych, mamy osoby, które o tym opowiedzą. Nagrywamy relacje - dodał Rybak. To archiwum mówione staje się dziś najcenniejszym zasobem.

Nie zapominajmy o włókiennikach

Inną perspektywę pokazał Paweł Dusza, dyrektor Pałacu Schoena Muzeum w Sosnowcu.

- Byliśmy filią Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu, potem Muzeum Czynu Rewolucyjnego. Zmieniliśmy nazwę na Pałac Schoena, bo jesteśmy w pałacu włókienników. Włókiennictwo nas wyróżniało. Druga rzecz to kolekcja szkła - najważniejsza instytucja, która o tym mówi - tłumaczył Dusza.

Muzeum właśnie przejęło drugi pałac, po sądzie, dokąd przeniesie część działów.

Problem tożsamości jest tu strukturalny. - Zagłębie się nie wyróżnia. A przecież na samych terenach dzisiejszego Sosnowca działało 14 kopalń. Po likwidacji ostatniej kopalni zrobiliśmy wystawę. Otrzymaliśmy wiele pamiątek. Na ile możemy, zachowujemy tę górniczą tożsamość. Mamy dużo grafik górniczych, nie mamy malarstwa naiwnego jak na Śląsku. Trudniej opowiadać o tożsamości górniczej – przyznał. Brak ikonografii, brak stroju, który stałby się popkulturowy, brak silnej narracji - to gospodarcza przewaga Śląska w grze o turystykę industrialną.

Dr hab. Jerzy Gorzelik z Uniwersytetu Śląskiego miał z kolei wykład o tym, jak fantomowa granica wciąż dzieli dziedzictwo naszego regionu. Przypomniał, że tylko dwa obiekty z Zagłębia Dąbrowskiego - na 42 obiekty w sumie – są na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego.

- Każdy z regionów ma bogatą industrialną przeszłość. Szlak Zabytków Techniki to najlepsza ilustracja różnego stosunku do dziedzictwa po obu stronach Brynicy. Są tylko 2 obiekty w Zagłębiu. Z czego to wynika? Najprostsza odpowiedź - że materialne obiekty przeszłości są nierównomiernie rozmieszczone. Ale dziedzictwo to proces, w którym świadectwa przemysłowej przeszłości stanowią surowiec. Są kierowane do konkretnych odbiorców - tłumaczył Gorzelik.

Po stronie śląskiej ten surowiec ma potężnych graczy: Muzeum Śląskie w Katowicach, Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu - instytucje z dużymi budżetami, które wprost odwołują się do industrialnej przeszłości i budują na niej tożsamość. Po stronie zagłębiowskiej: Pałac Schoena Muzeum w Sosnowcu, Muzeum Zagłębia w Będzinie, Muzeum Sztygarka w Dąbrowie Górniczej, Muzeum Saturn w Czeladzi. - Fantomowa granica - dawna granica zaborów - wciąż pracuje. Nie jako mur, ale jako filtr dla inwestycji, narracji i pieniędzy - podkreślił.

Próbą systemowej odpowiedzi jest projekt „Górnicza tożsamość Zagłębia” .Publikacja pod tym tytułem to zwieńczenie projektu z Narodowego Centrum Kultury. Cykl szkoleń dla nauczycieli i kadr kultury, wcześniej wystawa stała. Publikacja będzie online na stronie Muzeum Saturn.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Dokumenty z zakładów górniczych, mapy, fotografie kopalń. Już wkrótce będzie można je zobaczyć

Jak wyglądały dawne kopalnie? Jak zmieniał się przemysł na Górnym Śląsku? Co mogą nam powiedzieć historyczne mapy, dokumenty techniczne i fotografie? Odpowiedzi kryją się w archiwalnych materiałach, które dziś, dzięki digitalizacji, zyskują nowe możliwości wykorzystania. Specjalny projekt prowadzi Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu.

O Barbórce i zabrzańskich pogórniczych obiektach na spotkaniu w Senacie

W Senacie odbyło się spotkanie dotyczące polityki państwa wobec obiektów wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. 

Kopalnia Bielszowice na cyfrowych obrazach. Są pierwsze efekty

Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu prowadzi digitalizację obiektów kopalni Bielszowice. Można już zobaczyć pierwsze efekty tych prac.

Zabrze i Sardynia. Co mają wspólnego? Górnicze tradycje

Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu gościło przedstawicieli geoparku górniczego z Sardynii w ramach międzynarodowego projektu ERIH on Tour.