Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 139.45 USD (-0.37%)

Srebro

84.72 USD (-0.77%)

Ropa naftowa

93.72 USD (+3.30%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.46%)

Miedź

5.88 USD (-0.10%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 139.45 USD (-0.37%)

Srebro

84.72 USD (-0.77%)

Ropa naftowa

93.72 USD (+3.30%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.46%)

Miedź

5.88 USD (-0.10%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Kopalnie niczym Czarnobyl!

Yunkommunardivsk yunkom wikimapia tw1npeaks

fot: Wikimapia (Tw1npeaks)

Na Ukrainie w ciągu ostatnich 25 lat zostało zamkniętych 200 kopalń (na zdj. skażona radioaktywnie kopalnia Junkom pod kontrolą separatystów tzw. DNR)

fot: Wikimapia (Tw1npeaks)

O niebywałej groźbie skażenia środowiska w zamkniętych kopalniach węgla w Donbasie, w których wiosną władze samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej wyłączyli pompy odwadniające, zaalarmowali w Polsce górnicy z Niezależnego Związku Zawodowego Gorników Ukrainy.

Trzyosobowa delegacja NZZGU gościła w Katowicach podczas sierpniowej konferencji Pre_COP24. W trakcie spotkań roboczych w międzynarodowym gronie Mychajło Wołyniec – przewodniczący związku z najwyższą trwogą poprosił kolegów z Unii Europejskiej o nagłośnienie zagrożeń i pomoc. Ich skalę porównał do katastrofy po awarii w elektrowni jądrowej w Czarnobylu.

Bezradni związkowcy
Ukraińscy górnicy tłumaczą, że sami są bezradni wobec braku dialogu ze strony władz. Rozwiązanie problemu paraliżuje też trwająca od 4 lat wojna, wywołana przez Rosję.

- Walki nie ustają tam, gdzie koncentruje się duża liczba zakładów przemysłowych i kopalń, z których ponad 200 zostało zamkniętych na Ukrainie w ostatnim ćwierćwieczu. Ale ich likwidacja nie przebiega w tak cywilizowany sposób, jaki obserwujemy w krajach europejskich – mówi Mychajło Wołyniec.

Przez ostatnie 4 lata na terenach pod kontrolą separatystów zniszczonych zostało 65 kopalń – najczęściej przez zatopienie. Według danych, które podali w Katowicach ukraińscy związkowcy, co najmniej w dwóch z nich, oddalonych o nie więcej niż 10 km, istnieje poważna groźba skażeń radioaktywnych i chemicznych na masową skalę. Przyczyny zagrożeń tkwią jeszcze w czasach radzieckich.

W pierwszej z kopalń – Junkom – w 1979 r. dokonano podziemnego wybuchu jądrowego. Skażenie w pobliżu hipocentrum jest typowo wysokie dla takich miejsc - wg podanych wartości sięga 60 Ci (kiur - nieużywana, pozaukładowa jednostka miary radioaktywności – przyp. red.), czyli 2,22 TBq.

- Kopalnia na terytorium niekontrolowanym przez władze Ukrainy w tym roku uległa zatopieniu. Zaprzestano pompować wodę, której poziom podnosił się, aż zaczęła wyciekać na zewnątrz. Zanieczyszcza całą okolicę. Zmineralizowane i radioaktywne wody kopalniane wymieszały się m.in. ze zbiornikiem wody pitnej – opisuje Wołyniec.

Kilka kilometrów dalej znajduje się inna kopalnia - Aleksander-Zachód. W 1989 r., wskutek toksycznego wycieku z zakładów chemicznych nad wyrobiskami, pod ziemią zginęło 3 górników, a 250, którzy poszli dobrowolnie do akcji ratunkowej, zostało inwalidami.

- Ratowników ubrano w kombinezony do użycia na wypadek wojny jądrowej. W kontakcie z chemikaliami w kopalni ulegały dosłownie rozpuszczeniu, rwały się na ratownikach. Ówczesne władze radzieckie poprosiły o pomoc Szwedów, którzy dostarczyli specjalistyczną odzież, ale i ona okazała się nieprzydatna w starciu z chemikaliami – wspomina szef NZZGU.

