KopalniaWujek\": Podziękowanie za pomoc po katastrofie
fot: Jerzy Chromik
Adresatami podziękowań za ofiarną pomoc byli między innymi Mariusz Nowak, dyrektor Centrum Leczenia Oparzeń i Marek Kawecki, zastępca dyrektora ds. medycznych
fot: Jerzy Chromik
"Nadzieja przychodzi do człowieka wraz drugim człowiekiem" - taka maksyma Dantego była myślą przewodnią czwartkowego spotkania w kopalni "Wujek" wszystkich tych, którzy zaangażowali się w niesienie pomocy górnikom poszkodowanym we wrześniowej katastrofie w Ruchu "Śląsk" i ich rodzinom.
Zaproszenie dyrektora kopalni ,,Wujek" Krzysztofa Kuraka i prezesa zarządu Katowickiego Holdingu Węglowego Stanisława Gajosa przyjęło prawie 80 osób.
Byli wśród nich wojewoda śląski, Zygmunt Łukaszczyk, prezydenci Katowic i Rudy Śląskiej - Piotr Uszok i Andrzej Stania, byli ratownicy, lekarze, psycholodzy, duchowni, przedstawiciele fundacji, stowarzyszeń i ośrodków pomocy społecznej, a także kopalń holdingu oraz innych górniczych spółek.
Te formy pomocy były rozmaite: determinacja zastępów ratowniczych lekarska, psychologiczna, finansowa, wsparcie duchowe, zakup lekarstw i ubrań uciskowych dla poszkodowanych, stypendia i wypoczynek dla dzieci ofiar katastrofy, przyznanie mieszkania sierotom po jednym z górników.
Stanisław Gajos i Krzysztof Kurak dziękowali indywidualnie każdemu z gości. Czterdziestu dwom z nich wręczyli dyplomy oraz statuetki, wyobrażające kopalniany szyb w uniesionych ku górze dłoniach. W imieniu premiera Donalda Tuska odebrał je wojewoda Zygmunt Łukaszczyk.
"Dziękujemy w poczuciu ogromnej wdzięczności" - napisali do obdarowanych prezes Gajos i dyrektor Kurak.
Takież statuetki oraz odznaki ,,Zasłużony Pracownik Kopalni Wujek" otrzymało 37 osób, głównie ratowników górniczych. Spotkanie zwieńczył wspólny obiad oraz koncert Ani i Andrzeja Sikorowskich z zespołem.
Powiedzieli nettg.pl...
Wśród zgromadzonych był m.in. szef siemianowickiej oparzeniówki, do której trafiło kilkudziesięciu poparzonych górników oraz dyrektor katowickiego Caritas:
- Każdy nasz pacjent jest traktowany z jednakową starannością. Jednak atmosfera niesamowitej tragedii wywołała szczególną mobilizację mojej załogi. Bez żadnych
próśb i nagabywań na wieść o nieszczęściu w szpitalu zjawili się wszyscy pracownicy pytając, co mogą zrobić, jak pomóc. Jestem z nich dumny - powiedział nettg.pl Mariusz Nowak, dyrektor naczelny Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.
- Nie ma tak ciężkich obrażeń, jak oparzenia. To szczególny uraz, wywołujący u pacjenta nie tylko cierpienie fizyczne, ale i psychiczne. Najgorsze jest to, że nawet kiedy mu się uratuje życie i kiedy przejdzie rehabilitację, to wciąż bardzo trudno jest mu się przystosować do zwyczajnego życia, nie mówiąc już o pracy zawodowej. Takie tragedie, jak w ,,Wujku", pozwalają zarazem mówić i pokazywać, że sposób leczenia tych ciężkich, specyficznych urazów nie może być pozostawiony przypadkowi. Tymczasem sposób finansowania go przez NFZ jest takim przypadkiem. Nikt się nad tym nie pochyli, a bez tego nie ma specjalistycznego leczenia - dodał dyrektor oparzeniówki.
- Myślę, że mieszkańcy Śląska są szczególnie uwrażliwieni na to, co dzieje się na naszej ziemi, w tym szczególnie w kopalniach, gdzie najczęściej dochodzi do tragedii. Po wrześniowym nieszczęściu wyrazy współczucia i solidarności napływały z całej Polski. Z kondolencjami i pytaniami o potrzeby dzwonili m. in. biskupi z innych diecezji, dyrektorzy Caritasu. Caritas Archidiecezji Katowickiej nie ogłaszał po tragedii jakiejś specjalnej zbiórki. Sami daliśmy sobie radę. Dotąd nasza pomoc wyniosła nieco ponad 153 tys. złotych. Osobiście zaniosłem te pieniążki wszystkim rodzinom zmarłych oraz rannym w siemianowickim Centrum Leczenia Oparzeń i innych szpitalach. Dla zainteresowanych rodzin po tragicznie zmarłych górnikach urządziliśmy też bezpłatny wyjazd do Ziemi Świętej - oznajmił ks. dr Krzysztof Bąk, dyrektor Caritas Archidiecezji Katowickiej.