Kopalnia Budryk wznowiła pracę, ale do normalności daleko
- Nie można jeszcze powiedzieć, że kopalnia pracuje normalnie. Absencja jest wciąż bardzo wysoka, związana z urlopami i zwolnieniami chorobowymi zarówno tych, którzy strajkowali, jak i tych, którzy nie uczestniczyli w proteście – powiedział PAP rzecznik kopalni, Mirosław Kwiatkowski.
W piątek do pracy przyszło ok. 660 osób. Zwykle na pierwszej zmianie pracuje ich nawet dwukrotnie więcej. Dyrekcja zakładu liczy jednak, że w poniedziałek sytuacja wróci do normy i eksploatacja węgla zostanie wznowiona.
Rzecznik zapewnił, że pierwsza zmiana górników bez przeszkód weszła w piątek rano do kopalni i podjęła pracę. Na dół zjechało ponad 350 górników, którzy rozpoczęli przygotowania do wznowienia wydobycia. Trwa ocena sytuacji i wyznaczanie zadań, które trzeba wykonać, zanim kopalnia zacznie normalnie pracować, prowadzona jest konserwacja i rozruch maszyn i urządzeń.
Zanim ściany wydobywcze znowu ruszą trzeba będzie m.in. zwiększyć wysokość zarówno ścian, jak i wyrobisk przyścianowych, sprawdzić i umożliwić swobodną pracę bezczynnych przez półtora miesiąca urządzeń (głównie kombajnów i przenośników) oraz przywrócić prawidłową wentylację. Jednocześnie trzeba stale monitorować zagrożenie pożarowe, które pojawiło się w wyniku długiego przestoju ścian.
W piątek po południu w kopalni zbierze się zespół do spraw zagrożeń metanowych i wentylacyjno-pożarowych, który przeanalizuje sytuację i określi procedury związane z bezpiecznym wznowieniem robót górniczych. Na dół zjadą też dwaj inspektorzy Okręgowego Urzędu Górniczego w Gliwicach, którzy pobiorą stosowne próbki i zmierzą stężenia gazów, aby zbadać stan atmosfery. Skontrolują też stan wyrobisk.
Według rzeczniczki Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), Katarzyny Jabłońskiej-Bajer, w wyniku strajku kopalnia nie sprzedała węgla wartości blisko 90 mln zł. W styczniu każdy dzień przestoju oznaczał ok. 2,9 mln zł związanych z tym strat.
Kopalnia nie zawarła też na czas porozumień cenowych z tymi odbiorcami węgla, z którymi łączą ją kontrakty wieloletnie i nie podpisała nowych umów. Wielu odbiorców ostrzegło pisemnie spółkę, że może poszukać sobie nowego dostawcy. Teraz dział marketingu JSW ma uporządkować sytuację.
Porozumienie kończące rozpoczęty 17 grudnia strajk - jeden z najdłuższych w historii polskiego górnictwa - zawarto w czwartek wieczorem w Jastrzębiu Zdroju. Około północy na powierzchnię wyjechali górnicy od kilku tygodni okupujący podziemne wyrobiska, a w czwartek rano przerwano prowadzoną pod ziemią i na powierzchni głodówkę.
Jedno z głównych założeń zawartego porozumienia to powołanie 6-osobowego zespołu roboczego, który od lutego rozpocznie prace nad zasadami wyrównania płac w kopalniach JSW. Proces ten ma się zakończyć z końcem 2010 roku. Pierwotnie spółka planowała zakończyć standaryzację wynagrodzeń do końca 2011 roku.
Na mocy porozumienia górnik ścianowy powinien na początku lutego w ramach wyrównania za 2007 rok otrzymać ok. 2200 zł brutto, czyli 1500 zł netto, oraz podwyżkę wynagrodzenia - w 2008 na poziomie ok. 10 proc. - to wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w całej spółce.
Porozumienie przewiduje wypłacenie rekompensaty z tytułu niewdrożenia stawek płac zasadniczych wyższych o 5 zł za okres od 1 sierpnia do 30 września ubiegłego roku. Będzie ona wypłacona do 8 lutego, po 685 zł dla pracowników zatrudnionych pod ziemią, 620 zł - dla pracowników zakładów przeróbczych i 240 zł dla pozostałych.
Protest w kopalni Budryk przybierał różne formy – od okupacji na powierzchni zakładu i okupacji siedziby dyrekcji kopalni, przez protest podziemny na poziomach 1050 i 700 m, po głodówkę - na powierzchni i pod ziemią. Strajkujący spędzili w kopalni Święta Bożego Narodzenia i Sylwestra, ich żony pojechały do Warszawy, by spotkać się z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem - spotkanie nie doszło do skutku.