Polska jest krajem, w którym drogowy transport towarowy wciąż wygrywa z koleją. Powodem takiego stanu rzeczy jest fatalny stan infrastruktury kolejowej, a także wciąż rosnące ceny dostępu do niej. Jazda po polskich torach jest już najdroższa w Europie. Co zrobić, aby zmienić tę niekorzystną sytuację?
– Problem zamierzamy poruszyć w rozmowach z władzami w Warszawie, a jeśli to będzie konieczne także w Brukseli. Niezbędne jest ponadto inwestowanie w poprawę stanu infrastruktury. Są to podstawowe warunki przetrwania rynku kolejowego w Polsce – powiedział Hans Georg Werner, prezes zarządu spółki DB Schenker Rail Poland, podczas wtorkowej konferencji prasowej w Katowicach.
Jego zdaniem, nie można dziś mówić o żadnej wojnie pomiędzy przewoźnikami operującymi na polskich szlakach kolejowych. Rośnie za to konkurencja pomiędzy spedytorami drogowymi i kolejowymi – zwłaszcza, gdy w grę wchodzą mniejsze masy towarów. W przypadku towarów kontenerowych, węgla i kruszyw prym wiedzie transport kolejowy. Dlatego też DB Schenker Rail inwestuje w infrastrukturę terminali portowych w Świnoujściu i Szczecinie. Uruchomił również bezpośrednie towarowe połączenie kolejowe Śląska z Niemcami. Planuje rozwój dalszych połączeń z rejonów Zatoki Szczecińskiej i Warszawy oraz przewozy tranzytowe z Rosji, Białorusi i Ukrainy na zachód Europy.
– Siedemdziesiąt procent wszystkich naszych przewozów stanowi węgiel. To, ile będziemy go wozić, zależeć będzie od sytuacji w polskim górnictwie. Na razie rośnie import surowca do Polski – wyjaśniał Werner.
DB Schenker Rail przejął w połowie 2009 r. spółki PCC Logistics i PTK Holding. Skupia ponad 30 krajowych przedsiębiorstw działających na polskim rynku przewozów kolejowych. Przedsiębiorstwo ma swoją siedzibę w Zabrzu, zatrudnia około 5,5 tys. pracowników. Spółką kierują wspólnie menadżerowie z Polski i Niemiec.
W ub. roku DB Schenker Rail wypracowała obroty zewnętrzne w wysokości 110 mln euro. Masa przewiezionych towarów wyniosła 42 mln ton, a liczba przewozów 1,7 mld tonokilometrów. Kaj