Nieznajomość prawa, także geologicznego i górniczego, nie zwalnia z odpowiedzialności

fot: Kajetan Berezowski

- Osoby fizyczne bądź podmioty gospodarcze zasłaniają się często nieznajomością przepisów prawa - wskazuje Małgorzata Waksmańska

fot: Kajetan Berezowski

Prawie 24 mln zł wyniosły w ub.r. podwyższone opłaty naliczone przez organa nadzoru górniczego w związku ze stwierdzeniem nielegalnej eksploatacji surowców. Wcale nie węgiel czy bursztyn brylują w tym rankingu, a piasek. Osoby fizyczne bądź podmioty gospodarcze zasłaniają się nieznajomością przepisów, eksploatacją na własne potrzeby, prowadzeniem działalności rolniczej bądź budowlanej, a nawet pracami archeologicznymi.

Na działce trwają roboty budowlane. Koparka pracuje pełną parą, a góra piasku rośnie z dnia na dzień. Naraz pojawia się przedstawiciel organu nadzoru górniczego. Zaczynają się problemy. – Jak to, przecież prowadzę działania inwestycyjne wpisujące się w proces budowlany – tłumaczy właścicielka gruntu, pokazując decyzje administracyjne wraz z pozwoleniem na budowę dwóch hal produkcyjnych. Tu żaden urząd górniczy nie ma nic do tego – przekonuje.

Czy ma rację? Otóż zgodnie z art. 4 ustawy Prawo geologiczne i górnicze wydobywanie piasków i żwirów, przeznaczonych dla zaspokojenia potrzeb własnych osoby fizycznej, z nieruchomości stanowiących przedmiot jej prawa własności – użytkowania wieczystego – bez prawa rozporządzania wydobytą kopaliną, jest możliwe, jeżeli jednocześnie wydobycie będzie wykonywane bez użycia środków strzałowych, nie będzie większe niż 10 m sześc. w roku kalendarzowym i nie naruszy przeznaczenia nieruchomości. Prywatni właściciele działek często nie mają pojęcia, że wydobyty piasek, żwir może być przemieszczony, przetworzony, transportowany poza nieruchomość, ale musi być użyty tylko na potrzeby właściciela nieruchomości. Same czynności wydobywające kopalinę mogą być wykonane także przez osoby trzecie. Właścicielem zużywającym kopalinę na własne potrzeby może być tylko osoba fizyczna lub współwłaściciele będący osobami fizycznymi – tak stanowią przepisy, ponieważ to, że właścicielem zużywającym kopalinę na własne potrzeby może być tylko osoba fizyczna lub współwłaściciele będący osobami fizycznymi, wynika wprost z art. 4 ust. 1 Prawa geologicznego i górniczego.

– Warunkiem legalności takiej działalności jest zawiadomienie na piśmie z siedmiodniowym wyprzedzeniem organu nadzoru górniczego, określające lokalizację zamierzonych robót oraz zamierzony czas ich wykonywania – zaznacza Małgorzata Waksmańska, dyrektor Departamentu Prawnego Wyższego Urzędu Górniczego.

W ub.r. dyrektorzy okręgowych urzędów górniczych przeprowadzili szeroką kampanię informacyjną odnośnie przepisów prawa w tym względzie. Informacje nie do wszystkich dotarły. Oczywiście, nikt nie może szukać usprawiedliwienia w nieznajomości prawa, zwłaszcza przedsiębiorca przystępujący do realizacji dużej inwestycji. Niestety, dzieje się tak nagminnie. Totalnym brakiem znajomości przepisów popisała się w ub.r. pewna duża firma budowlana wykonująca na Śląsku inwestycję kolejową. Szykując infrastrukturę pod nowe torowiska, przemieściła piasek. Tymczasem Prawo geologiczne i górnicze stanowi, że już „samo odłączenie materiału od pierwotnego miejsca jego występowania stanowi wydobycie”.

Były przypadki, gdy właściciel gruntu tłumaczył się przed organami nadzoru górniczego, że budował staw pod hodowlę ryb i nadzorowi górniczemu nic do tego. Inny legitymował się już udzieloną koncesją na wydobycie żwiru. Szkopuł jednak w tym, że prowadził swą działalność w kilku miejscach, zaś koncesja wyraźnie wskazywała jedno. Zdarzyło się nawet, że właściciel terenu przekonywał o prowadzeniu badań archeologicznych. Stosownego pozwolenia jednak nie posiadał.

