Kotwy zamiast ringów
fot: Krystian Krawczyk
Kotwy w Polsce są masowo używane w górnictwie rud. Można się jednak spotkać z opiniami, że w kopalnie węgla kamiennego spełniają warunki niezbędne do wprowadzanie tego rozwiązania. Kotwa składa się z trzech zasadniczych elementów: żerdzi (znajdującej się w górotworze), podkładki i nakrętki
fot: Krystian Krawczyk
W polskich kopalniach węglowych powszechnie stosuje się obudowę podporową. Okazuje się, że na świecie jest zupełnie inaczej...
Trudna sytuacja ekonomiczna zmusza spółki węglowe do poszukiwania rozwiązań, które mogą przynieść oszczędności. Jedną z możliwości, o której mówi się w ostatnich tygodniach coraz głośniej, jest zastosowanie w kopalniach obudowy kotwowej. Mówiono o niej dużo w czasie tegorocznej edycji Szkoły Eksploatacji Podziemnej. W promowanie tego rozwiązania zaangażowany jest także Wyższy Urząd Górniczy. W ubiegłym tygodniu zorganizował na ten temat seminarium dla kierowników ruchu kopalń węgla kamiennego.
Górnicy sobie poradzą
Należy podkreślić, że w polskim górnictwie węglowym praktycznie stosuje się wyłącznie obudowę podporową. Najczęściej jest to klasyczny ring (odrzwia), który składa się zazwyczaj z trzech stalowych łuków łączonych zamkami. Zdarzają się jednak przypadki, że taka obudowa składa się z większej liczby elementów. Do wykonania obudowy podporowej potrzeba sporej ilości stali, co przekłada się na koszty. Sporo tańszym rozwiązaniem są kotwy, które masowo są wykorzystywane w kopalniach rud miedzi.
Prelegenci, którzy uczestniczyli w sesji poświęconej kotwieniu wyrobisk w ramach SEP, podkreślali, że w światowym górnictwie jest zupełnie inaczej niż w Polsce. Samodzielna obudowa kotwowa ( SOK) jest rzeczą powszechną, a podporowa rzadkością.
- Trzy czwarte kopalń spełnia warunki, by móc w nich stosować SOK - podkreślał dr hab. inż. Piotr Małkowski z Akademii Górniczo-Hutniczej.
Trzeba przypomnieć, że w latach 90. XX wieku były podejmowane próby zastosowania obudów kotwowych w kopalniach węgla kamiennego. Niestety odnotowano przypadki zawałów i zakończono próby zabezpieczania wyrobisk w ten sposób.
- Minęło 20 lat od tamtych zdarzeń. Dokonał się postęp techniczny. Mamy nowe rozwiązania, materiały i spoiwa. Jest zatem szansa, aby w najbliższym czasie obudowa kotwowa była także wykorzystywana w górnictwie węgla kamiennego. Myślę, że jest to perspektywa kilku najbliższych lat - stwierdził w rozmowie z Trybuną Górniczą wiceprezes WUG Wojciech Magiera, który zwrócił także uwagę na koszty, które generuje stosowanie klasycznego sposobu zabezpieczania wyrobisk.
Do zalet stosowania odbudowy podporowej zalicza się to, że jest ona widoczna dla górnika w przeciwieństwie do kotew osadzonych w górotworze. Ma to znaczenie psychologiczne, bo pracownik widzi to, co go zabezpiecza. Ponadto jej odkształcenia informują górników, że górotwór "pracuje". Wojciech Magiera podkreślił, że zakładach wydobywających rudy miedzi stosuje się kotwy i pracownicy nie mają z tym problemu.
- Jestem przekonany, że górnicy węgla kamiennego też sobie z tym poradzą - stwierdził.
Nadzór zachęca
Trzeba podkreślić, że przepisy nie wskazują, jaki rodzaj zabezpieczenia wyrobisk ma stosować przedsiębiorca. Nie określają także, w jakiej odległości mogą być budowane odrzwia. Za dobór obudowy odpowiada kierownik działu górniczego. WUG jest jednak orędownikiem rozwiązania łączenia obudowy podporowej z kotwową. Taki wariant w Polsce najczęściej wykorzystywany jest w Lubelskim Węglu Bogdance.
Na początku 2015 r. nadzór górniczy promował to rozwiązanie i zorganizował w kopalni Ziemowit w Lędzinach seminarium pt. "Obudowa kotwiowa jako skuteczny sposób wzmocnienia obudowy podporowej w kopalniach węgla kamiennego". Działanie to było m.in. reakcją na statystyki wypadków śmiertelnych w okresie 1994-2014. Aż 43,9 proc. z nich było spowodowanych zawałami i opadem skał. Z tej przyczyny we wspominanym okresie życie straciło 101 górników.
- Różnymi sposobami będziemy zachęcać kierownictwo kopalń, a przede wszystkim zarządy spółek węglowych do częstszego niż dotychczas stosowania obudowy kotwowej. Może ona stanowić wzmocnienie obudowy podporowej zasadniczej. Dodatkowo zabezpiecza ona strop i ociosy przed opadem skał do pola roboczego. Obudowa kotwowa jest nieocenioną przy stosowaniu jej na skrzyżowaniu ścian z chodnikami przyścianowymi. A właśnie w tych miejscach dochodzi do zawałów i wypadków - mówił na początku 2015 r. prezes WUG Mirosław Koziura.
W tym roku nadzór górniczy skupił swoją uwagę także na samodzielnym wykorzystywaniu obudów kotwowych. Temu tematowi było poświęcone seminarium, które zorganizowano 22 marca w siedzibie WUG. Uczestniczyli w nim kierownicy ruchu kopalń węgla kamiennego. Seminarium prowadził wiceprezes Magiera. Rozmawiano na nim m.in. o przepisach dotyczących obudów kotwowych, zasadach wykonywania obudów podporowych i podporowo-kotwowych oraz rozwoju techniki związanej z kotwieniem wyrobisk.
Wykorzystanie obudowy kotwowej jest planowane w ramach prowadzenia eksploatacji systemem filarowo-komorowym w kopalni Bobrek-Piekary ruch Piekary. Zakłada się, że to rozwiązanie ma przyczynić się do obniżenia kosztów wydobycia. Jeśli to się sprawdzi, to przed obudową kotwową pojawia się wielka szansa, by na dobre zagościć w wyrobiskach polskich kopalń węgla kamiennego.