Ks. Prałat Mieczysław Miarka o pośle Grzegorzu Dolniaku: Szczery, oddany, radosny
fot: grzegorzdolniak.pl
Poseł Grzegorz Dolniak podczas Dożynek Diecezjalnych w Wojkowicach w 2009 roku
fot: grzegorzdolniak.pl
Posła Grzegorza Dolniaka wspomina Jego proboszcz, ks. prałat Mieczysław Miarka.
- Pana Grzegorza Dolniaka znałem od wielu lat. Znałem także jego rodziców. Matkę Alinę i ojca Ireneusza, który zmarł pięć lat temu. Pani Alina całe oparcie miała w swoim synu, jego żonie Barbarze i wnuczce Patrycji. Podobnie zresztą jak swatowie Pana Grzegorza, państwo Irena i Stanisław Przyłuccy.
Poseł Grzegorz Dolniak wraz z całą rodziną miał swoje stałe, ulubione miejsce w naszym kościele. Była to druga ławka licząc od przodu, po prawej stronie świątyni. Imponował mi jego sposób przeżywania niedzielnej Eucharystii. Bardzo pogłębiony i zawsze pełny, to znaczy z przyjęciem Komunii Świętej. Jako człowiek był zawsze pogodny i uśmiechnięty i nie zmieniły tego kolejne stopnie awansu politycznego, które pokonywał. Pozostał zawsze sobą.
Dbał o apolityczność Kościoła. Mimo tego, że był aktywnym członkiem wspólnoty parafialnej, nigdy nie prosił mnie o choćby najmniejsze wsparcie jego kandydatury. Spotykaliśmy się w każdą niedzielę w kościele, ale także na różnych uroczystościach patriotycznych na terenie miasta. Scenariusz świąt 3 maja czy 11 listopada był zawsze podobny. Najpierw Msza Święta w kościele Świętej Trójcy, a później przemarsz pod pomnik Poległym za Wolną Polskę w centrum miasta.
Inne moje spotkania z posłem Dolniakiem odbywały się przy okazji świątecznych zebrań Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych Diecezji Sosnowieckiej. Chętnie przyjmował zaproszenia przy okazji świąt Bożego Narodzenia czy Wielkiej Nocy i był razem z tymi, którzy nie zawsze mają w życiu z górki i muszą zmagać się z różnymi kłopotami.
Kościół Świętej Trójcy był bardzo bliski Panu Grzegorzowi. Prawie 50 lat temu przyjął w niej sakrament chrztu świętego. Tam przystąpił do pierwszej Komunii Świętej i przyjął sakrament bierzmowania.
Równie mile wspominam spotkania opłatkowe w gronie polityków PO. Odbywały się one zawsze z inicjatywy pana posła. Gromadziły wiele osób pełniących ważne funkcje w samorządzie miejskim czy powiatowym. Nie ograniczały się one tylko do spotkania towarzyskiego. Przepełnione był atmosferą wiary. Zawsze czytaliśmy fragment Ewangelii, później wspólnie modliliśmy się i dopiero, tak po polsku, dzieliliśmy się opłatkiem, składając sobie życzenia.
Pan Grzegorz szanował również księży nigdy nie zapominając o złożeniu życzeń przy okazji najważniejszych świąt.
Tymi słowami wspomnień chciałbym również spłacić dług wdzięczności wobec Pana Grzegorza Dolniaka za jego troskę o parafię św. Jadwigi Śląskiej. Wyrażam przede wszystkim wdzięczność za jego i całej rodziny wkład w dzieło budowy świątyni oraz za zamierzenia, których już się nam nie udało zrealizować. Rozmawialiśmy niedawno o parafialnej wycieczce do Warszawy, której głównym celem miała być wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego. Panu Posłowi leżała również na sercu sprawa kleryków seminariów duchownych wcielanych do jednostek Ludowego Wojska Polskiego. Zastanawiał się, jak tę prawdę przypomnieć społeczeństwu.
Trudno uwierzyć, że Pana Grzegorza nie ma już wśród nas. Bardzo szczerze współczuję mamie Pana Posła Alinie, jego żonie Barbarze i córce Patrycji oraz swatom - Pani Irenie i Panu Stanisławowi. Wszystko w ich życiu się zmieniło. Już nic nie będzie takie samo jak przed katastrofą.
Pan Poseł razem z panem Prezydentem, jego Małżonką i wszystkim członkami delegacji oddał życie w długiej walce o prawdę o Katyniu. Może to będzie pociechą dla jego rodziny i dla nas wszystkich, bo jego ofiara życia nie pójdzie na marne.
Niech Bóg poległych obdarzy pełnią szczęścia w niebie!
Czytaj też:
Przebieg uroczystości pogrzebowych posła Grzegorza Dolniaka