Kreml gra w rosyjską ruletkę
Wczoraj rząd Rosji zagwarantował pełną spłatę lokat bankowych do 700 tys. rubli (27 tys. dol.), co stanowi równowartość 40 miesięcznych pensji. Ma to zapobiec panice po przejęciu przez państwowe firmy dwóch dużych banków. W coraz gorszej kondycji są wielkie rosyjskie firmy. Koncern Siewierstal ogranicza w październiku produkcję w stalowniach w Rosji, USA i we Włoszech. Staną taśmy montażowe w fabrykach ciężarówek GAZ i Kamaz. Na 10 zatrzyma produkcję koncern oponiarski Amtel. Stalownie w Magnitogorsku zapowiadają zwolnienie 3 tys. pracowników. O pomoc z kasy państwa proszą deweloperzy, sieci handlowe, a nawet największe rosyjskie koncerny naftowe.
Wczoraj rządowa Federalna Służba Rynków Finansowych zamknęła giełdy do odwołania, zanim jeszcze je otwarto. Za to 10-20 proc. traciły akcje rosyjskich spółek notowane w Londynie.
- Takie targi przypominają grę w pokera pacjentów szpitala psychiatrycznego - wściekał się w dzienniku \"Kommiersant\" jeden z rosyjskich maklerów na władze, które w nieprzewidywalny sposób ręcznie sterują giełdami w Moskwie.
Rząd Rosji zamknął giełdy już w środę, gdy w pół godziny po otwarciu zjechały o 7 do 14 proc. W czwartek obroty zawieszano co kilka godzin. - Rosyjskie giełdy stracą na wiarygodności, jeśli będą otwierane i zamykane jak zegar z kukułką - uprzedza Chris Weafer, główny ekonomista banku Urałsib.
Największa panika panuje wśród inwestorów kupujących akcje rosyjskich spółek, które są notowane równocześnie w Moskwie i Londynie. Po zawieszeniu obrotów w Moskwie inwestorzy mogą handlować tylko w Londynie.
W środę na otwartej przez pół godziny giełdzie w Moskwie obroty miały wartość 145 mln dol., a w pracującym bez przerwy Londynie obroty akcjami rosyjskich spółek sięgnęły prawie 2 mld dolarów.
Od połowy września rząd Rosji obiecał już 216 mld dolarów pomocy dla rynków finansowych. Maklerzy utyskiwali, że odsieczy nie widać.
Wczoraj rosyjska Duma uchwaliła dwa pakiety antykryzysowe o wartości 86 mld dolarów. Ale te pieniądze z państwowych rezerw trafią głównie za granicę, na wykup długów rosyjskich przedsiębiorstw - 40 mld dol. do końca tego roku.
Na zakup akcji zagranicznych firm Rosjanie pożyczali wielkie pieniądze w zachodnich bankach, zwykle pod zastaw kupowanych akcji. Teraz banki domagają się dodatkowych zabezpieczeń albo akcji. W zeszłym tygodniu Oleg Deripaska, najbogatszy Rosjanin, musiał już zwrócić bankom 20 proc. akcji kanadyjskiego koncernu Magna, jednego z największych producentów części samochodowych na świecie. Wczoraj Deripaska zwrócił prawie 10 proc. akcji niemieckiego koncernu budowlanego Hochtief, kupione na kredyt w Commerzbanku. Kolejny oligarcha Wiktor Wekselberg negocjuje restrukturyzację kredytów, za które kupił akcje słynnych szwajcarskich koncernów Sulzer i Oerlikon.