Kopacz: nie widzę powodów do protestów górniczych w Warszawie

fot: Maciej Dorosiński

Górnicy ostatni raz "odwiedzili" Warszawę 1 października 2014 r. kiedy premier Ewa Kopacz wygłaszała expose

fot: Maciej Dorosiński

Nie widzę powodów do górniczych protestów w Warszawie - oświadczyła w piątek (2 października) premier Ewa Kopacz. Według niej miejsca pracy w kopalniach zostały obronione, a kopalnie mają gwarancję płynności finansowej.

W czwartek w górnictwie ogłoszono gotowość strajkową. Kopalnie i zakłady górnicze zostały oflagowane; w Kompanii Węglowej rozpoczyna się akcja informacyjna. Rzecznik śląsko-dąbrowskiej Solidarności Grzegorz Podżorny powiedział, że akcja informacyjna w Kompanii Węglowej dotyczy "skutków złamania przez rząd porozumienia z 17 stycznia".

Premier podkreśliła, że w Kompanii Węglowej jest jedenaście kopalń, które zatrudniają blisko 40 albo ponad 40 tys. ludzi.

- Moje stanowisko na początku roku w styczniu, wtedy, gdy podpisywałam porozumienie z górnikami było bardzo jednoznaczne. Będę się bić o każde górnicze miejsce pracy na Śląsku i stawiałam na węgiel jako gwarant bezpieczeństwa energetycznego Polski. Nie wstydziłam się mówić tego w Europie, wtedy, gdy byłam na szczycie klimatycznym. Zdecydowanie podtrzymuję swoją opinię - powiedziała Kopacz.

- Dlatego ta propozycja dla górnictwa musiała być taką propozycją, która będzie bezpieczna również z punktu widzenia Komisji Europejskiej. Dlatego nie wprowadziliśmy Silesii do Kompani Węglowej, ale odwrotnie - Kompanię Węglową do zdrowej, dobrze finansowanej spółki, jaką jest Silesia - zaznaczyła szefowa rządu.

Jak dodała, te działania miały na celu bezpieczną restrukturyzację.

- Przypomnę, że ta sama spółka Silesia kiedyś restrukturyzowała Hutę Katowice. Potrafią to robić - oceniła premier.

Podkreśliła, że kopalnie, które są w KW wymagają naprawy.

- Oczywiście zostaną jeszcze te kopalnie, które są w SRK, czyli w Spółce Restrukturyzacji Kopalń, ale po to SRK była powołana do życia, aby tam następowała restrukturyzacja, a potem uzdrowione ewentualnie kopalnie mogły wchodzić w taki duży holding paliwowo-energetyczny - zauważyła Kopacz.

Premier pytana była, czy nie obawia się protestów w Warszawie w związku z planami rządu dla kopalń.

- Nie bardzo widzę protesty w Warszawie i nie wiem, czemu miałyby służyć. Jeśli zostały obronione miejsca pracy, jeśli dziś te 11 kopalń z KW wchodzi do nowego tworu, czyli Nowej kompanii Węglowej, razem z Silesią tworzą zdrowy finansowo, partnerski, nowy twór na rynku to znaczy, że przyszłość przed tymi kopalniami jest optymistyczna - podkreślił szefowa rządu.

Jak zaznaczyła, ludzie nie stracą pracy, a kopalnie mimo spadających cen węgla, będą utrzymywać swoją płynność finansową.

- Trzeba by było złej woli albo złych ludzi, którzy dziś podjudzaliby do tego, żeby górnicy podpalali swoje miejsca pracy, żeby dzisiaj górnicy przyjechali tu strajkować przeciwko czemuś, przeciwko czemu strajkowali w styczniu - powiedziała.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.