Kraków: kontrolerzy Izby wejdą w smog

fot: Andrzej Bęben/ARC

W Krakowie niełatwo o biuro w centrum starego miasta...

fot: Andrzej Bęben/ARC

Krakowski oddział Najwyższej Izby Kontroli sprawdza dlaczego utrzymuje się wysoki poziom zanieczyszczeń, choć samorządy opracowały programy poprawy jakości powietrza - pisze "Dziennik Polski".

Kontrola NIK obejmuje 5 województw, w tym Małopolskie. Jak wyjaśnia Dariusz Nowak z delegatury NIK w Krakowie, wybrano te regiony, gdzie zanieczyszczenia są największe.

Inspektorzy dopiero zaczynają sprawdzać, dlaczego stan powietrza nie poprawia się od wielu lat.

Ale z opinii ekspertów, którymi Izba już dysponuje, wynika, że w Krakowie dominującą przyczyną zanieczyszczenia jest tzw. niska emisja, czyli palenie w piecach. Według ekspertów piece emitują od 82 do 93 proc. zanieczyszczeń.

- A jeszcze w latach 2007-08 jako główne przyczyny zanieczyszczenia wskazywano kilka różnych czynników - zauważa Nowak.

Czystsze powietrze miał przynieść zakaz palenia węglem w Krakowie, ale w ub. tygodniu Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że małopolski sejmik naruszył prawo przy uchwaleniu antysmogowych przepisów. Władze Krakowa i Małopolski zapowiadają kontynuację programu likwidacji pieców węglowych bez względu na wyrok WSA - przypomina "Dziennik Polski".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.