Krupiński: piąta doba akcji ratunkowej
fot: ARC
Zarząd JSW ma świadomość, że koncepcja przyjęta wobec KWK "Krupiński" jest ryzykowna. Szefowie spółki uważają jednak, że warto ją zrealizować
fot: ARC
Wciąż nie wiadomo, gdzie znajduje się 34-letni ratownik, który w pierwszej dobie akcji zaginął w wyrobisku 820 m pod ziemią.
W nocy 10 maja akcja poszukiwawcza była kontynuowana, jednak pracownika nie odnaleziono. Równolegle prowadzone są prace służące opanowaniu podziemnego pożaru - m.in. do wyrobiska zatłaczano azot, by wyprzeć z niego tlen oraz zmniejszyć zagrożenie wybuchem i poprawić panujące pod ziemią warunki. Wciąż jest tam wysoka temperatura, dym i przekroczone stężenia gazów.
W akcji na każdej zmianie bierze udział kilkudziesięciu ratowników, penetrujących wyrobiska i prowadzących działania przeciwpożarowe. Poszukiwania zaginionego ratownika mają być kontynuowane do skutku.
Przedstawiciele służb ratowniczych podkreślają - zasadą wszystkich tego typu akcji w górnictwie, jest nadzieja, że poszukiwany pracownik mógł przeżyć. Przyznają jednocześnie, że warunki pod ziemią są skrajnie trudne, a od zaginięcia ratownika minęło już dużo czasu.
W czwartek 5 maja w kopalni zapalił się metan. Zginęły dwie osoby - 27-letni górnik oraz 36-letni ratownik, który był w zastępie idącym na pomoc uwięzionym w chodniku pracownikom. Kolejny ratownik zaginął. 11 osób trafiło do szpitali. 9 najciężej rannych jest w siemianowickiej oparzeniówce. Lekarze zapewniają, że ich leczenie przebiega poprawnie