Księga otwierana na nowo
fot: Kajetan Berezowski
Wizerunek Jana Pawła II zdobi tablicę umieszczoną w piekarskiej bazylice na pamiątkę jego wizyty w Katowicach w 1983 r.
fot: Kajetan Berezowski
Jan Paweł II wyprowadził Polskę z XX wieku. Teraz tamtego Piotra u steru musimy odnajdywać na ołtarzach.
Komuż nie zapadła w pamięć księga na trumnie Jana Pawła II, przewertowana, a następnie zamknięta podmuchami wiatru. Wraz z beatyfikacją polskiego Piotra ta księga – w innym wymiarze – otwiera się jakby na nowo.
Na przełomie tysiącleci nikt nie wywarł silniejszego wpływu na losy Polski niż Jan Paweł II. Wybór Karola Wojtyły na papieża wstrząsnął krajem, dodał większości z nas otuchy, wzmocnił poczucie wartości. Każda Jego pielgrzymka do Polski była punktem zwrotnym dla jakiegoś wymiaru naszego zbiorowego życia. I chociaż papież zawsze mówi do całego świata i przekazuje prawdy uniwersalne, to jednak w każdym miejscu i czasie – i tak było zwłaszcza podczas licznych pielgrzymek do ojczyzny – Jego nauki dotykały tych wartości, które najpilniej domagały się piotrowego oświetlenia, stanowiąc nadzwyczaj ważne impulsy polskich przemian.
Pociągał ludzi – tych prostych i intelektualistów, młodzież oraz sędziwych i schorowanych, pewnych swej wiary, ale i tych, którzy oddalili się od Kościoła. Wśród przychodzących na spotkania z Nim w Polsce lub ciągnących do Rzymu często byli górnicy. Już jako arcybiskup Krakowa, a potem kardynał, był częstym gościem męskich pielgrzymek do piekarskiego sanktuarium. I tam, potem już jako papież – m.in. w Katowicach, Sosnowcu i Gliwicach oraz wielokrotnie z Jasnej Góry – dawał piotrową wykładnię „teologii pracy”, osnutej wokół pozdrowienia „Szczęść Boże”.
Za pontyfikatu był dla większości z nas kotwicą. Wraz z beatyfikacją będziemy musieli odnajdywać Go w innym wymiarze, czując, że jest tam i że wciąż czuwa i nas chroni.