Nielegalna eksploatacja surowców podlega tzw. opłacie podwyższonej. W ub.r. dokonano 346 zgłoszeń o wykonywaniu działalności podlegających takim właśnie konsekwencjom. Z czego 319 pochodziło ze źródeł zewnętrznych, 27 stanowiło informację własną pracowników okręgowych urzędów górniczych. Ich dyrektorzy skierowali 140 zawiadomień o wszczęciu postępowań w sprawach ustalenia opłat podwyższonych do 199 stron. Wydano 86 decyzji ustalających opłaty podwyższone na łączną kwotę 23 992 192 zł. Najwięcej, bo 25 postępowań wszczętych zostało przez Okręgowy Urząd Górniczy w Warszawie, 20 przez OUG w Kielcach, a 19 przez OUG w Lublinie. Tamtejszy OUG wydał też najwięcej decyzji ustalających opłatę podwyższoną. Co do samych kwot, to najwięcej naliczył ich OUG w Gdańsku, na sumę 12 591 258 zł, co z pewnością świadczyć może o skali nadużyć. Poza tym OUG w Kielcach i Krakowie naliczyły odpowiednio 2 364 172 zł i 1 350 299 zł opłat podwyższonych za nielegalną eksploatację.

Co ciekawe, w latach 2017-2024 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach wydał ogółem 193 rozstrzygnięcia w związku ze skargami na decyzje prezesa Wyższego Urzędu Górniczego wydane w wyniku rozpatrzenia odwołań od decyzji ustalających opłaty podwyższone, z czego tylko 21 uwzględniało skargi. Odsetek korzystnych dla WUG rozstrzygnięć jest bardzo wysoki, wyniósł 89 proc.

Warto też wspomnieć, że w Prawie geologicznym i górniczym została wprowadzona zmiana dotycząca odpowiedzialności solidarnej kilku podmiotów prowadzących działalność wykonywaną bez wymaganej koncesji albo bez zatwierdzonego lub podlegającego zgłoszeniu projektu robót geologicznych, która podlega opłacie podwyższonej. Ustalenie opłaty podwyższonej dla konkretnych sprawców w takim przypadku wymagało wskazania przez organ nadzoru górniczego konkretnej ilości wydobytej kopaliny przez każdego ze sprawców, co było zasadniczo niemożliwe i skutkowało brakiem możliwości ustalenia opłaty podwyższonej. W aktualnym stanie prawnym, w związku z wprowadzeniem przepisu ustalającego solidarną odpowiedzialność za nielegalnie wykonywaną działalność eksploatacyjną, organy nadzoru górniczego mogą ustalić na tej zasadzie opłatę podwyższoną kilku podmiotom. Istotą odpowiedzialności solidarnej jest to, że każdy podmiot wskazany w decyzji jest zobowiązany do spełnienia całego świadczenia, natomiast wierzyciel, którym w przypadku opłaty podwyższonej jest gmina oraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, według własnego uznania, może zażądać spełnienia całości bądź części świadczenia od wszystkich podmiotów łącznie, kilku lub jednego z nich.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Od kopalni Max do Parku Tradycji

Historia kopalni Michał w Michałkowicach, dziś dzielnicy Siemianowic Śląskich, to opowieść o narodzinach przemysłowego miasta, dramatycznych wojennych losach i powojennej transformacji przestrzeni poprzemysłowej w miejsce pamięci i kultury.

Wojciech Balczun: Orlen nie prowadzi rozmów ws. zakupu rafinerii Schwedt

Orlen nie prowadzi obecnie negocjacji dotyczących zakupu rafinerii Schwedt ani objęcia udziałów w niemieckiej spółce PCK Schwedt - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w odpowiedzi na poselską interpelację.

Koniec rosyjskiego gazu szansą dla Polski. Rośnie znaczenie tranzytu

Znaczenie Polski jako kraju tranzytowego w handlu gazem ziemnym może wzrosnąć w najbliższych latach dzięki całkowitemu wycofaniu się UE z importu gazu z Rosji, przy utrzymującym się popycie na to paliwo – wskazali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem.