Kraków: miliony turystów i miliardy złotych

fot: Krystian Krawczyk

Radni nie mają prawa zakazać używania paliw stałych, w tym węgla, do ogrzewania mieszkań i domów w Krakowie, orzekł tamtejszy Wojewódzki Sąd Administracyjny

fot: Krystian Krawczyk

12 mln 900 tys. osób odwiedziło Kraków w 2017 r. - wynika z badań przeprowadzonych przez Małopolską Organizację Turystyczną dla Urzędu Miasta Krakowa. To wzrost o 750 tys. w porównaniu z rokiem poprzednim. Goście podczas pobytu wydali w sumie 5 mld 480 mln zł.

Wyniki badań zostały przedstawione w czwartek, 14 grudnia, podczas XXX Forum Turystyki, czyli corocznego podsumowania sezonu turystycznego w Krakowie.

- Po raz kolejny wzrosła liczba odwiedzających Kraków. Nie ukrywam, że to dla mnie zaskoczenie, bo nie mieliśmy w tym roku takiego wydarzenia, jakim w 2016 r. były Światowe Dni Młodzieży - mówił zastępca prezydenta Krakowa ds. polityki społecznej, kultury i promocji miasta Andrzej Kulig.

- Niepokojący jest nieproporcjonalnie niski wzrost przychodów branży turystycznej - zaledwie 80 mln zł - dodał.

Jak podkreślił Kulig, Kraków w ostatnich latach poszerzył swoją ofertę turystyczną i okres "posezonowy" właściwe w branży turystycznej nie istnieje - może poza przełomem stycznia i lutego.

- Teraz zadaniem jest stworzenie takiej oferty, żeby turyści chcieli przyjechać na dłużej niż 1-2 dni i żeby przyjeżdżali turyści bogatsi - ocenił Kulig.

Wśród 12,9 mln osób, które w tym roku odwiedziły Kraków, turystów krajowych było 9 mln 850 tys. (wzrost o 7,69 proc. wobec roku 2016), a obcokrajowców 3 mln 50 tys. (wzrost o 5,7 proc.).

Najwięcej gości zagranicznych w tym roku przyjechało z: Niemiec (13,2 proc.), Wielkiej Brytanii (13,1 proc.), Włoch (11 proc.) Francji (8,52 proc.) i Hiszpanii (8,04 proc.). Jak mówił kierujący badaniami dr Krzysztof Borkowski, Niemcy po raz pierwszy od kilku lat zrównali się z Brytyjczykami, a nawet nieznacznie ich wyprzedzili. Na podobnym poziomie ok. 20 proc. każdego roku utrzymują się przyjazdy Polonii (w 2017 było to prawie 17 proc.)

Wśród głównych celów przyjazdu do Krakowa badani wskazali: oglądanie zabytków (29,1 proc.), wypoczynek (17,9 proc.), wizytę u znajomych (5,8 proc.), tranzyt (5,6 proc.), rozrywkę (5,4 proc.) i cel religijny (3,4 proc.). Polacy przyjeżdżają najczęściej samochodem i pociągiem, a większość obcokrajowców korzysta z transportu lotniczego.

- Turyści krajowi zostają w Krakowie 2-3 noce, a obcokrajowcy w porównaniu ze średnią z lat poprzednich wydłużają pobyt i wydają więcej pieniędzy - mówił dr Borkowski.

Podczas pobytu w Krakowie w 2017 roku goście wydali 5 mld 480 mln - o 80 mln więcej niż w 2016 roku (to sumy bez kosztów dojazdu i opłaconego wcześniej noclegu). Najwięcej wydają Szwajcarzy - średnio 1516 zł, Norwegowie i Rosjanie - prawie 1,5 tys. zł, ale przybyszów z tych krajów nie jest dużo. Najmniej wydają Polacy - 179 zł.

Ponad 72 proc. gości deklaruje, że przyjedzie jeszcze kiedyś do Krakowa, a prawie 96 proc. poleci Kraków swoim znajomym.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Trzęsienie w zarządzie czołowego przewoźnika węgla

Monika Starecka, kierująca zarządem spółki, deklaruje współpracę z zarządcą oraz radą nadzorczą, aby wypracować porozumienie z wierzycielami, zakończyć postępowanie sanacyjne i stworzyć solidne podstawy dla dalszego rozwoju PKP Cargo.

Wojskowy pkp cargo

Przewoźnik pracujący dla kopalń z zyskiem netto po 6 miesiącach 117,8 mln zł

Zysk netto Grupy PKP Cargo przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej po 6 miesiącach 2026 r. wyniósł 117,8 mln zł - podała spółka w środowym raporcie finansowym. W II kw. br. ten zysk wyniósł 163,6 mln zł.

W kopalnianej szklarni wyrosły warzywa! Sukces projektu naukowego

- Jednym z naszych głównych partnerów jest Polska Grupa Górnicza, ale oczywiście myślimy o rozwinięciu projektu i zaproszeniu również Jastrzębskiej Spółki Węglowej oraz innych partnerów, którzy dysponują terenami poprzemysłowymi wymagającymi rekultywacji – podkreśla Marcin Głodniok z Głównego instytutu Górnictwa - PIB. Na czym polega projekt GI-mine?

Motyka: Prezydent walczy z nami kosztem polskich kierowców

Prezydent dzisiaj walczy z nami kosztem polskich kierowców - ocenił w czwartek w Poznaniu minister energii Miłosz Motyka. Polityk zaznaczył, że brak podpisu głowy państwa pod ustawą o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych oznacza wyższe ceny na stacjach benzynowych.