Konsekwencje poniesie zarząd Kompanii, a nie związkowcy
fot: Jarosław Galusek/ARC
Dzieci mają mieć szansę spełnienia marzeń i ambicji ich nieżyjących ojców, aby zdobyły wykształcenie, nie musiały pracować tak ciężko, jak ich ojcowie. Chcemy też pomagać matkom tych dzieci, które są bohaterkami górniczych tragedii. Nie potrafią narzekać. Walczą, dając dzieciom zdwojoną dawkę rodzicielskiego uczucia! - mówi Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki i założyciel Fundacji Rodzin górniczych
fot: Jarosław Galusek/ARC
W Kompanii Węglowej we wtorek (2 września) rozpoczęły się konsultacje społeczne programu naprawczego na lata 2014-2020. O to jakie znaczenie dla przyszłości spółki ma ten dokument portal górniczy nettg.pl zapytał b. wiceministra gospodarki, Jerzego Markowskiego.
- Przyznaje, że nie znam tego programu w szczegółach, ale wychodzę z założenia, że osoby, które go opracowały są kompetentne. Jeśli przedstawiono w nim pewne rozwiązania i mają one charakter bezalternatywny to oznacza to, że innych możliwości po prostu nie ma. Jeśli związkowcy są przeciwni rozwiązaniom zaproponowanym w programie, to muszą mieć świadomość, że przejmują w ten sposób odpowiedzialność za losy firmy. Tyle, że ostatecznie konsekwencje za to, co stanie się z firmą poniesie zarząd, a nie strona społeczna, bo nie ma rozwiązań, które mogły by związkowców pociągnąć do odpowiedzialności - stwierdził b. wiceminister gospodarki.
- Wierzę, że zarząd Kompanii to ludzie, którzy mają dobre intencje, którym zależy na uratowaniu tej spółki. Moim zdaniem trzeba jednak brać pod uwagę pewien margines, w którym powinno się rozważyć kwestie, czy ratować Kompanię jako całość, czy może raczej pojedyncze kopalnie. Mnie zdecydowanie jest bliżej do tego drugiego wariantu - powiedział Jerzy Markowski.