Kopalnia nadal na papierze

fot: Jarosław Galusek/ARC

Jednym z powodów, dla których wzrosły zapasy węgla w JSW, są problemy ze zbyciem węgla energetycznego z kopalni Krupiński

fot: Jarosław Galusek/ARC

Silesian Coal International Group of Companies wciąż forsuje koncepcję budowy kopalni Orzesze. Zgodnie z założeniami projektowymi pierwsza tona węgla miałaby zostać wydobyta w 2021 r. Nadal jednak nie została rozstrzygnięta kwestia najistotniejsza, dotycząca sposobu, w jaki inwestor miałby dotrzeć do złoża.

W pokładach złoża sąsiadującego z byłą kopalnią Krupiński, położonych na głębokości od 600 do 1000 m, zalega ok. 700 mln t węgla koksowego i energetycznego. Potwierdziły to badania. Na jakim zatem etapie jest proces zmierzający do otwarcia kopalni?

- Jesteśmy przy końcu procedur, czyli przed złożeniem wniosku o koncesję. Przygotowaliśmy projekt zagospodarowania złoża, wcześniej opracowano dokumentację geologiczną, został również złożony wniosek o wydanie decyzji środowiskowej. Obecnie oczekujemy na jej wydanie – wyjaśnia Andrzej Szędzielarz z Silesian Coal International Group of Companies, spółki, której akcjonariuszami są podmioty z Niemiec, Szwajcarii i USA.
Jeśli wszystkie procedury przejdą po myśli inwestora, niewykluczone, że światło dzienne ujrzałby najważniejszy dokument, czyli koncesja na wydobycie. Jeśli tak by się stało, natychmiast ruszyłyby prace projektowe, a w 2021 r. wydobycie. Jest to jednak scenariusz zakładający możliwość skorzystania przez inwestora z infrastruktury po kopalni Krupiński, przekazanej do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, a więc szybu oraz wyrobisk wydrążonych w kierunku złoża Orzesze. Tymczasem w SRK o planach Silesian Coal International Group of Companies nikomu nic nie wiadomo.

- Trzy szyby kopalni Krupiński przewidziane są do likwidacji, chyba że Ministerstwo Energii zadecyduje inaczej, ale na razie takich sygnałów nie mamy. Działania likwidacyjne infrastruktury pogórniczej odbywają się zgodnie z harmonogramem zatwierdzonym przez resort – przyznaje Wojciech Jaros, rzecznik SRK.
Andrzej Szędzielarz nie ukrywa, że brak możliwości skorzystania z infrastruktury po Krupińskim utrudniłby plany dotarcia do złoża.

- Mówimy o złożu dziewiczym. Tam żadnej eksploatacji do tej pory nie było. Moglibyśmy więc dobrać takie pokłady, których wybieranie odbyłoby się przy najmniejszym wpływie na powierzchnię. Węgiel energetyczny znajduje się na głębokości 600 m, a jeżeli udałoby się nam zejść poniżej 1000 m, to dotarlibyśmy do węgla koksowego. Technologicznie jest to możliwe. Jeśli nie będziemy mogli skorzystać z infrastruktury po kopalni Krupiński, pozostanie budowa własnej, w postaci upadowej. Większy będzie wpływ na środowisko. Tego chcemy uniknąć - argumentuje Szędzielarz.

Inwestor nie kryje, że w kręgu jego zainteresowania jest również infrastruktura kolejowa po byłej kopalni. Z tym że na części pogórniczego terenu inwestorskie plany zgłosiła Jastrzębska Spółka Węglowa. We współpracy z PKP Cargo ma tam powstać zakład produkujący nowoczesne węglarki, a także lokomotywy o napędzie wodorowym. Ponadto ma tam powstać linia produkcyjna autobusów elektrycznych i napędzanych wodorem. Mowa jest również o budowie fabryki ogniw paliwowych na wodór i elektrowni szczytowo-pompowej. W tym ostatnim przypadku woda miałaby być przepompowywana między zbiornikiem powierzchniowym na pokopalnianej hałdzie a podziemnymi wyrobiskami 800 m pod ziemią. Tak więc plany przedstawiane zarówno przez SRK, jak i JSW nijak się mają do budowy nowej kopalni.

- Zakładamy wydobycie na poziomie 3 mln t węgla przy zatrudnieniu ok. 8 tys. pracowników. Zważywszy na rosnący import surowca z zagranicy, z pewnością nie będziemy konkurencją dla tak dużej firmy, jaką jest JSW. Liczymy, że kopalnię uda się w końcu uruchomić. Ten projekt ma sens – zapewnia Andrzej Szędzielarz.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W tej katastrofie oficjalnie zginęło 24 górników, ale ofiar mogło być znacznie więcej

Dwadzieścia cztery osoby – to oficjalna liczba ofiar katastrofy, do której doszło 18 lipca 1956 roku w kopalni Boże Dary w katowickich Murckach. Nieoficjalnie mówi się, że ofiar – wybuchu gazów pożarowych i pyłu węglowego może być więcej. W kopalni  pracowali więźniowie polityczni pozbawieni praw publicznych. Ich życia nie wliczano do oficjalnych statystyk.

Kopalnia ludzi z charakterem. Fedrowali w trudnych warunkach, triumfowali w sporcie

Bielszowicka kopalnia przez ponad sto lat była jednym z symboli przemysłowej historii miasta. W czerwcu dokonała swego żywota. Przez dwie dekady towarzyszyliśmy bielszowickim górnikom w ich codziennej pracy. Relacjonowaliśmy sukcesy i porażki. Opisywaliśmy pasje. Dziś wracamy wspomnieniami do tamtych dni.

Biznes w dzielnicy, gdzie właśnie zamknięto kopalnię? W Bielszowicach przekonują, że to ma sens

Likwidacja kopalni wywołała u wielu mieszkańców Bielszowic lęk przed stagnacją i zamieraniem dawnego życia dzielnicy. Szansę w nowej rzeczywistości dostrzegli jednak twórcy kawiarni „U Sąsiadów”.

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne - poinformował w raporcie Urząd Regulacji Energetyki.