Związkowiec podkreśla, że także kopalnia Aleksander-Zachód ulega zatapianiu, podobnie jak ok. 20 innych kopalń węgla w najbliższej okolicy. Według posiadanych przez górników danych, doszło już m.in. do skażenia wodami kopalnianymi dorzecza rzeki Buławyna, z której czerpią mieszkańcy.

- Ukraina graniczy z czterema państwami Unii Europejskiej. Przedkładam kolegom z UE powyższe ostrzeżenia, bo według naszej wiedzy, nie unikniemy konieczności reagowania na niebezpieczeństwo! - mówi Mychajło Wołyniec.

Informacje NZZGU o eksplozji jądrowej i katastrofie chemicznej znajdują niestety pełne potwierdzenie w dostępnych archiwach.

Wybuch jądrowy w kopalni Junkom
W obiekcie pod kryptonimem Kliważ (z ros. i ang. szczelinowanie) przeprowadzono 16 września 1979 r. podziemną eksplozję jądrową o sile równej 0,3 kilotony trotylu. Wybuch w mieście Junkommunardowsk nastąpił na głębokości 903 m. Szczegóły utajniono. Ładunku jądrowego użyto w celu prewencyjnego odprężenia górotworu. Do 1979 r. w kopalni Junkom, leżącej w obszarze uskoku tektonicznego, notowano największą w środkowym Donbasie częstotliwość wyrzutów metanu i tąpnięć. Wybuch wytworzył kawernę o średnicy do 6 m i skruszył skały w promieniu 20-25 m wokół epicentrum. Radioaktywność kontrolowano do 2000 r. Eksploatację węgla powyżej centrum wybuchu zakończono w latach 1980-1985. Kopalnię Junkom przeznaczono do likwidacji w 2002 r. Groźba zatopienia wyrobisk wzbudzała niepokój ukraińskich naukowców i ekologów (o ryzyku zanieczyszczenia wód podziemnych donosił w raporcie z 1999 r. minister ochrony środowiska Ukrainy Wasilij Szewczuk). W kwietniu tego roku władze samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej ogłosiły, że wyłączają pompy odwadniające nieczynną kopalnię Junkom.

Katastrofa w kopalni Aleksander-Zachód
W miejscowości Gorłowka w obwodzie donieckim 2 grudnia 1989 r. trzech górników zginęło, a ponad 250 uległo poparzeniom chemicznym i zatruciom w trakcie akcji ratunkowej. Po raz pierwszy przeciekanie do wyrobisk toksycznych substancji zarejestrowano już w 1983 r. Górnicy raportowali o nieprzyjemnym zapachu i pieczeniu w gardle, niektórzy mdleli pod ziemią. Radzieckie instytuty ochrony pracy zamykały (mimo najwyższej jakości węgla) kolejne rejony wydobywcze. W sierpniu 1989 r. w zakładach chemicznych w Gorłowce wyciekło ok. 35 t łatwopalnej substancji – mononitrochlorobenzenu. Górników zawiadomiono po 5 dniach.

Stężenie toksyn w urobku przekraczało aż tysiąckrotnie dopuszczalne normy. W atmosferze wyrobisk stwierdzono też radon i formaliny. W zamkniętej przestrzeni substancje zaczęły wchodzić z sobą w rozliczne reakcje.

Kiedy 2 grudnia jeden z górników nie pojawił się po zmianie na powierzchni, sztygar zjechał na dół, zdążył zatelefonować z ostrzeżeniem o słabej wentylacji. Sytuację pojechał wyjaśnić kierownik zmiany. Wszyscy trzej nigdy nie wydostali się na powierzchnię. Po wypadku poszkodowanych zostało 170 ratowników i co najmniej 70 górników, orzeczono u nich różne kategorie inwalidztwa. Liczby te rosły z czasem, wielu uczestników grupy ratunkowej zmarło później. Po miesiącu krewni ofiar śmiertelnych zgodzili się na symboliczny pogrzeb, bez ciał. Nigdy nie osądzono winnych w zakładach chemicznych. Kopalnię uśpiono, wydobycie wznowiła w 1995 r., a w 2007 r. została zamknięta.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.